Już 9 listopada w Komendzie Powiatowej Państwowej Straży Pożarnej w Kartuzach odbędą się wybory na VI kadencję Rady Organizacji Pozarządowych Powiatu Kartuskiego. O tym, jaka była mijająca V kadencja rady, o początkach działalności, a także problemach i wyzwaniach organizacji pozarządowych z Dariuszem Zelewskim, Przewodniczącym Rady Organizacji Pozarządowych Powiatu Kartuskiego V kadencji rozmawia Piotr Chistowski

Piotr Chistowski: V kadencja Rady Organizacji Pozarządowych Powiatu Kartuskiego dobiega końca. To idealny czas na podsumowanie tych dwóch lat.

 

Dariusz Zelewski: Ta rada, z racji obecności wielu członków poprzedniej kadencji, nastawiona była na kontynuację rozpoczętych zadań. Mówię tutaj o warsztatach „My i nasza przestrzeń” organizowanych w gminach powiatu kartuskiego. W poprzedniej kadencji, z racji ograniczonego czasu, nie udało się tego zrealizować w każdej gminie. Natomiast w ostatnich dwóch latach udało się zrealizować warsztaty do końca. Jestem z tego bardzo zadowolony, bo cieszyły się one sporą popularnością. Nie narzekaliśmy na frekwencję, a tematyka podobała się organizacjom. Te warsztaty były sposobem abyśmy my, jako rada dali coś organizacjom, zarówno informacyjnie, jak i integracyjnie. Wskazywaliśmy organizacjom jak sięgać po środki na realizację projektów, a także gdzie szukać pomocy, informacji i wsparcia. Co ważne w spotkaniach brały udział również instytucje wspierające organizacje, co pozwoliło zainteresowanym bezpośrednio porozmawiać, zadać pytania i rozjaśnić wątpliwości.
Pojawiło się też kilka nowych inicjatyw. Jedną z nich, to wcześniejsze Targi Organizacji Pozarządowych, a dzisiejszy Festiwal „Ludzie dla Ludzi”. Odbywają się one na początku lipca i połączone są z Dniami Powiatu Kartuskiego. Jestem przekonany, że sam pomysł zaangażowania organizacji w ten festiwal jest dobry, ale wymaga dalszej rozbudowy, czy też ewaluacji. Wydaje mi się, że niektóre rzeczy trzeba zmienić i poprawić. Na festiwalu nie prezentowała się może jakaś oszałamiająca liczba organizacji, ale nie każda czuje potrzebę integracji, czy pokazywania się i jest to zrozumiałe. Mimo to, myślę, że ta potrzeba wspólnego działania i integracji jest, więc festiwal jest dobrą odpowiedzią na te oczekiwania.
Rozpoczęliśmy również bardzo ważną, a zarazem trudną inicjatywę, jaką jest Wigilia Kaszubska w Kartuzach. Organizujemy ją dla mieszkańców powiatu kartuskiego. W ubiegłym roku zorganizowana została w Parku Solidarności w Kartuzach. Czy tym w roku odbędzie się znowu tam, czy też na Rynku w Kartuzach? To pokaże najbliższy czas. Rynek jest dobrym miejscem i mam nadzieję, że będzie taka możliwość, żeby wigilia się tam odbyła. Świąteczne spotkania odbywają się w wielu miejscach w całej Polsce i cieszę się, że tak jest też w Kartuzach. Organizacje chętnie zaangażowały się w ten projekt i chcemy go wspólnie dalej kontynuować. Pierwsza wigilia wypadła bardzo dobrze ze strony organizacyjnej, jednak trzeba się jeszcze zastanowić w jaki sposób jeszcze szerzej trafić do ludzi i przekonać ich do udziału. Co ważne, należy podkreślić, że nie jest to wigilia tylko dla potrzebujących, ale dla wszystkich. Dla każdego mieszkańca powiatu kartuskiego.
Poza tymi wymienionymi działaniami jest także praca bieżąca. Organizacje same zgłaszają się coraz częściej do poszczególnych członków rady z prośbą o pomoc, czy radę. Bierzemy udział przy konsultacjach rocznych programów współpracy z organizacjami pozarządowymi w powiecie oraz gminach powiatu.
Dodatkowo raz do roku, jako przewodniczący, prezentuję to, co rada wypracowała, a także podkreślam obecne problemy i sukcesy organizacji pozarządowych podczas sesji Rady Powiatu Kartuskiego. To ważne, bo zazwyczaj echo tych spotkań powodowało, że w niektórych środowiskach zaczęto o tych problemach rozmawiać.

fot. Starostwo Powiatowe w Kartuzach

P.CH: Jesteś już od wielu lat w Radzie Organizacji Pozarządowych Powiatu Kartuskiego. Zarówno jako wiceprzewodniczący, jak i w ostatnich kadencjach jako przewodniczący. Czy zauważyłeś, że rada się zmienia, ewaluuje przez ostatnie lata?

 

D.Z: Można by było małą książkę na ten temat napisać. To ciekawe doświadczenie. Na początku byłem członkiem tej rady, później wiceprzewodniczącym, a teraz, od trzech kadencji, jestem przewodniczącym rady. Na początku tak naprawdę byliśmy tylko kwiatkiem do kożucha. Gdzie dwa, trzy razy w roku spotykaliśmy się, kiedy trzeba było dokonać konsultacji rocznego programu współpracy powiatu kartuskiego. Dostawaliśmy program, zerkaliśmy na niego i to tak naprawdę była nasza cała praca w tamtych kadencjach. Nie było innej potrzeby, czy też pomysłu na tę radę.
Później zaczęliśmy trochę walczyć o swoje i „rozpychać się”, aby zwiększyć znaczenie i wpływ rady. Chcieliśmy czegoś więcej. Zaczęliśmy opiniować i inicjować ciekawe oraz ważne rzeczy. Tutaj wielki ukłon w kierunku Pani Starosty Janiny Kwiecień, która zawsze przychylnie reagowała na nasze zapytania i pomysły.
Wierzyliśmy w to, że możemy zrobić coś więcej. Chcieliśmy wywalczyć więcej dla organizacji i myślę, że bardzo dużo nam się udało. Chcieliśmy zwiększyć znaczenie organizacji pozarządowych zarówno w tej sferze medialnej, jak i ogólnej, podkreślając rolę organizacji.
Gdy zaczynaliśmy pracę rady to w wielu gminach nie było rocznych programów współpracy. Organizacje pozarządowe kojarzyły się tylko kołami gospodyń wiejskich, które robiły ciasta na imprezy gminne. To była cała rola organizacji pozarządowych w wielu gminach. Konkursy o dotacje często nie miały nic wspólnego z konkursami, bo każda organizacja już wcześniej wiedziała ile dostanie, bo dostawała tyle co roku. To wszystko kończyło się zniechęceniem organizacji i brakiem wiary w to, że można coś zdziałać, coś zmienić.
My zaczęliśmy głośno mówić samorządom, że organizacje są ważne. Zachęcaliśmy mieszkańców do zakładania stowarzyszeń i aktywności. Informowaliśmy organizacje o tym, że mają prawa, a nie tylko obowiązki. W różnych samorządach wyglądało to inaczej. Wiele gmin rozpoczęło współpracę, czy to z radą, czy bezpośrednio ze swoimi organizacjami z terenu gminy.
Niektóre jednak bardzo długo się temu opierały, czego przykładem jest gmina Chmielno. Nie było tam rocznego programu współpracy, a tak naprawdę to nie było tam żadnej współpracy za poprzedniego wieloletniego wójta.
Na początku byliśmy krytykowani, jak śmieliśmy zwracać na to uwagę, jednak później zaczęło się to zmieniać. Obecny wójt Jerzy Grzegorzewski, jedną z pierwszych rzeczy, jakie zrobił to spotkał się ze mną, jako przewodniczącym rady i pytał, co może zrobić dla organizacji, co należy zmienić i jakie kroki wykonać. Dzisiaj ta sfera organizacji pozarządowych w gminie Chmielno wygląda już zupełnie inaczej.
Teraz potrzeba nowego otwarcia, bo czasy wymagają walki o organizacje pozarządowe. Myślę, że zbliżające się wybory i kolejna kadencja jest bardzo ważna.

 

P.CH: No właśnie. 9 listopada odbędą się wybory na VI kadencję Rady Organizacji Pozarządowych Powiatu Kartuskiego. Jak ważny jest czynny udział organizacji w tym wydarzeniu?

 

D.Z: Mamy kilkaset organizacji pozarządowych w powiecie kartuskim. Z czego zaangażowanych w wybory, Festiwal „Ludzie dla ludzi”, czy Wigilię Kaszubską jest jedynie kilkadziesiąt. Nam zależy, żeby działało nas jak najwięcej.
Te wybory są bardzo ważne. Myślę, że każda świadoma organizacja pozarządowa powinna mieć wpływ na to, kogo wybieramy. Tak naprawdę od tego zależy w jakim kierunku będzie szło wsparcie dla organizacji. Do 25 października trzeba zgłosić swojego kandydata do Rady.
Myślę, że idealna rada byłaby wtedy, gdyby członkowie pochodzili z różnych środowisk i różnych gmin. To pozwala na szersze spektrum patrzenia na problemy i potrzeby organizacji pozarządowych w powiecie kartuskim.
Nawet jeżeli prezes, albo wiceprezes organizacji nie może wziąć udział w spotkaniu 9 listopada i w głosowaniu, to zachęcam, aby upoważnić kogoś z organizacji oraz mieć realny wpływ na skład tej rady i jej działalność. Bądźmy świadomymi organizacjami!

CZYTAJ RÓWNIEŻ: 9 listopada wybory do Rady Organizacji Pozarządowych Powiatu Kartuskiego

P.CH: Organizacje i potencjalnych kandydatów z pewnością ciekawi, czy dokładnie zajmuje się rada. Jaka wygląda praca rady na co dzień?

 

D.Z: Zadania na pewno nie powinny przerażać przyszłych członków rady. W dużej części te zadania zależą od celów i osobowości ludzi zasiadających w tej radzie. To tak naprawdę sama rada kreuje swoje działania, zadania i cele.
Jest kilka spraw stałych, jak choćby konsultowanie rocznych programów współpracy. Poza tym bierzemy udział w wydarzeniach na które jesteśmy zapraszani, jak na przykład prace nad opracowaniem Strategii Powiatu Kartuskiego.
Gdy są projekty, które dotyczącą organizacji pozarządowych, to także jesteśmy pytani o zdanie, wskazówki.
Warto także podkreślić świetną współpracę Rady Organizacji Pozarządowych Powiatu Kartuskiego z Dyrektorem Wydziału Organizacji Pozarządowych i Zdrowia Aleksandrą Kuczkowską, która z ramienia starostwa wspiera, doradza i sprawia, że wszelkie sprawy organizacyjne zostają rozwiązywane, a rada ma komfort działania.

 

P.CH: Mamy, tak jak wspominaliśmy, bardzo dużo organizacji w powiecie. Jednak bardzo widoczna jest czynna praca samodzielna, a już rzadziej wspólna inicjatywa i praca wielu organizacji. Jest to problem?

 

D.Z: Nie nazwałbym tego problemem. Po prostu taka jest specyfika części organizacji. Bardzo wiele z nich działa dla wąskiej grupy odbiorców. Załóżmy, że organizacja chce zrobić coś dla swojego sołectwa, czuje się w tym dobrze i nie za bardzo chce robić coś innego.
Są organizacje sportowe, gdzie często pojawia się rywalizacja, która nie pomaga w ewentualnej współpracy. Są organizacje przy szkołach, które działają tylko dla swojej placówki i na tym się skupiają.
Ta współpraca jednak często jest między organizacjami.
My, jako rada możemy czasami nie wiedzieć o ich powiązaniach i współpracy. Ta jednak przy niektórych inicjatywach się pojawia.
Tutaj również wrócę do warsztatów „My i nasza przestrzeń” tam wiele relacji zostało nawiązanych między organizacjami. Wiele przyjaźni i wspólnych inicjatyw powstaje, ale musi być ku temu okazja.
Dodatkowo podczas warsztatów wskazany został jeszcze jeden problem, a mianowicie brak czasu lidera organizacji.
Niestety prawie wszystkie organizacje skupiają się wyłącznie na liderach. To on ciągnie stowarzyszenie. Jeżeli go zabraknie, czy to z powodu pracy, choroby, urlopu lub rezygnacji to organizacja albo zamiera, zostaje zawieszona, a też zdarza się, że niestety upada.

 

P.CH: Jak dzisiaj układają się relacje organizacja-organizacja oraz organizacja-samorząd?

 

D.Z: Zdecydowanie jest coraz lepiej. Jeżeli zauważamy, że coś nie funkcjonuje w danej gminie to są to już teraz wyjątki, a nie reguła.
Jeszcze parę lat temu organizacje były odbierane, jako realne zagrożenie dla samorządu. Wychodzono z założenia, że jeżeli ktoś zaczyna działać w organizacji to na pewno ma jakieś ambicje polityczne i chce „wygryźć” danego włodarza, czy radnego ze stołka. To skutkowało tym, że dana organizacja nie dostała pieniędzy albo skutecznie utrudniano jej funkcjonowanie.
To już na szczęście jest przeszłość i raczej nie występuje w naszych samorządach. Zmieniło się postrzeganie organizacji. Władze teraz pomagają. Włodarze widzą, że dzięki organizacjom integruje się społeczeństwo, więcej dzieje się w gminie i ogólnie te działania są „z plusem” dla danej gminy, miasta.
Wystarczy dać 2-3 tysiące na projekt, a mamy świetny festyn, dobrą zabawę i udaną integrację. W kilku gminach dodatkowo mamy Gminne Rady Organizacji Pozarządowych, a w Kartuzach także Gminną Radę Sportu.
Natomiast pomiędzy organizacjami też jest lepiej. Wiedzą, że mogą ze sobą współpracować. Zdają sobie też sprawę, że przy ubieganiu się o dotacje, współpraca jest lepiej oceniana. Nie widać zawiści, a często przyjaźnie i udane współprace.
Zupełnie osobną rzeczą są problemy organizacji. Nie są to jednak pieniądze na wydarzenia, inicjatywy, czy projekty jakby się to mogło wydawać, a raczej na codzienną działalność.
Praktycznie żadna jednostka nie oferuje dotacji, grantów na takie codzienne życie organizacji. Mówimy tutaj o siedzibie, a więc opłatach za światło, czy ogrzewanie, a także na dojazd, telefon, papier, druk… To bieżące koszty z którymi organizacje mają na co dzień problem.
Warto też wspomnieć o tym, że organizacje powinny iść w kierunku profesjonalizacji, jednak w tym temacie brakuje wsparcia ze strony Państwa.
Idealnie byłoby, gdyby organizacja nie była dodatkiem, ale głównym zajęciem zaangażowanych osób. Tak, żeby mogli poświęcić się jej działalności, zarabiać na tym i robić coś dla społeczności. Jest oczywiście kilka takich organizacji w naszych powiecie, ale są to wyjątki.

 

P.CH: Czy zamierzasz startować w tegorocznych wyborach do Rady?

 

D.Z: Już dwa lata temu zastanawiałem się, czy znajdę czas na dodatkowe angażowanie się w pracę rady.
Jednak wtedy miałem poczucie nie wykonania do końca wszystkich zamierzeń m.in. zorganizowania warsztatów ,,My i nasza przestrzeń’’ we wszystkich gminach i dlatego kandydowałem.
Dziś, podobnie jak wielu członków obecnej rady czuję, że zrobiliśmy bardzo dużo dla dobrego klimatu organizacji pozarządowych w powiecie.
W wyborach 9 listopada oczywiście wezmę udział, ale nie będę kandydował do rady.
Dlatego tym bardziej zależy mi, aby organizacje zgłaszały swoich przedstawicieli, by można było oddać głos na dobrego kandydata.

P.CH: Dziękuję za rozmowę.

CZYTAJ RÓWNIEŻ: A. Kuczkowska: Rada Organizacji Pozarządowych stanowi ważny głos dla samorządów

fot. Piotr Chistowski

Dodaj komentarz

avatar
1500