O 2016 roku poświęconemu prof. Gerardzie Labuda, pomyśle Wiejskiej Biblioteki Kultury w Chwaszczynie, Trasie Kaszubskiej i problemach obecnego systemu w Polsce z radnym powiatu kartuskiego Tomaszem Fopke rozmawia Piotr Chistowski.

 

Piotr Chistowski: Zainaugurowany został rok śp. prof. Gerarda Labudy. Postaci wybitnej. Najwybitniejszego naukowca, Kaszuby?

Tomasz Fopke: Tak, Pan Profesor był Kaszubą w Poznaniu, co wielokrotnie podkreślał. Mówił też, że jego pierwszym językiem jest kaszubski, bo polskiego nauczył się później. Znał wiele języków, z których palmę pierwszeństwa przyznawał kaszubskiemu.

Rozpoczął też wielkie dzieło opracowywania historii Kaszub, co dało współczesnym historykom możliwość kontynuacji Jego pracy. Jego droga życiowa, naukowa – warta jest przybliżenia społeczności zarówno naszego regionu, jak i szerzej. Niezwykle skromny i prawy człowiek.

To bardzo pozytywny wzorzec w dobie ustawicznego podważania autorytetów i poddawania w wątpliwość tradycyjnych wartości, takich jak np. Bóg, honor, rodzina i Ojczyzna.

- Dopóki nie ograniczymy jako obywatele roli państwa w naszym życiu – nie jesteśmy w stanie wyegzekwować naszych praw - przekonuje Tomasz Fopke
– Dopóki nie ograniczymy jako obywatele roli państwa w naszym życiu – nie jesteśmy w stanie wyegzekwować naszych praw – przekonuje Tomasz Fopke

P.CH: Jego dokonania znane są w niemal całej Polsce, ale wśród osób mu najbliższych – Kaszubów chyba są jakoś zapomniane. Czym jest to spowodowane?

T.F: Mówi się, że nikt nie jest prorokiem we własnym kraju. Jest coś takiego w Polakach, także i w Kaszubach, że nie potrafimy się cieszyć sukcesem sąsiada a podniecamy się choćby wyczynami piłkarza, który za pieniądze kopie piłkę w reprezentacji innego państwa.

Dzieła profesora Gerarda Labudy znane są na całym świecie. Labuda to ikona europejskiej mediewistyki (dyscyplina historyczna zajmująca się różnymi zagadnieniami epoki średniowiecza przyp. red.). Osiągnął naukowe wyżyny jako znawca historii średniowiecza. Wykształcił wielu historyków, a Jego badania stanowią solidny punkt wyjścia, fundament dla dalszych dociekań badawczych. Państwo Labuda dali też światu pięcioro naukowców, którzy rozsiani są po całym globie…

Z Kaszubami związany jest głównie początek i koniec drogi prof. Labudy, pewnie dlatego nie jest powszechnie znany. Profesor nie zabiegał o popularność. Rzetelnie pracował w swojej dziedzinie, co zauważyło wielu: i samorządy, które nadały mu tytuł honorowego obywatela i przede wszystkim uniwersytety, które uczyniły go swoim doctorem honoris causa.

Kaszubi jednak pamiętają o Profesorze, swoim wielkim Ziomku. Wyrażamy to choćby poprzez fakt ustanowienia Roku Profesora w setną rocznicę urodzin i organizację szeregu wydarzeń. Muzeum Piśmiennictwa i Muzyki Kaszubsko – Pomorskiej w Wejherowie, które posiada w swoich zbiorach bibliotekę i archiwum prof. Labudy, opracowuje od kilku lat Jego spuściznę a dzięki współpracy samorządów powiatu wejherowskiego i miasta Wejherowa realna wydaje się być budowa budynku – Książnicy prof. Gerarda Labudy.

Osiągnął naukowe wyżyny jako znawca historii średniowiecza. Wykształcił wielu historyków, a Jego badania stanowią solidny punkt wyjścia, fundament dla dalszych dociekań badawczych.

P.CH: Mam wrażenie, że działając, czy też zagłębiając się w region Kaszub, skupiamy się na kulturze, na tańcach, kuchni, języku, ale nie na postaciach, które ten region każdego dnia tworzą…

T.F: To prawda. Głośniej jest o tych, którzy działają w dziedzinach, które lubią media. Które dają się „sprzedać” medialnie.

Racją jest też, że wszyscy składamy się na pozytywny obraz Kaszub. Główne cechy pozytywne przypisywane Kaszubom to pracowitość i konsekwencja w działaniu. Bierze się to z wieloletnich obserwacji członków naszej społeczności przez innych.

Każdy mieszkaniec Kaszub, który solidnie pracuje, realizuje wytyczone sobie cele i te wyższe, i te niższe – tworzy wizerunek naszej Małej Ojczyzny. Dokłada swoją ważną cegiełkę do pozytywnego postrzegania nas, Kaszubów. I mieszkańców geograficznie określonej krainy i wszystkich w kosmosie, którzy Kaszubami się czują – bo taka jest współczesna definicja bycia Kaszubą.

P.CH: Inauguracja roku prof. Labudy to z pewnością zbliżające się wydarzenia, wystawy. Co czeka nas z tej okazji? Czy czegoś mogą spodziewać się mieszkańcy powiatu kartuskiego?

T.F: Główny ciężar organizacyjny spada na tych, którzy już w lutym ubiegłego roku, podczas pierwszego spotkania organizacyjnego Roku, zadeklarowali swoją aktywność na tym polu.

Mówię tu o Zrzeszeniu Kaszubsko-Pomorskim, poszczególnych jego oddziałach oraz o samorządzie gminy i miasta Kartuzy. Przygotowywana jest wystawa obwoźna, która za pośrednictwem ośrodków kultury, bibliotek i szkół trafi do odbiorców.

W sposób szczególny postać Profesora zostanie uhonorowana na terenie gminy Kartuzy. Burmistrz Kartuz oraz kartuskie zrzeszenie chcą podkreślić fakt narodzin Gerarda Labudy właśnie na terenie tej gminy.

P.CH: Ostatnio tematem kultury bardzo mocno zajęli się mieszkańcy Chwaszczyna, którzy chcą otworzyć Wiejską Biblioteki Kultur. Pomysł nietypowy, ale z szansą sukcesu?

T.F: Wiele na to wskazuje, że pomysł ma szansę realizacji. Jest pozytywna wola samorządu gminy i sporo pozytywnej chęci działania w samym Chwaszczynie.

Lokalni liderzy skutecznie integrują czynne chwaszczyńskie środowiska wokół tej idei. Nasz sołtys, Jolanta Wiercińska, pomimo krótkiego okresu pełnienia swojej funkcji – nie raz udowodniła, że potrafi, podobnie jak proboszcz ks. Piotr Gruba – zachęcić, skupić chętnych do działania i zrealizować projekt.

P.CH: W Pana ocenie – sołectwa również powinny działać na rzecz tej kultury powszechnej, czy skupiać się na swojej lokalności?

T.F: Sołectwo jest tzw. jednostką pomocniczą dla gminy, która powinna zaspokajać najpilniejsze potrzeby jej mieszkańców. Taka jest teoria, która pokrywa się z praktyką.

Jeśli w sołectwie są osoby, które chcą i potrafią działać – rolą sołtysa, rady sołeckiej, radnych, stowarzyszeń i struktur gminnych jest, aby stworzyć im warunki do działania. W przypadku Chwaszczyna i gminy Żukowo tak właśnie się dzieje.

Przeznaczane są środki na realizację wnioskowanych zadań a szkoła i wiejska remiza tętnią życiem.

P.CH: W momencie, gdy niektóre gminy zamykają biblioteki tutaj powstaje pomysł wybudowania nowej. Czy nie jest to przeciwstawienie się temu, co jest tendencją ogólną? Niestety ludzie odchodzą od książek…

T.F: Ludzie odchodzą od siebie, od kontaktu z sąsiadami, najbliższymi. Atrakcyjność świata wirtualnego często powoduje, że zamykamy się  w czterech ścianach z internetem. Pewną alternatywę stanowią szkoła, Kościół i działalność w stowarzyszeniach kulturalnych, sportowych i innych.

Człowiek jest istotą stadną. Taka jest nasza natura, która uzewnętrznia się zwłaszcza w chwilach trudnych. Gdy zmarł Jan Paweł II albo doszło do katastrofy w Smoleńsku – ludzie zbierali się tam, gdzie zwykle się gromadzi – na placach, w kościołach.

Potrzebne są takie miejsca, gdzie ludzie mogą się spotkać, twórczo spędzić czas, czy po prostu porozmawiać. Takim miejscem mogłaby być właśnie nowa biblioteka.

P.CH: Wiejska Biblioteka Kultury to nie jest jednak temat, który jest obecnie najważniejszy dla mieszkańców sołectwa Chwaszczyno. Chyba dalej priorytetem jest sprawa Trasy Kaszubskiej. Inwestycji potrzebnej?

T.F: Zgadza się, choć wciąż jest wiele niepewności. To inwestycja centralna, a zmieniliśmy w wyborach władze państwa. Trasa Kaszubska głównie służyć będzie Gdańskowi i zachodniej części województwa. Liczy się, że odciąży nasz układ drogowy i przyczyni się do wzrostu gospodarczego regionu. Czas pokaże, jak będzie.

Samorządowcy od lat ze zmiennym powodzeniem wskazują na pilniejsze inwestycje: obwodnice zakorkowanych miast czy OPAT – Obwodnicą Północną Aglomeracji Trójmiejskiej. Im dalej zapadają decyzje od nas – tym mniejszy mamy wpływ na to, co będzie realizowane. Państwo prowadziło już duże projekty drogowe. Niektóre stanęły dosłownie w polu. Zapłacono krocie z naszych, podatników, pieniędzy a jeszcze każe się płacić za przejazd autostradami… Nie wierzę Warszawie.

Trasa Kaszubska głównie służyć będzie Gdańskowi
i zachodniej części województwa.

P.CH: Problem zmiany miejsca zamieszkania i rozpoczęcia wszystkiego na nowo na pewno bulwersuje. Widać zrozumienie ze strony władz?

T.F: Adresatem w tej sprawie jest właściwy minister polskiego rządu. Mieszkańcy, szefowie firm – mają uzasadnione pretensje – w wielu przypadkach była to inwestycja życia. Samorządy stoją w tej sprawie „między młotem a kowadłem”.

Państwo narzuca realizację a samorządy, które realizując zadania zlecone przez państwo a będąc uzależnionymi od kroplówki państwowych subwencji, dotacji – próbują, stojąc po stronie mieszkańców – nawiązać dialog.

P.CH: Co więc tutaj zawodzi? Nie wzajemnego zrozumienia, komunikacji?

T.F: Zawodzi system. Sami, poprzez posłów i senatorów, daliśmy polskiemu państwu duże kompetencje władcze.

Dopóki nie ograniczymy jako obywatele roli państwa w naszym życiu – nie jesteśmy w stanie wyegzekwować naszych praw. Wobec rozbudowanej w państwie, zwłaszcza przez ostatnie dwie dekady ośmiornicy urzędniczej – jesteśmy bezradni jako obywatele państwa.

Należy odwrócić system. Płacić podatki do gmin, które przekazują część do powiatu, województwa i w końcu na najniezbędniejszą administrację, wojsko, policję i sądy państwowe. Z resztą poradzą sobie samorządy.

Zniknie znakomita większość niepotrzebnych urzędów, instytucji i agencji a ludzie wyzwolą w sobie tłamszoną przepisami i państwowymi urzędami inicjatywę, w tym przedsiębiorczość. I będą mieli więcej pieniędzy, które sami odpowiedzialnie wydadzą.

Dzisiaj mamy taki system: Jak coś dobrze samo z siebie funkcjonuje – trzeba wprowadzić przepisy normujące. Jeśli dalej działa – opodatkować. Jeśli jeszcze po tym zipie a już pada – łaskawie dać dotację. Nie! Trzeba wreszcie wyjść z centralizmu!

Dzisiaj mamy taki system: Jak coś dobrze samo z siebie funkcjonuje – trzeba wprowadzić przepisy normujące.

P.CH: Burmistrz Żukowa Wojciech Kankowski w wywiadzie 22 grudnia na łamach „Głosu Kaszub” powiedział „Jeżeli chodzi natomiast o rozwój całej infrastruktury drogowej gminy, ale i regionu to wydaje mi się, że jest to inwestycja niezbędna”. Zgadza się Pan?

T.F: Rozumiem stanowisko Pana Burmistrza. Będąc na jego miejscu, pewnie powiedziałbym to samo.

P.CH: Inwestycja pn. „Trasa Kaszubska” w ocenie Tomasza Fopke dojdzie do skutku?

T.F: Mieszkamy z rodziną w lesie. Cenimy sobie ciszę. Za kuchennym oknem obserwujemy ptaszki w karmniku. Niechętnie wyjeżdżamy poza nasze Kaszuby. Wolałbym, żeby tak zostało…

P.CH: Dziękuję za rozmowę.

Dodaj komentarz

avatar
1500