11 listopada obchodzić będą 25-lecie działalności. Gminny Ośrodek Opiekuńczy w Chmielnie jest niezwykłym miejsce w gminie. Tam dla przebywających czeka ciepły dom i rodzinna atmosfera. O powstawaniu ośrodka, początkach działalności, codziennej pracy i planach na przyszłość z Kierownikiem Gminnego Ośrodka Pomocy Społecznej w Chmielnie Gabrielą Jóskowską rozmawia Piotr Chistowski.

Piotr Chistowski: 11 listopada minie 25-lat od powstania Gminnego Ośrodka Opiekuńczego. Jak zrodziła się idea stworzenia takiego ośrodka?

 

Gabriela Jóskowska: Idea powstania Gminnego Ośrodka Opiekuńczego związana była z zachodzącymi zmianami organizacyjnymi w pomocy społecznej w 1990 r. oraz zachodzącymi zmianami w kraju po roku 1989. W celu pobudzenia inicjatyw lokalnych w rozwiązywaniu trudnych sytuacji życiowych ludzi starszych, niepełnosprawnych czy rodzin niewydolnych ekonomicznie, Dyrektor Wojewódzkiego Wydziału Polityki Społecznej w Gdańsku ogłosił konkurs na działania, które pozwolą stworzyć warunki pozwalające przetrwać ten trudny okres najsłabszym mieszkańcom gminy oraz będą zapobiegać poszerzaniu się kręgu potrzebujących. Apel skierowany do włodarzy miast i gmin dotyczył przeanalizowania lokalnych potrzeb i ustalenia programu zorganizowania placówki opiekuńczej, schroniska, działań samopomocowych czy innych rozwiązań opiekuńczych, które rozwiążą problemy. Na wyróżniające się działania przewidziane zostały dodatkowe środki finansowe na ich realizację. Na złożenie pracy konkursowej dot. realizacji zadania wyznaczono niecały miesiąc.
Mnie zainspirował historyk Pan prof. Józef Borzyszkowski do złożenia pracy dot. zorganizowania lokalnego domu pomocy społecznej. Organizacja domu oparta byłaby na zasadach organizacyjnych i historycznych doświadczeniach w pomaganiu osobom potrzebujących w Chmielnie gdzie przez kilka wieków istniał tzw. „szpëtôl” (szpitalik) czyli dom dla ubogich prowadzony przez parafię chmieleńską. Uzasadnienie potrzeby nie sprawiło trudności gdyż w starym zabytkowym, już mocno sfatygowanym, budynku mieszczącym się w miejscu obecnego Gminnego Ośrodka Opiekuńczego zamieszkiwał jeden samotny, schorowany podopieczny GOPS.
Praca zdobyła uznanie i otrzymano przyrzeczenie dofinansowania na realizację pomysłu w wysokości 200 mln. zł (kwota przed denominacją).

 

P.CH: Wielokrotnie wspomina się, że przeprowadzenie idei w czyn nie było łatwe, jednak dzięki upartości i pasji udało się. Jak to się stało?

fot. archiwum

G.J: Przeprowadzenie zamierzeń dot. powstania lokalnego domu pomocy sprawiało

problemy.
Po pierwsze: dwa budynki (mieszkalny i gospodarczy) należały do Kurii Biskupiej w Pelplinie. Wystąpiłam do Kurii z prośbą o przekazanie budynków na cele dobroczynne. Decyzja pozytywna przyszła do ówczesnego proboszcza parafii chmieleńskiej ks. dr Gerarda Kulwickiego, który otrzymał zgodę ks. biskupa na przekazanie budynków na rzecz GOPS.
Po drugie: okazało się, że w planie ogólnym zagospodarowania przestrzennego Gminy Chmielno, działka ta jest przeznaczona pod handel. Wcześniej na zebraniu wiejskim podjęto decyzję o jej sprzedaży na cele z tym związane.
Po trzecie: na wcześniejszym zebraniu wiejsku ustalono, że muszą być w tym miejscu także toalety ogólnodostępne. Trzeba uzyskać zgodę tegoż zebrania o zmianie sposobu zagospodarowania działki. Na działce stały również kioski warzywne, które należałoby przenieść w inne miejsce. Wiązało się to z wypowiedzeniem umowy.
W związku z zaistniałymi przeszkodami wystąpiłam do prezesa miejscowego oddziału ZKP z prośbą o pomoc i wsparcie przy realizacji pomysłu. Wystąpiłam także do Przewodniczącej Rady Gminy z podobną prośbą o pomoc i wsparcie finansowe na realizację zadania. Nagroda nie dotyczyła kosztów koncepcji, planów i projektu. Na sesji Rady Gminy przedstawiłam koncepcję utworzenia lokalnego domu pomocy i wszystkie argumenty za jego utworzeniem. Dla podkreślenia wagi sytuacji na zakończenie wystąpienia podsumowanie i apel o pomoc wygłosiłam w języku kaszubskim, co wywarło duże wrażenie i przyniosło oczekiwany skutek. Słowa w tłumaczeniu na j. polski brzmiałyby następująco:

fot. archiwum

„Na koniec chcę przemówić do Was zebranych, którzy jesteście wybrani przez ludzi dla ludzi, abyście sobie zdali sprawę, ze tak wiele od Was zależy. Jest to zbożny cel i możecie się przyczynić by pomóc starszym ludziom i dać im na koniec życia trochę radości w sercu. Możemy sięgnąć do naszych korzeni, kultury i uratować ostatni zabytek, który jeszcze tutaj został. Przypomnijmy sobie naszych dziadków, oddajmy im szacunek i szacunek naszej kulturze”. Po dyskusji Rada Gminy upoważniła Zarząd Gminy oraz Komisję Wychowania, Oświaty Kultury i Spraw Socjalnych oraz Komisję Rozwoju Gospodarczego i Spraw Komunalnych do wypracowania koncepcji po porozumieniu z mieszkańcami Chmielna i przedstawieniu jej ponownie Radzie Gminy. Po uzyskaniu pozytywnej opinii zebrania wiejskiego Rada Gminy przyznała pierwsze środki na modernizację obiektu.
Natychmiast przystąpiono do działania. Powołany został Społeczny Zespól budowy Domu Pomocy Społecznej, którego przewodniczącym został ks. proboszcz Kulwicki. W skład Komitetu weszli lekarze (Joanna Brzeska oraz Małgorzata Hein), poparła inicjatywę także Pani Iwona Grzegorzewska – lekarz, radni i inni miejscowi działacze.
Okazało się, że budynek nie nadaje się do remontu tylko do rozbiórki i ewentualnej rekonstrukcji, na co wymagana jest zgoda konserwatora zabytków. Po załatwieniu wszelkich formalności urzędowych, w lipcu 1991 r. przystąpiono do pierwszych prac. Część prac rozbiórkowych wykonano społecznie.
Przyznana dotacja była niewystarczająca i rozpoczęto starania o pozyskanie dodatkowych środków wśród sponsorów, zorganizowano zabawę taneczną i inne akcje. Od Gminnej Spółdzielni SCH otrzymaliśmy materiały budowlane, szkło, armaturę. Z Tartaku w Miechucinie otrzymaliśmy drewno i deski na dach oraz podłogi. Do akcji włączył się ówczesny mieszkaniec Zawór prof. Włodzimierz Łajming, który poprzez Gdańskie Towarzystwo Przyjaciół Sztuki zorganizował aukcję dzieł sztuki pod patronatem Wicewojewody Gdańskiego Senatora prof. Józefa Borzyszkowskiego, którą poprowadził sam Wojciech Siemion z Edmundem Puzdrowskim. Swoje dzieła (malarstwo, grafika, rzeźba i fotografika) podarowali między innymi: prof. Łajming, Andrzej Trzaska, Kiejstut Bereźnicki, Krystyna Łada Studnicka, Kazimierz Ostrowski, Józefa Wnukowa, Alina Jackiewicz, Sławoj Ostrowski, Edward Sitek, Peter Maria Stajkowski, Witold Węgrzyn i inni znani artyści Wybrzeża oraz kraju. We wrześniu 1991 r. odbyło się poświęcenie kamienia węgielnego.
Z uwagi na braki finansowe ponownie zwrócono się do Wojewódzkiego Zespołu Pomocy Społecznej w Gdańsku o dofinansowanie rozpoczętej budowy. Otrzymano kolejną dotację w wysokości 200 mln. zł. Prace doprowadzono do końca i 11 listopada 1992 r. odbyło się uroczyste otwarcie placówki z odsłonięciem pamiątkowej tablicy poświęconej im. Ks. Józefa Szotowskiego, ostatniego z budowniczych trzeciego już szpitalika w Chmielnie (pierwszy został ufundowany w 1710 r.).
11 listopada Rada Gminy powołała Gminny Ośrodek Opiekuńczy i nadała mu statut. Placówka powoli rozpoczynała swoją działalność. Pierwszy lokator zamieszkał 1 stycznia 1993 r.
W marcu 1993 r. podjęto kolejne starania o dofinansowanie rekonstrukcji drugiego z zabytkowych budynków jakim było mieszczące się na działce pomieszczenie gospodarcze. Były kolejne dotacje i pobudowano budynek z przeznaczeniem dla biura GOPS.

 

P.CH: Ośrodek od wielu lat stanowi wsparcie dla podopiecznych. W jaki sposób?

 

G.J: W Gminnym Ośrodku Opiekuńczym prawdziwy ciepły dom i wparcie znalazły i znajdują przede wszystkim osoby samotne, niepełnosprawne, chore, bezdomne i wymagające usług opiekuńczych. Trafiają często po pobytach w szpitalu, czy w wyniku innej trudnej sytuacji mieszkaniowo – zdrowotnej. Trafiają do Ośrodka zamiast do Domu Pomocy Społecznej, czy schroniska dla bezdomnych. Każdy z mieszkańców ma prawo do posiadania własnych mebli, sprzętu czy innych prywatnych drobiazgów. W zależności od potrzeb, objęty jest pomocą i usługami opiekuńczymi. Korzystają z posługi duszpasterskiej pomocy lekarskiej czy innej. Tutaj realizowane są w miarę możliwości wszystkie potrzeby mieszkańców. Naprawiają się lub odbudowują relacje rodzinne, sąsiedzkie lub budują od nowa relacje międzyludzkie. Osoby chore terminalnie umierają w godnych warunkach.
Przez te 25 lat w ośrodku zamieszkiwały 44 osoby. Jedna z pań mieszka już u nas 24 lata. Zdarzało się, że ktoś przybył tylko na kilka dni by tutaj zakończyć godnie swoje życie.

 

P.CH: Jak wygląda zwykły dzień w Państwa ośrodku?

 

G.J: Każdy dzień zwykły czy świąteczny wygląda podobnie jak w naszych domach. Zaczyna się od porannej toalety, wspólnego śniadania i wyjścia do placówki dziennego pobytu tj. Środowiskowego Domu Samopomocy, gdzie większość mieszkańców uczęszcza aby zagospodarować i umilić czas wolny. Powrót do domu ok. 14.00 na wspólny obiad. Potem sjesta i wypoczynek poobiedni, oglądanie TV, wspólne rozmowy i czas wolny do kolacji, indywidualne uczestnictwo we mszy św. przyjmowanie gości, znajomych, wolontariuszy itp.

 

P.CH: Ośrodek to nie tylko zwykłe, codzienne funkcjonowanie, ale także różne akcje i wydarzenia.

 

G.J: Tak to prawda. Każde wydarzenie nawet drobne jest dużym przeżyciem. Są to urodziny świętowane wspólnie z tortem i przygrywaniem na harmonijce ustnej przez jednego z uczestnikiem. Są to wizyty i gościna w miejscowej plebani na wieczerzy wigilijnej. Jest to coroczne przyjmowanie z poczęstunkiem pielgrzymów z kaszubskiej pielgrzymki z Helu do Częstochowy. Coroczne wizyty przedszkolaków z programem artystycznym czy uczestników z ŚDS, były to np. wizytacje ks. biskupów, wizyty w okresie bożonarodzeniowym członków miechucińskiego Caritas z ks. proboszczem i wręczanymi upominkami.
Często są wizyty przygodnie spotkanych osób, turystów, artystów, pisarzy i innych ciekawych osób, których intryguje budynek i jego mieszkańcy oraz pamiątkowa tablica. Były różnego rodzaju wizyty studyjne krajowe i zagraniczne. Ostatnio w czerwcu promowaliśmy nasze rozwiązania na krajowej konferencji Pracowników Socjalnych w Częstochowie, gdzie temat cieszy się zainteresowaniem.

 

P.CH: Wspomniała Pani, że ten ośrodek to Perełka na tym terenie. Na czym polega jego niezwykłość?

 

G.J: Pewnie miałam na myśli zewnętrzne warunki tj. ładny zabytkowy budynek, (co prawda zrekonstruowany) i jego zagospodarowanie. Położenie w centrum wsi w sąsiedztwie kościoła korespondujące wizualnie, które podziwiają turyści i goście przybywający do Chmielna. Mnie osobiście również urzeka.
Jednak myślę, że nasze rozwiązanie pomagania osobom potrzebującym takiego wsparcia jest również „niezwykłe”. Mieszkańcy Gminy Chmielno mają szansę pozostać w swoim środowisku, mają namiastkę domu i domowych warunków. Żyją jak jedna duża rodzina pomagając sobie wzajemnie. Nie są kierowani do domów pomocy społecznej czy schronisk w inne rejony powiatu czy województwa, gdzie wkrótce się o nich zapomina.
Tutaj cały czas pozostają w centrum uwagi. Uczestniczą w codziennym życiu społecznym. Uczestniczą w lokalnych imprezach, uroczystościach parafialnych itp.. Przez pobyt w Gminnym Ośrodku Opiekuńczym nie są skazani na wykluczenie społeczne tylko w miarę zdrowia i sił aktywnie w nim uczestniczą. Poza tym są to duże oszczędności finansowe dla gminy gdyż mieszkańcy ponoszą prawie w całości koszty swojego pobytu, a gmina nie ponosi odpłatności za pobyt w DPS.

 

P.CH: 25-lat to bardzo zacny jubileusz. Czego życzyć na kolejne 25 lat?

 

G.J: Tak 25 lat to sporo… Nie wiemy, kiedy te lata leciały. Jest to dobry czas na refleksje i podsumowania…
W naszym Ośrodku zrobiło się bardzo ciasno. W placówce obecnie przebywa 16 osób. Już dawno brakuje wolnych miejsc.
Chciałabym, aby znalazły się takie rozwiązania, które spowodują, że nasz chmieleński system pomocy osobom potrzebującym będzie nadal skuteczny i by osoby wymagające wsparcia mogły z niego godnie korzystać.

 

P.CH: Dziękuję za rozmowę i życzę pomyślnych kolejnych lat.

Wywiad ukazał się w wydaniu papierowym tygodnika “Głos Kaszub”, 7 listopada. 

fot. archiwum

Dodaj komentarz

avatar
1500