Już jutro, 27 października, czeka nas otwarcie hali sportowej w Borzestowie. To zadanie od początku kadencji wójta Jerzego Grzegorzewskiego było jednym z głównych priorytetów inwestycyjnych w gminie Chmielno. O otwarciu hali, a także sali gimnastycznej w Kożyczkowie, nadchodzących wyborach samorządowych, planowanych inwestycjach i minionych trzech latach z Wójtem gminy Chmielno Jerzym Grzegorzewskim rozmawia Piotr Chistowski.

Piotr Chistowski: Do wyborów samorządowych nieco ponad rok. Czy uważa Pan, te ostatnie trzy lata za dobrze wykorzystane?

Jerzy Grzegorzewski: U nas, podobnie jak w innych gminach, konsekwentnie realizujemy zaplanowane inwestycje. W tym roku było ich sporo.
Staram się od początku, aby były one rozłożone dobrze w czasie. W pierwszym roku kadencji nie było żadnych programów unijnych, które mieliśmy realizować. Perspektywa była, ale trochę trwało zanim przygotowaliśmy projekty do realizacji. Teraz korzystamy z tego.
Należy jednak pamiętać, że wszystko robimy na miarę naszego budżetu gminy. Nie jesteśmy „lokomotywą inwestycyjną”, ale działamy na tyle, na ile pozwalają nam finanse.

P.CH: Gdybyśmy mieli jakoś zdefiniować tę kadencję to myślę, że nazwalibyśmy ją „oświatową”. Wiele projektów i działań skierowanych było właśnie dla szkół.

J.G: Gdy robiłem badanie potrzeb mieszkańców to często zgłaszali braki w sferze oświaty. Natomiast dyrekcja szkół w tamtym czasie twierdziła, że wszystko jest w jak najlepszym porządku.
Rzeczywiście realizowane były małe programy, ale takiego projektu za 3 mln zł, jaki realizowany jest teraz, nie było. Gmina Chmielno niestety wcześniej nie korzystała z tych możliwości. Gdyby tak było, to z pewnością już dawno w szkołach zakupione byłyby komputery. A jak było, to sami wszyscy wiemy.
Te projekty na zajęcia edukacyjne, komputery, czy rozbudowę przedszkoli idealnie wpisały się w potrzeby, które nagle spadły na naszą gminę. Z dnia na dzień zostaliśmy zmuszeni zwiększyć miejsca przedszkolne w gminie. To był przez pewien czas nasz główny problem. Pojawiło się więcej przedszkolaków, a gmina miała zapewnić im miejsca. Tym samym przedszkole w Chmielnie, które zostało wybudowane pod koniec poprzedniej kadencji, stało się za małe. W tej chwili jest tam prawie 150 dzieci, a więc maksymalna ilość. Zlikwidowaliśmy tam dwie sale przeznaczone na żłobek, a wykorzystaliśmy je dla przedszkolaków. Jednocześnie jednak powstały dwa żłobki prywatne – w Garczu oraz Chmielnie. Cieszę się, że rada gminy słusznie postanowiła wesprzeć te żłobki.
Musiałem tak działać i uważam, że udało się. Pamiętajmy również, o powstaniu nowych oddziałów przedszkolnych w Chmielnie, Garczu i Reskowie. Co do ostatniego miejsca, to udało się to też poprzez zmiany w szkole. Do placówki w Reskowie uczęszczają teraz uczniowie klas I-III. Stworzyło się tym samym miejsce na oddział przedszkolny. Dodam również, że to dzięki projektowi unijnemu dla przedszkolaków za 2 mln zł udało nam się stworzyć te dodatkowe trzy oddziały przedszkolne.

P.CH: Rozumiem, że dzisiaj sytuacja oświatowa w gminie Chmielno jest dużo lepsza?

J.G: Tak. Około 5 milionów złotych na oświatę i przedszkola dostaliśmy ze środków zewnętrznych. Gdybyśmy mieli na te cele wydać tylko nasze pieniądze, to zabrakłoby ich nam m. in. na nowe sale gimnastyczne w Borzestowie i Kożyczkowie.

P.CH: No właśnie. A kiedy nastąpi otwarcie hali sportowej w Borzestowie?

J.G: Otwarcie odbędzie się 27 października o godzinie 14. Serdecznie zapraszamy mieszkańców.
Warto jest się pochwalić tym obiektem. Jest to sala nowej generacji spełniająca warunki do tego, aby komfortowo ćwiczyć i rozwijać sportowe pasje. Oczywiście można by było wybudować większą salę, ale ograniczają nas dostępne środki. Ta sala kosztowała niecałe 3 miliony złotych. Dotrzymaliśmy na to zadanie dofinansowanie od Ministerstwa Sportu w wysokości 640 100 zł.
Oprócz tego wybudowaliśmy za ok. 340 tysięcy złotych w Borzestowie dwie sale lekcyjne. To w związku z reformą edukacji te sale są bardzo potrzebne. Szkoła w Borzestowie zwiększa się przecież o klasy siódmą i ósmą. Podobna sytuacja ma miejsce w Kożyczkowie.

P.CH: Sala w Borzestowie jest mniejsza niż zakładano początkowo. Będzie jednak spełniać dobrze swoje zadanie?

J.G: Sala jest pełnowymiarowa i spełnia swoje wymogi. Ma szerokość 14 m, a długość 24,7 m.
Nie ma jednak trybun, jak było w początkowej wersji, ale nie ma to żadnego wpływu na uprawianie sportu .
Dążę do tego, aby pod koniec tej kadencji wszystkie nasze większe szkoły miały pełnowymiarowe sale gimnastyczne. Nie chcę, żeby były takie sytuacje, kiedy rodzice posyłają dzieci do szkół w sąsiednich gminach, bo oni mają lepsze warunki. To ze szkodą także dla gminy, bo tym samym zmniejsza się subwencja oświatowa.

P.CH: Zatem sala w Borzestowie nie będzie miała widowni?

J.G: Sala w Borzestowie nie będzie miała trybun, ale dalej mogą być w okolicy organizowane wydarzenia sportowe. W końcu nie tak daleko jest hala w Miechucinie czy Chmielnie.
To się nie wyklucza.

 

CZYTAJ RÓWNIEŻ: Sala gimnastyczna w Borzestowie „rośnie w oczach”

P.CH: Rozmawiamy o Borzestowie, a ciekawi mnie jak wygląda obecna sytuacja sali gimnastycznej w Kożyczkowie.

J.G: Przetarg ogłosimy, jak tylko zostanie złożona dokumentacja. Jest już przygotowana, ale czekamy na ogłoszenie w Dzienniku Ustaw zmiany w planie zagospodarowania przestrzennego.
Wprowadzenie zmian w planie to niestety długotrwały proces i czasami trzeba uzbroić się w cierpliwość. W najbliższych dniach powinny się one ukazać i tuż po tym złożona będzie dokumentacja. To tylko kwestia techniczna.

P.CH: Wspomniał Pan, że chciałby że szkoły miały swoje sale pod koniec tej kadencji. Czyli budowa sali w Kożyczkowie może ruszyć już niebawem?

J.G: Salę w Borzestowie budowaliśmy ok. 7 miesięcy. Myślę, że tutaj będzie podobnie i uda się na przyszły rok. Ponownie będziemy ubiegać się o dofinansowanie od ministerstwa. Niezależnie jednak od wyniku budowana będzie sala w Kożyczkowie.

P.CH: Mówimy o pozytywnych aspektach oświatowych, ale trzeba także wspomnieć o tzw. „babole inwestycyjnym”, a więc Przedszkolu Samorządowym w Chmielnie. Kto jest winny tej sytuacji?

J.G: Jednoznacznie nie można powiedzieć. Niewątpliwie ta inwestycja nie została odpowiednio dopilnowana. Inspektorem nadzoru był również projektant, który to przygotowywał. Trudno więc odrzucać piłeczkę kto jest winny – projektant, czy inspektor.
Była kwestia „spadających sufitów” – takie sytuacje niestety się zdarzają. Całe szczęście, że do tej sytuacji doszło, gdy nie było tam dzieci. Poprosiłem inspektora nadzoru o pomoc i po pierwszej inspekcji stwierdził, że wszystkie inne sufity są dobre i nie spadną. Okazało się jednak, że rok później spadł kolejny kawałek. Jakieś zaufanie do inspektora nadzoru muszę mieć, a okazało się, że jest one na wyrost. Ta inwestycja nie została kompletnie dopilnowana w trakcie budowy.
Wykonawca inwestycji, firma Arka-Bud też okazała się, że nie jest zbyt solidnym wykonawcą.
Ciągle jednak walczymy. Pani Asystent Anna Byczkowska zajmuje się cały czas reklamacjami przy tej inwestycji i rozmowami z osobami zamieszanymi w sprawie.
Nie mamy jednak dobrych wieści. Przeprowadziliśmy profesjonalną ekspertyzę kominiarską, nawet zdjęcia z drona. Lista braków i usterek jest bardzo duża.
Wykonawca co chwilę przekłada termin. Teraz zaczynamy już naliczać po prostu kary umowne. Coraz poważniej zastanawiamy się też, aby wejść w tej kwestii na drogę sądową.
Tracę już powoli cierpliwość.

P.CH: Niedawno pisaliśmy również o ścieżkach edukacyjnych. Inwestycja dla oświaty i turystyki?

J.G: Ten projekt jest na etapie rozpatrywania w Urzędzie Marszałkowskim. Mam nadzieję, że urząd podejdzie do tematu ze zrozumieniem naszych potrzeb. Wiem, że będzie rozpatrywany merytorycznie i mam nadzieję, że otrzymamy pozytywną odpowiedź. Tworzymy ten projekt wspólnie z gminą Żukowo i myślę, że uda się go zrealizować w 2018 roku.
Co do inwestycji turystycznych, to pamiętajmy, że takowe służą turystom przez ok. 2 miesiące. Przez cały rok natomiast korzystają z nich mieszkańcy i to przede wszystkim musimy mieć na względzie. Tymi ścieżkami będą uczęszczać uczniowie i całe rodziny.
Mamy się czym pochwalić i to też będzie na trasie tej ścieżki opisane. Zarówno walory przyrodnicze, jak i m.in. informacje o Grodzisku. Mieszkańcy często nie wiedzą, co mają, a to będzie okazja, aby jeszcze lepiej poznać swoją gminę i pospacerować.

P.CH: Jakie jeszcze najbliższe inwestycje nas czekają?

J:G: Było trochę inwestycji drogowych w tym roku. Niedawno ruszyła przebudowa ostatniego etapu drogi na odcinku Lipowiec-Reskowo. To ważne tym bardziej, że w planie jest przebudowa drogi powiatowej Chmielno-Wygoda. Szczególnie ten fragment ul. Raduńskiej z Chmielna do Lipowca. Tu niestety inwestycja się trochę opóźnia. Powiat nie zdążył jeszcze do końca wykonać dokumentacji. Odcinek realizowany miał być już tej jesieni, ale wiemy, że prawdopodobnie będzie robiony na wiosnę. Czeka jeszcze na modernizację dalszy odcinek wzdłuż drogi powiatowej.
Czekamy również na decyzję Lokalnej Grupy Działania w sprawie powstania ciągu pieszo-rowerowego 2 kilometrowego w Borzestowskiej Hucie i Łączyńskiej Hucie. Dokumentacja projektowa jest gotowa. Spodziewany się tutaj dofinansowania. To zadanie powinno ruszyć na wiosnę. Pamiętajmy, że to także poprawa bezpieczeństwa na tych terenach.
Wystąpiłem również do powiatu o budowę odcinka chodnika do plaży w Borzestowie. Będziemy z pewnością również modernizować fragment ul. Długiej w Garczu.
Będą oczywiście realizowane modernizacje chodników i innych newralgicznych punktów.

P.CH: Wróćmy do tematu wyborów. Czy zdecyduje się Pan ubiegać o drugą kadencję?

J.G: Jeszcze nie wiem. Zastanawiam się nad tym, ale decyzję podejmę na wiosnę przyszłego roku.
Nie wiem jeszcze, jak wyglądać będzie sytuacja. Nie wiem, jak układać się będzie współpraca samorządów z instytucjami rządowymi, bo obecnie nie widać optymistycznych perspektyw.
Obecnie dużego wsparcia nie otrzymujemy.

P.CH: Przychodził Pan do urzędu, jako osoba kompletnie nie mająca doświadczenia samorządowego. Czy po tych trzech latach zmieniło się Pana postrzeganie samorządu i samej funkcji wójta gminy?

J.G: Po pierwszym półroczu mojej pracy już orientowałem się w tej pracy. Wiele zależy od zespołu, który wspólnie pracuje dla naszej gminy. Nie zawiodłem się na nich.
Pewne zmiany strukturalne zaszły. Powstała Spółka Komunalna, choć uważam, że zbyt późno. W pierwszym okresie działalności napotkałem na bardzo silny opór ze strony radnych. Problemy były nawet z budową sal gimnastycznych dla szkół. Dodam, że gdy przyszedłem do urzędu był projekt budowy sali gimnastycznej w Reskowie. Nie wiem, czy jest sens budowy sali dla szkoły trzyklasowej, tym bardziej, że tuż obok jest piękna duża hala w Miechucinie.
Tak, jak wspomniałem, niestety radni w większości na początku nie darzyli mnie zaufaniem i sprzeciwiali się wielu sprawom. Na szczęście z czasem uległo to zmianie. Rozumiem, że nie miałem doświadczenia samorządowego, ale pamiętajmy, czym się zajmowałem. Myślę, że praca na statku jest często analogiczna do pracy w gminie. Tam również trzeba podejmować niełatwe decyzje, a często kluczowe.
W gminie dużo się dzieje i myślę, że były to dobre trzy lata w gminie Chmielno.

P.CH: Dziękuję za rozmowę.

fot. Piotr Chistowski

Dodaj komentarz

Bądź pierwszy!

avatar
1500