Omijając mieszkańców, lekceważąc naturę i krajobrazy, realizując osobiste wizje… Najpierw dyskutowano na portalu, później na obradach radnych, a w efekcie burmistrz i tak „zrobił swoje”. Asfaltowy Gaj Świętopełka, tak niedługo nazywać będziemy mogli zakątek Kartuz, gdzie można się wyciszyć, pokontemplować i … pojeździć na rolkach.

W połowie czerwca na portalu ExpressKaszubski.pl ukazał się materiał o pomyśle zmian w popularnym Gaju Świętopełka. Mowa o wykonaniu ciągu pieszo-rowerowego na miejscu obecnej ścieżki. Na reakcje nie trzeba było czekać.

Mieszkańcy Kartuz oburzyli się pomysłem. Oznacza ono polanie asfaltem terenu, który od zawsze uchodził za piękny zakątek przyrodniczy, tzw. „Aleję Filozofów”. Można wątpić, czy filozofowie chętnie kontemplowaliby na ścieżce rowerowej… Jednak nie o gdybanie tutaj chodzi.

 

Lawina hejtu = rozmowy z mieszkańcami

 

Krótko po ukazaniu się materiału portal zasypany był negatywnymi komentarzami. Mieszkańcy Kartuz oburzyli się kolejnym pomysłem Burmistrza Mieczysława Grzegorza Gołuńskiego. (Choć przyznać trzeba, że teraz stworzenie bezużytecznego parkingu przy kolegiacie zaczyna łączyć się w pewną spójną koncepcję).

W komentarzach wypowiadały się osoby, które spacerują, biegają, czy po prostu spędzają czas na tej trasie. Podkreślali, że asfalt jest nietrafionym pomysłem. Najciekawsze w tym wszystkim jest osobiste zdanie wygłoszone przez Iwonę Gołembiowską, powiatowego inspektora zabytków, która wypowiedziała się dla portalu przyznając, że sama jest przeciwko takiemu ingerowaniu w naturę na tym terenie.

Na ubiegłotygodniowej sesji Rady Miejskiej w Kartuzach poruszony został temat ścieżki. Burmistrz zgodził się spotkać z mieszkańcami. Niestety mówić można dużo…

fot. Piotr Chistowski

Zawsze na „nie”, a teraz nieoczekiwane „tak”

 

Obrady Rady Miejskiej objawiły także inne, bardzo nieoczekiwane zjawisko. Z pomysłem burmistrza Kartuz zgodził się nie kto inny, jak sam Andrzej Pryczkowski – Przewodniczący Rady Miejskiej w Kartuzach. Ten sam, który wielokrotnie krytykował włodarza za brak rozmów, konsultacji i „samowolkę” w realizowanych przedsięwzięciach.

W ubiegłym tygodniu, ku zdziwieniu wielu osób, zgodził się z zasadnością oblania asfaltem pięknego kartuskiego krajobrazu. W końcu chodzi o sport – na naturę przyjdzie jeszcze pora. Przewodniczący stwierdził, że takie rozwiązanie „unowocześni” ten teren, a co najważniejsze go obudzi.

(Cała sesja Rady Miejskiej do obejrzenia jest w sieci – LINK)

Przywodzi to myśl, czy koniecznie wszystko trzeba budzić? Jednak do tego jeszcze wrócimy.

 

Mieszkańcy? Nie znają się!

 

Jak z resztą obecna kadencja powinna nas nauczyć, rozmowy zeszły na dalszy plan. Dwa dni po sesji ogłoszony został przetarg na wykonanie ścieżki asfaltowej.

Wydaje się więc, że to burmistrz ma wizję Kartuz w której mieszkańcy zaczynają coraz bardziej przeszkadzać. Rozmów, o których mowa była na sesji, nie było (albo odbyły się tajne z wybranymi mieszkańcami i to tym nie wiemy).

I smuci tylko fakt, że osoby, których zdanie zostało tak publicznie zignorowane, jeszcze nie tak dawno oddało głosy na obecnego burmistrza Kartuz aby „zmienić Kartuzy na lepsze”.

Zaczynamy odczuwać myśl niektórych znanych polskich opcji politycznych. „Wyborcy mnie wybrali – nie wtrącać się”. Problem tylko w tym, że to właśnie nie kto inny, jak włodarz Kartuz występuje w spotach przeciwko takiemu zarządzaniu. Podobno „To ludzie są najważniejsi”.

 

Budzić! Budzić! Budzić!

 

Musimy jednak spojrzeć na to sprawiedliwie. Burmistrzowi wielkie brawa należą się za kartuski rynek. Zrobił coś, co zrobione powinno być już dawno temu. Rynek żyje, coś się dzieje i tego właśnie oczekiwaliśmy. Brawo.

Nie możemy także odmówić zasadności tworzenia miejsc na rowery i rolki. Takie tereny są potrzebny. Takie są wymagania mieszkańców, ale nie wszędzie i nie za wszelką cenę.

Wydaje się, że władze na fali pochwał rozpędziły się zbyt mocno. W myśl zasady „budzić miasto” zaczynają budzić je tam, gdzie jest to niewskazane. Gaj Świętopełka faktycznie ma problem z brakiem ludzi, jednak asfalt, tworzy prawdopodobieństwo stworzenia tam, nie pięknego terenu, ale swoistego kartuskiego cyrku. Jeżeli taki jest cel – proszę bardzo.

fot. Piotr Chistowski

Nie tylko krytykować, ale i proponować!

 

Najważniejsze w tym wszystkim jest chyba fakt, że mieliśmy do czynienia nie z hejtem w sieci, ale konstruktywną krytyką i propozycjami zmian. To rzadko się zdarza, ale jak już jest to warto to uszanować.

Mieszkańcy Kartuz (albo jak określił na sesji burmistrz „internauci” – mamy nadzieję, że pamięta, że to jego mieszkańcy Kartuz), negowali pomysł asfaltowej ścieżki, ale zaproponowali wiele zmian. Warto zająć się lampami w gaju, uporządkowaniem koszy na śmieci i ławek. Stworzeniem dobrego terenu do spacerów, rozmów, spotkań.

Na miejscu, gdzie wcześniej stała scena obecnie nie ma nic. Może zastanowić się, jak ten teren w latem obudzić? Może na sezon wakacyjny stworzyć tam możliwość, wykreowania strefy gastronomicznej? Może stworzyć jakieś opcje dla dzieci? Obecne huśtawki i opłakana piaskownica to nie jest strefa dla dzieci, tylko wspomnienie dawnych lat.

Pomysłów z pewnością w głowach mieszkańców jest wiele. Zachęcam burmistrza do nadstawienia ucha.

 

Jak radni nie mogą, to może mieszkańcy?

 

Asfaltowy Gaj Świętopełka… Czy mieszkańcy pozwolą na tak nieodwracalny krok? To w końcu krajobraz, który już tak mocno wkomponował się w nasze miasto. Teraz zmieniony zostać ma diametralnie, ale na próżno szukać szansy w zmianę decyzji włodarza.

Czy to już nie przekroczenie pewnej granicy tolerancji?

Warto więc pomyśleć o proteście. O pokazaniu włodarzowi, że ludzie są najważniejsi przez całą kadencję. List intencyjny, protest? Każdy pomysł może okazać się dobry.

Bo dzisiaj trzeba już czasami chyba krzyczeć, żeby ktoś u sterów gminy usłyszał głos mieszkańców.

Materiał ukazał się w wydaniu papierowym tygodnika “Głos Kaszub”, 27 czerwca. 

fot. Piotr Chistowski

Dodaj komentarz

avatar
1500