M. Bronk: Każda rola jest wyzwaniem i niesie za sobą pewne trudności…

0

O pasji do śpiewu i aktorstwie, marzeniach i planach z aktorem Teatru Muzycznego w Poznaniu- Michałem Bronkiem pochodzącym z Gowidlina rozmawia Aleksandra Woźniak

Aleksandra Woźniak: Skąd wzięło się Twoje zainteresowanie muzyką? 

Michał Bronk: Muzyka towarzyszyła mi od kiedy sięgam pamięcią. Miło wspominam, spotkania z babcią Elżbietą, która przepięknie śpiewała i grała na mandolinie a swoją pasję przelewała na spore grono swoich potomków. Często spotykaliśmy się całymi rodzinami i śpiewaliśmy razem z nią. Dobrze pamiętam też pierwsze pianino elektryczne mojego brata Sławka i niezliczone godziny które spędzał na ćwiczeniu nowych utworów, a które początkowo doprowadzały mnie do frustracji (Śmiech). Kilka lat później, gdy Sławek studiował już na Akademii Muzycznej, założył chór w Gowidlinie, do którego za jego namową szybko wstąpiłem. Ten moment poruszył falę świadomych decyzji związanych z kształceniem się w kierunku artystycznym.

A.W: Od czego zaczęła się Twoja przygoda z aktorstwem. Jak wiemy jesteś jednym z aktorów Teatru Muzycznego w Poznaniu. 

M.B: Trudno to określić. Przygoda zaczęła się już w dzieciństwie, kiedy to pojawiały się pierwsze oznaki zacięcia aktorskiego. 🙂 Pierwsze kroki na scenie stawiałem ucząc się w kartuskim liceum. Po lekcjach chodziłem na zajęcia aktorskie do Centrum Kultury, które prowadził Krzysztof Knurek, wtedy jeszcze student Studium Wokalno-Aktorskiego w Gdyni. Pracowaliśmy nad sztukami Szekspira. Dużo się nauczyłem, ale przede wszystkim nabrałem apetytu na więcej, dlatego po maturze zdecydowałem się zdawać na wydział Wokalno-Aktorski Gdańskiej Akademii Muzycznej. Świetne połączenie – śpiew i aktorstwo! Po studiach nastał trudny czas tzw. „castingów”, który zaowocował udziałem w różnych koncertach oraz spektaklach, m.in. Teatrze Muzycznym w Poznaniu.

fot. Fotobueno

 

A.W: W swoim już dorobku wcieliłeś się w różne postacie. Jaka sprawiła Ci, jako aktorowi największą trudność? 

M.B: Każda rola jest wyzwaniem i niesie za sobą pewne trudności. Należy poświęcić odpowiedni czas i pracę na przygotowanie tzw. monologów wewnętrznych, czy podłoża emocjonalnego danej postaci a następnie „ucieleśnić” ją na scenie, sprawić by była wiarygodna, prawdziwa. Im większa rola, tym więcej pracy wymaga. Najpoważniejszym dotąd wyzwaniem była dla mnie postać Boniego w spektaklu „Księżniczka Czardasza”, reżyserowanym przez Grzegorza Chrapkiewicza w Teatrze Muzycznym w Poznaniu. Dzieło z gatunku operetki a więc poza licznymi zadaniami aktorskimi istotne miejsce zajmuje tu śpiew. Ogrom satysfakcjonującej pracy, ale w przemiłej atmosferze wśród ludzi, którzy nawzajem sobie pomagają. Dużo się też wtedy nauczyłem.

A.W: Co w Twoim zawodzie jest trudniejsze, śpiew czy aktorstwo?

M.B: Nie można tego jednoznacznie określić. I śpiew i aktorstwo to rzemiosło, nad którym trzeba bardzo dużo pracować, talent jest jedynie dla tej pracy fundamentem – oczywiście ważnym, ale moim zdaniem to właśnie praca, determinacja i wytwałość mają decydujące znaczenie w tym zawodzie. Jak już wspomniałem, każdy spektakl w zależności od gatunku i charakteru niesie inne wyzwania. Nie da się więc jednoznacznie stwierdzić, że coś może być trudniejsze, ale gdy trzeba zaśpiewać trudny utwór, wykonać przy tym zadanie aktorskie i dodatkowo zatańczyć układ choreograficzny, to można przy tym oszaleć. (Śmiech) Wszystkiego da się jednak nauczyć, zwłaszcza gdy się to bardzo lubi.

A.W: Twoja praca nie skupia się tylko na scenie, prawda? Czym jeszcze się zajmujesz?

M.B: Bardzo lubię pracować z mikrofonem, a praca nad głosem pozwala mi realizować się jako lektor w audiobookach, słuchowiskach i reklamach radiowych. Jakiś czas temu udzielałem głosu pewnej postaci w serialu dla dzieci, było to dla mnie ciekawe i nie ukrywam zabawne doświadczenie. Jest to dziedzina, w której chciałbym się w przyszłości rozwinąć i poświęcić jej nieco więcej czasu.

A.W: Jakie masz najbliższe plany? O jakiej roli marzysz? 

M.B: Niedawno zacząłem pracę nad musicalem „Piloci”, w Teatrze Muzycznym Roma w Warszawie. Premiera spektaklu przewidziana jest na 7 października więc do tego czasu czeka mnie jeszcze sporo pracy. Przyznam, że nie mam jednej wybranej roli marzeń. Oczywiście myślę o pewnych, które chciałbym zagrać, zaspiewać, lub o miejscach, w których też chciałbym wystąpić, ale w ostatnim czasie kilka marzeń mnie zaskoczyło i się po prostu spełniło, dlatego to im bardziej się teraz poświęcam.

A.W: Dziękuję za rozmowę.

 

Dodaj komentarz

avatar
1500