fot.nadesłane

O zwolnieniu, kandydaturze na stanowisko wójta, zmianach oraz kulturze w gminie Sulęczyno z byłym dyrektorem Gminnego Ośrodka Kultury Ireneuszem Korda rozmawia Aleksandra Woźniak

Aleksandra Woźniak: Przez wiele lat pełnił Pan funkcje dyrektora Gminnego Ośrodka Kultury w Sulęczynie. Wielu z naszych czytelników zastanawia się co Pan teraz porabia?

 

Ireneusz Korda: Funkcję dyrektora Gminnego Ośrodka Kultury w Sulęczynie pełniłem od 1997 roku, praktycznie do końca 2014 roku. Stworzyłem ten ośrodek pod względem działalności merytorycznej jak i infrastrukturalnej. Przez te prawie siedemnaście lat poświęciłem sporą część życia na organizowanie i prowadzenie szerokopojętej działalności kulturalnej. Często nie mając wystarczającej ilości czasu dla rodziny i siebie. Teraz cieszę się życiem obok żony i wspólnie z córkami, a od niedawna również z zięciem. Nie narzekam na nadmiar czasu, mamy dosyć duży dom i swój „eden”, który jest naszą oazą.

A.W: O Pana zwolnieniu z GOK-u było głośno. Dlaczego został Pan odwołany z tej funkcji? Zna Pan powody?

I.K: Nie, nie znam powodów, bo nigdy nie zostały mi przedstawione i wcale nie oczekiwałem tego. Wójt ma takie prawo i skorzystał z tego. Natomiast inną sprawą jest wypowiedź Wójta dla Expresu Kaszubskiego po moim odwołaniu. Otóż to co powiedział, że z końcem roku 2014 kończyła mi się umowa oraz że potwierdził to wręczając mi wypowiedzenie jest publicznym kłamstwem, które nie przystoi osobom pełniącym funkcje publiczne.

A.W: W 2014 roku kandydował Pan na wójta Gminy Sulęczyno? Co skłoniło Pana do kandydatury?

I.K: Tak byłem jednym z trzech kandydatów na stanowisko wójta. Pierwsze jakieś myśli zaczęły mi się przejawiać już w 2011 roku na wiosnę. Przez szereg lat moje wyobrażenie o władzy publicznej było takie, że osoby sprawujące władzę czy te wykonawczą, czy uchwałodawczą pełnia służebną rolę w stosunku do społeczeństwa. Co by pani zrobiła gdyby ktoś do pani przyszedł i powiedział „zatrudnij tego a tego bo jego dziewczyna pomogła mi w kampanii wyborczej” albo „znajdź coś dla tego bo mu obiecałem”. Jest to poza moim postrzeganiem roli władzy, być może jest tutaj odpowiedź na poprzednio postawione pytanie, gdyż nie zrealizowałem tych psełdopoleceń i być może w tamtym czasie zapadła decyzja o moim zwolnieniu, czyli już w 2011 roku. Takie załatwianie własnych priorytetów, kosztem rzetelności w stosunku do mieszkańców, nie mieści się w wartościach jakie wyznaje. Dalszy okres ugruntował mnie tylko w przekonaniu, że muszę przynajmniej dać nadzieję ludziom na normalność. Rozstrzyganie spraw, gdzie merytoryczność” zależała tylko od osobistego punktu widzenia. „Nie zbuduję im tego boiska bo oni są przeciwko mnie” albo „musiałem ją zwolnić bo żaden …. i żaden …… nie będą mi podskakiwać” potwierdziło moje wewnętrzne przekonanie i skłoniło mnie do ubiegania się o stanowisko wójta naszej gminy, gdyż uważałem, że mieszkańcy zasługują na coś więcej, niż na takie „sprawowanie władzy”. Sprawy o którym mówię dotyczyły bezpośrednio mnie, natomiast nie wchodzę w obszar który dotyka innych, gdyż mogłoby to pociągnąć w stosunku do nich takie konsekwencje jak ja poniosłem.

A.W: Jakie zmiany chciałby Pan wprowadzić w gminie Sulęczyno?

I.K: Wiele rzeczy jest do zrobienia. Chociaż jak nieodżałowany prof. Synak mówił, trzeba zachować ciągłość, ale nie można uciekać od zmian. Należałoby przywrócić podejście partnerskie do wszystkich ludzi, którego wg mnie jest brak, albo co najmniej niedostateczne. Funkcjonowanie każdej społeczności musi być oparte na wzajemnym szacunku. Dopiero takie relacje pozwalają na dobre funkcjonowanie samorządu. W dalszej kolejności należałoby zracjonalizować budżet i zadania zawarte w wieloletniej prognozie finansowej, myślę, że tak ten dokument obecnie się nazywa. Uważam, że priorytetem powinny być przedszkola, bo stan obecny zagraża życiu, zdrowiu i bezpieczeństwu dzieci i pedagogów. Co prawda dwie placówki są w budowie, ale z zapisów budżetu wynika, że nie przeznaczono dostatecznych ilości środków, aby je w tym roku dokończyć. No i pytanie co z obiektem w Sulęczynie? Również brnięcie w coraz to nowe kredyty, gdzie zadłużenie wg wywiadu Wójta w Państwa gazecie sięga już ponad 40 % budżetu, a na ten rok przewiduje się kolejny wzrost zadłużenia wg budżetu o 4 mln, ale to nie jest chyba wszystko. Wystarczy dokładnie zapoznać się z materiałami dla radnych. Należy jeszcze spojrzeć na realne zadłużenie naszej gminy, gdyż z budżetu ok. 32 mln, ok. 10 mln zagwarantowane jest na wydatki GOPS-u, tak więc wychodzi na to, że zadłużenie jest dużo wyższe. Zaniechano również pozyskiwania części środków zewnętrznych. Radni i wójtowie kolejnych kadencji będą mieli niemały orzech do zgryzienia, a być może będzie to już komisarz, a nie władza samorządowa. Kiedyś oglądałem film „Grek Zorba” i aby nie sprawdziły się słowa tytułowego bohatera w stosunku do naszej gminy „jaka piękna katastrofa” mówię to oczywiście z ironią. Łatwo wydaje się nie swoje pieniądze. Poprzednie Rady i poprzedni Wójtowie dbali o zrównoważony rozwój, były zawsze mierzone siły na zamiary.

A.W: Czemu nie zdecydował się Pan na kandydowanie na radnego?

I.K: Miałem propozycje kandydowania do Rady Powiatu i to od kilku ugrupowań, może dla mnie osobiście i dla rodziny byłoby lepsze gdybym przyjął tę propozycje, gdyż w razie wyboru na radnego i gdy nie zostałem wybrany wójtem, to byłoby utrudnienie zwolnienia mnie z pracy. Jednak nigdy nie kalkulowałem tak, gdyż uważam, że zwykła uczciwość ludzka nie pozwala na bawienie się wyborcami. Nie wiem czy jest to słuszne, ale takie jest moja dewiza w tym zakresie.

A.W: Jak przez te wszystkie lata ocenia Pan działania kulturalne na terenie gminy Sulęczyno?

I.K: Nie będziesz sędzią w swojej sprawie, trudno odpowiedzieć na to pytanie, jednak postarałem się udzielić na nie odpowiedzi, chociaż będzie to subiektywne. Działania kulturalne są procesem ciągłym i nie można powiedzieć, że zależą od jednej osoby. W okresie gdy pojawiłem się w formalnej przestrzeni gminy tj. od 1992 roku. Stworzyliśmy wspólnie, i tu należałoby wymienić szereg osób fizycznych, stowarzyszeń, organizacji, których wyliczanie zajęłoby miejsce do końca wywiadu. Wachlarz wydarzeń kulturalnych, rekreacyjnych, sportowych, które pozwoliły na znalezienie, dla każdej grupy wiekowej swojego miejsca. W tym miejscu pozwolę sobie na wymienienie jednego wydarzenia, z którym jestem szczególnie związany tj. Festiwalu Akordeonowego. Wielką przyjemnością dla mnie było, z Pawłem, który jest inicjatorem tegoż festiwalu tworzenie i realizacja jednej z bardziej rozpoznawalnych w powiecie kartuskim, i stojącym na wysokim poziomie artystycznym i organizacyjnym wydarzeniem. Oprócz działalności typowo kulturalnej i sportowo – rekreacyjnej należy dostrzec rozbudowę infrastruktury, Brałem udział w wielu działaniach, które wzbogaciły naszą przestrzeń publiczną, tutaj jako ostatnią inwestycje wymienię park edukacyjno – rekreacyjny w Mściszewicach, którego pomysłodawcami byli działacze sportowi i radni poprzednich kadencji ze Mściszewic. Inwestycja ta została zrealizowana dzięki mojej determinacji. Uważam, że współdziałanie i współpraca wielu ludzi wśród których, jakąś cząstkę ja wniosłem pozwoliła na stworzenie oferty kulturalno – społecznej w naszej gminie.

A.W: Z perspektywy czasu nie żałuje Pan swojej decyzji o kandydowaniu na wójta?

I.K: Nie, nie żałuję. Nie chciałem, żeby parafrazując słowa piosenki Lombardu, ktoś inny zmienił świat gminy za mnie stojąc z daleka i w razie czego nie tracąc nic. Uważam, że nie można być nonkonformistą. Przez wiele lat, nie ukrywam, gmina dawała mi zatrudnienie, oczywiście była to korzyść obopólna, bo wywiązywałem się sumiennie z kontraktu. Mając doświadczenie ostatnich czterech lat, tj. 2010 – 2014 moim obowiązkiem było, jeszcze raz powtórzę, dać wyborcom nadzieję na normalność.

A.W: W 2018 roku kolejne wybory. Będzie Pan kandydował?

I.K: Myślę, że potrzebny nam jest wójt, który nie będzie się za pieniądze gminy uczył jak pełnić swoje stanowisko. Jak słyszę, czy też czytam, że pierwsze kadencja obecnego wójta to był nauka, jak można wywnioskować za kilka milionów złotych – patrz m. in budowa Szkoły w Sulęczynie – która ciągnęła się jeszcze w 2015 roku, bo w tym roku zapadł wyrok odnośnie zasądzonych od gminy Sulęczyno nieuregulowanych płatności dla firmy WASKO, która była pierwotnym wykonawcom inwestycji i przeciąganie wykonania wyroku jeszcze przez następny rok, co pewnie wiązało się z następnymi kosztami, a później informowanie społeczeństwa w gazetce gminnej, że w kasie gminnej z tego tytułu została jeszcze nadwyżka finansowa. To jak jeden z mieszkańców naszej gminy powiedział, że są to działania matematyczne, które uczeń czwartej klasy szkoły podstawowej wykona poprawnie. Być może należy za wszelką cenę utrzymać takiego wójta, żeby nowy nie narobił kolejnych długów na naukę. A poważnie jestem przekonany, że moja wiedza, umiejętności i doświadczenie nabyte przez szereg lat w samorządzie pozwala w dalszym ciągu na zaoferowanie mojej osoby na stanowisko wójta, bez dodatkowej kadencji na naukę.
A.W: Dziękuję za rozmowę

3
Dodaj komentarz

avatar
1500
3 Comment threads
0 Thread replies
0 Followers
 
Most reacted comment
Hottest comment thread
3 Comment authors
Mieszkankaiwona... Recent comment authors
najnowszy najstarszy oceniany
...
Gość
...

Odnoszę wrażenie, że ten artykuł dla Pana Ireneusza to była tylko czysta autoprezentacja siebie, jednakże to moje zdanie 🙂

iwona
Gość
iwona

Szkoda tylko że pan Ireneusz stosuje przykrą i naiwna taktykę przedwyborczą .To odsania trochę obliczeno cóż zycze powodzenia

Mieszkanka
Gość
Mieszkanka

Jestem byla mieszkanka Suleczyna chodziłam do szkoły w 1990 i pamiętam ze Pan Korda uczył mnie w-f zapamiętałam do dziś ze każde ćwiczenie musi być do końca dobrze zrobione wtedy Pan Ireneusz ocenił. I tak mysle ze jest nadal ze co postanowi tak zrobi dla swoich mieszkancow . A zmiany w rządzie muszą być . Niech ci od koryta już odejdą