Kartuzy ponownie przechodzą wielkie zmiany. Zrywany asfalt, zmiany w Gaju Świętopełka, czy ulica Chmieleńska to tylko niektóre z inwestycji, które trwają i wzbudzają niezwykle dużo kontrowersji. O tym, jak zmienia się gmina i miasto, a także o zmianach w szkołach, inicjatywach mieszkańców oraz przeszłości włodarza Kartuz z Burmistrzem Mieczysławem Grzegorzem Gołuńskim rozmawia Piotr Chistowski.

Piotr Chistowski: Przez te mijające trzy lata kadencji udało się Panu zrealizować 100% swoich zamierzeń?

Mieczysław Grzegorz Gołuński: Muszę powiedzieć, że chyba nawet więcej niż 100%. Zakładałem, że będziemy szukać środków zewnętrznych, ale nie przypuszczałem, że aż tak dużo uda nam się pozyskać. To dzięki wspaniałej pracy urzędników udało się napisać tak ciekawe projekty, które uzyskają dofinansowanie. W ciągu tych lat pozyskaliśmy ok. 62,5 miliona złotych. Oby tylko udało nam się te wszystkie inwestycje zrealizować, bo coraz trudniej o wykonawców.
Już teraz gołym okiem widać, zarówno na terenie miasta, jak i naszych wsi, jak wiele się dzieje i jak wiele się zmieniło.
Co udało nam się dokładnie zrobić? Na terenach wiejskich to termomodernizacje szkół – w Kolonii, Brodnicy Górnej. W obu tych obiektach zastosowaliśmy nowy system ocieplania i ogrzewania poprzez pompy głębinowe. To także nowe boiska sportowe – w Staniszewie, Prokowie i Łapalicach, a kolejne boisko jest realizowane w Dzierżążnie oraz przy Szkole Podstawowej nr 1 w Kartuzach. Rozbudowujemy także szkołę w Kiełpinie, która zostanie termomodernizowana. Jesteśmy również na początku inwestycji, jaką jest budowa hali sportowo-widowiskowej przy Szkole Podstawowej nr 2 w Kartuzach i hali z łącznikiem przy szkole w Brodnicy Górnej.
Bardzo wiele środków zewnętrznych pozyskaliśmy na oświatę. To laptopy, tablice multimedialne, sprzęt dydaktyczny, meble… To także pięknie wykonane oddziały przedszkolne. Budujemy wiele placów zabaw przy naszych placówkach.
Wykonaliśmy Małą Obwodnicę Kartuz – ulicę Chmieleńską. Jesteśmy w trakcie realizacji ul. Marcina z Łapalic do Prokowa. Ma ona odciążyć ten newralgiczny punkt dla kierowców jakim jest droga wojewódzka z Łapalic do Kartuz. Przygotowujemy również projekt kanalizacji sanitarnej z Brodnicy Górnej poprzez Ręboszewo, Smętowo i Kosy do Kartuz. Kolejnym elementem jest realizacja projektu kanalizacji Łapalic, która zostanie włączona do Chmielna. Liczymy tutaj na pozyskanie dofinansowania.
Nie można zapomnieć również o Rynku…

P.CH: Właśnie… Uprzedzając Pana wypowiedź – czy te realizowane obecnie, w samych Kartuzach, inwestycje realnie zmienią oblicze tego miasta?

M.G.G: Zdecydowanie tak. Mówimy tutaj o dwóch projektach niezwykle istotnych dla naszego miasta. Pierwszy to budowa węzła integracyjnego ze ścieżkami rowerowymi i parkingami. W tej chwili realizujemy jego pierwszy etap – budujemy dworzec, wizytówkę naszego miasta.
To również modernizacja ulicy Kolejowej – to nie tylko prawo, lewo skręty, ale też ścieżka rowerowa, która ma do tego dworca prowadzić. W Kartuzach do dworca wykonamy prawie 8 km ścieżek rowerowych łącznie z dużym parkingiem na 160 samochodów przy Wzgórzu Wolności. Docelowo w tym miejscu będzie funkcjonował rower metropolitalny. To wszystko się w tej chwili dzieje i, w powiązaniu z koleją, pokazuje, jak jest to trafiona i potrzebna inwestycja. Rok temu koleją podróżowało jeszcze 32 tys. mieszkańców, a teraz ponad 73 tys. osób. To świadczy o tym, że kolej w Kartuzach przyjęła się. A to nie koniec. Przy dworcu powstaną zatoczki autobusowe. Węzeł obsługiwać będzie zatem nie tylko kolej, ale również autobusy.
To co jest bardzo ważne, a wiele osób negowało, to rosnące zainteresowanie naszych mieszkańców Rynkiem w Kartuzach i uczestniczeniem w imprezach na nim organizowanych. Cieszę się, że udało się mieszkańców zmobilizować i coraz chętniej spędzają wolny czas na rynku w nowym otoczeniu, a uwielbiana przez dzieciaków fontanna cieszy się powodzeniem. Warto też zaznaczyć, że imprezy tj. seria koncertów „Muzyka Świata” spotkała się z dużym zainteresowaniem i dowodzi, że warto realizować takie przedsięwzięcia dla mieszkańców i turystów.
Jestem przekonany, że modernizacja ul. Dworcowej to kolejny projekt, który zmieni wizerunek centrum Kartuz. Wracamy do historycznej kostki, która jest pod asfaltem. Poszerzamy miejsca postojowe i zwiększamy ciągi piesze. To także budowa ścieżek rowerowych. To, co się teraz dzieje wokół rynku to pierwszy etap. Natomiast w pierwszym kwartale nowego roku rozpoczniemy etap drugi – zmodernizujemy deptak. Ten cały odcinek od parku i ulicy Hallera do dworca będzie wspaniałą wizytówką miasta. Mam nadzieję, że wszyscy będziemy z tego dumni.

P.CH: Te wiele inwestycji, które Pan wymienia pozwala myśleć, że ma Pan długoterminową wizję rozwoju miasta i gminy.

M.G.G: Wiele z obecnie realizowanych pomysłów, to moje plany z lat 90-tych.
Wiele lat temu, mówiłem, że trzeba zmienić wizerunek miasta poprzez postawienie fontanny etc. Wtedy nie dano mi tego skończyć, ale teraz mam nadzieję, że dobrze tę kadencję wykorzystaliśmy, żeby pokazać, że Kartuzy zasługują na więcej.
To miasto jest miejscem do rekreacji, wypoczynku, zwiedzania. To miasto dla turystów, a także naszych mieszkańców i musimy to pokazać.

P.CH: Kolejny pomysł na rozwój to wprowadzony kartuski odpowiednik Budżetu Obywatelskiego.

M.G.G: Radni naciskali, aby wprowadzić go nawet wcześniej, ale chciałem najpierw zrealizować i wprowadzić Fundusz Sołecki. Tak, aby zacząć od terenów wiejskich. Ten fundusz pozwala decydować mieszkańcom o tym, co jest dla nich najważniejsze i to realizować. Oczywiście jest to poza środkami, które gmina i tak przeznacza na budowę czy naprawę infrastruktury drogowej, szkół, placów zabaw itd.
Budżet Obywatelski rozpoczęliśmy w tym roku, bo chcieliśmy najpierw zrealizować rewitalizację Kartuz. Na nią przeznaczone zostało 14 mln złotych, z czego 2 mln przeznaczyliśmy na rewitalizację 23 wspólnot mieszkaniowych w centrum. To przecież nic innego, jak budżet obywatelski, tylko, że w tym wydaniu bardziej uszczegółowiony. Widać już pierwsze efekty na ul. Bielińskiego, Parkowej, czy budynek na ulicy 3-Maja.
Po tym, przystąpiliśmy do Budżetu Obywatelskiego. Przeznaczyliśmy na niego 200 tys. zł, podzieliliśmy miasto na strefy i czekaliśmy na projekty. Muszę przyznać, że jesteśmy bardzo dumni i „chylę czoła” w stosunku do mieszkańców, że potrafili się zintegrować, w efekcie przyszło kilka bardzo ciekawych projektów.
Co jest też istotne, do głosowania nad tymi projektami zgłosiło się bardzo dużo osób. Liczba 1300 głosów popierający projekt mówi sama za siebie.
Widać, że mieszkańcy Kartuz czekali na Budżet Obywatelski. Mam też cichą nadzieję, że będziemy zwiększać kwotę na to przeznaczoną na przyszły rok, a pomysły mieszkańców będą jeszcze ciekawsze.

P.CH: Mówi Pan o pieniądzach na Budżet Obywatelski i przypomina mi się debata przedwyborcza, gdzie mówił Pan bodajże o kwocie 1 mln zł na ten cel.

M.G.G: Tak jest, ale proszę ją połączyć z kwotą 2 mln zł dla mieszkańców w ramach Rewitalizacji Kartuz. To przecież nic innego, jak właśnie Budżet Obywatelski. Można powiedzieć, że przeznaczyliśmy na działania społeczne, obywatelskie ponad 2 200 000 zł. To ogromna kwota.
Ważne jest, że zrobiliśmy ten pierwszy, najważniejszy krok. Mieszkańcy pokazali, że są tym zainteresowani, więc mogę obiecać, że w przyszłym roku będzie to większa kwota. Pamiętajmy też, że na fundusz sołecki przeznaczyliśmy w 2017 roku ok. 550 tys. zł., a z wyliczeń na 2018 r. wynika, że ta kwota wzrośnie do ponad 720 tys. zł.

P.CH: Porozmawiajmy również o Gaju Świętopełka. Jest Pan w stanie dzisiaj zagwarantować, że ten gaj po zmianach będzie uczęszczany i będzie po prostu „żył”?

M.G.G: Mogę to spokojnie zagwarantować i zobaczy Pan, że będzie tak samo, jak na Rynku. Tam też, w wielu artykułach, politycy naszego „kartuskiego pokroju”, mówili, że nigdy w Kartuzach nie będzie mieszkańców na Rynku, a są i to w ogromnej ilości.
Gwarantuję Panu, że będzie w Gaju jeszcze więcej ludzi, bo stworzymy warunki do bezpiecznego korzystania, zarówno sportowego, jak i dla spacerowiczów. Tym bardziej mając na względzie, że już niebawem robić będziemy drugi etap Promenady od strony osiedla XX-lecia.
Spotkajmy się za rok o tej porze i przejdźmy się do Gaju. Zobaczy Pan, jak będzie to wyglądało. To jest początek wielkiej zmiany.
To nie tylko powstanie ścieżki w Gaju. Powstanie tam również plac zabaw, plac rekreacyjny – to, co przyciągnie mieszkańców. Będzie to miejsce aktywnego wypoczynku z pięknym widokiem na kolegiatę.

fot. Piotr Chistowski

P.CH: Ta inwestycja wzbudziła i dalej budzi wiele kontrowersji. Podczas spotkania z mieszkańcami, radny powiatowy Zdzisław Lipkowski zadał jedno pytanie, na które nie usłyszałem odpowiedzi, a które warto raz jeszcze zadać. Projekt na modernizację Gaju podpisano w październiku 2016 roku, a do czerwca 2017 roku nie było żadnych konsultacji z mieszkańcami. Dlaczego?

M.G.G: Takich konsultacji po prostu się nie robi. Gmina wykonuje to, co ma zapisane w planie budżetu. W momencie kiedy uaktywniła się grupa osób, mówiąca o asfaltowaniu Gaju i o historycznym miejscu, spotkanie z mieszkańcami było koniecznie.
Na marginesie, chciałbym powiedzieć, że w historii tego miejsca nigdy ten teren nie był „gajem”. To był zwykły las. W moich poprzednich kadencjach został on przejęty od nadleśnictwa, jako teren, na którym mieliśmy stworzyć park w granicach administracyjnych miasta. Potocznie nazywano go gajem, czy też Aleją Filozofów, ale dobrze wiemy, że zakon Kartuzów był o ściśle określonej regule i nikt z zakonników nie wychodził poza jego bramy. Rozmawiając ze starszymi mieszkańcami miasta, można się dowiedzieć, że była to ścieżka o którą walczyli przede wszystkim wędkarze. Zobaczyć można również na historycznych zdjęciach, że była to malutka ścieżka dla spacerowiczów. Czasy się zmieniły i dzisiaj tworzy się miejsca aktywnego wypoczynku dla mieszkańców i turystów.
Zmiana nawierzchni nie wyłącza tego terenu dla spacerowiczów, a wręcz przeciwnie, pozwala spacerować w sposób bezpieczny. Będzie to teren objęty monitoringiem. Spacerować będą mogły osoby na wózkach, matki z dziećmi, osoby starsze. Do tego dołączą rowerzyści, rolkarze oraz inni fani rekreacji.
Wracając do konsultacji to trzeba przyznać, że w jakiś sposób się one odbyły – w momencie, kiedy zrobiono wokół tej inwestycji szum medialny. O tym, że będziemy robić ścieżki rowerowe mówiliśmy od wielu długich lat. Jednak dopiero po ogłoszeniu przetargu zaczęto o tym pisać i mówić. Po tym, jak zarówno w Expressie Kaszubskim, jak i Głosie Kaszub zaczęto tam pisać o tej inwestycji, podjąłem decyzję o spotkaniu z mieszkańcami. Nic przecież nie stoi na przeszkodzie, żeby gmina z „otwartą przyłbicą” spotkała się z zainteresowanymi i wyjaśniła wątpliwości jakie krążyły w mediach.
Na spotkanie przyszło ponad 70 osób i tylko 4 z nich chciało, żeby w Gaju zostało tak, jak jest. Pozostałe były za zmianą. Po tych konsultacjach, można śmiało powiedzieć, że zdecydowana większość chce zmian w Gaju Świętopełka.

CZYTAJ RÓWNIEŻ: Spotkanie ws. Gaju Świętopełka. Zwolennicy swoje, przeciwnicy swoje

P.CH: Tuż obok Gaju czeka nas kolejna inwestycja – nowy parking.

M.G.G: Budujemy przy Kolegiacie miejsca parkingowe dla kilku samochodów i dla autobusów. Miejsce zaniedbane i zdegradowane. Chcemy to zagospodarować na tyle na ile pozwali nam konserwator zabytków tak by miejsce to zmieniło swój wizerunek.
Chcemy tam również przenieść to dzieło „artystyczne”, które obecnie znajduje się na Rondzie Kartuzów. Natomiast w jego miejsce, chcemy zrobić rondo w zieleni i kwiatach.

P.CH: Pytam w kontekście Kurdyban Parku, który miał powstać w tym miejscu. Były konferencje, głosowanie mieszkańców, plany… Wszystko umilkło.

M.G.G: Wielokrotnie na ten temat rozmawiałem z księdzem proboszczem. To miała być betonowa przestrzeń. Po pierwsze byłyby potężne problemy z ilością wód opadowych, a po drugie – w jaki sposób ten Kurdyban Park byłby wykorzystywany przez naszych mieszkańców?
Może i byłby to park zieleni, ale bardzo drogi w utrzymaniu. A co jest bardzo istotne i o czym bardzo często mówią radni i mieszkańcy, brak jest odpowiedniej ilości miejsc parkingowych w mieście. Zmieni się wjazd na ten parking, bo będzie on również obsługiwany od ul. W. Wolności, co już się stało faktem.
Myślę, że będzie to trafiona inwestycja.

P.CH: Dzisiejsza sytuacja oświatowa w gminie jest dobra?

M.G.G: Tak. Myślę, że możemy być dumni z tego, co udało nam się zrealizować.
Po tym, jak rząd podjął decyzję w sprawie reformy oświatowej spotkaliśmy się dyrektorami naszych szkół i podjęliśmy ważne decyzje. Dzięki nim, w momencie wprowadzania reformy, nie musieliśmy zwalniać naszych nauczycieli.
Co ważne, wyprzedziliśmy też inne gminy w temacie oddziałów przedszkolnych. Zaryzykowaliśmy, a rada miejska dała mi na to zielone światło, i zrobiliśmy przepiękne oddziały przedszkolne. Tym samym wszystkie dostępne dzisiaj oddziały przedszkolne w gminie są w pełni wykorzystane, a mówimy tutaj o liczbie ok. 500 dzieci.
Nasze oddziały nie są otwarte jedynie przez 5 godzin, jak nakazuje nam ustawodawca, ale dłużej. W ten sposób wielu nauczycieli znalazło brakujące godziny i etaty, a rodzice mogą pozostawić swoje dzieci na cały dzień.
Najtrudniejszym elementem była likwidacja gimnazjum. To nie tylko wyposażenie dostosowane do klas szkół ponadpodstawowych, ale też problem lokalowy. Zlikwidowaliśmy jedną ze szkół – Gimnazjum nr 1 w Kartuzach i po wielu rozmowach z nauczycielami wypracowaliśmy rozwiązanie. Rozmawialiśmy m.in. o rozbudowanie gimnazjum o klasy licealne, ale w związku z obawami nauczycieli ten temat upadł. Ostatecznie podjęliśmy decyzję o dołączeniu do Szkoły Podstawowej nr 1 drugiego budynku. Dzisiaj widzimy, że była to trafiona decyzja.
W temacie oświatowym warto wspomnieć również o dwóch ważnych inwestycjach. Przy Szkole Podstawowej nr 2 powstanie hala sportowo-widowiskowa, która jest tam bardzo wyczekiwana oraz dodatkowe sale lekcyjne. W Brodnicy Górnej na łączniku powstanie dodatkowe osiem klas, a w większości naszych szkól budujemy lub planujemy budowę boisk sportowych np. Dzierżążno.

P.CH: Zmiany nastąpiły również na stanowisku dyrektora jednej ze szkół.

M.G.G: Zgodnie z obowiązującymi przepisami prawa gmina przeprowadza konkursy na dyrektorów szkół. W naszych placówkach nastąpiła zmiana wyłącznie w Brodnicy Górnej bo tak zadecydowała dwunastoosobowa komisja, które reprezentowana jest przez różne podmioty tj. radę rodziców, radę szkoły, związki zawodowe, kuratorium oświaty i trzech przedstawicieli gminy. Nowym dyrektorem szkoły w Brodnicy Górnej został pan Seweryn Szlachetka.

CZYTAJ RÓWNIEŻ: Seweryn Szlachetka nowym dyrektorem ZKiW w Brodnicy Górnej

P.CH: Mówiąc o zmianach kadrowych, niedawno Prezydent Andrzej Duda podpisał zmiany dotyczący asystentów i doradców w urzędach, których już nie będzie. Do zmian dojdzie również w Kartuzach? Mówię tutaj o pani Danucie Rek.

M.G.G: Tak jest. Na pewno wykonamy wszystko zgodnie z zaleceniem.

P.CH: Rozpisany zostanie konkurs na stanowisko z podobnymi zadaniami?

M.G.G: Nie.

P.CH: Rozmawialiśmy już o Gaju, a nie rozmawialiśmy o naszych jeziorach. Jakie są efekty niedawnych działań w Kartuzach?

M.G.G: Jesteśmy po badaniach. Powiem, że spodziewaliśmy się lepszych efektów. Zastosowana metoda być może jest skuteczna, ale ostatni rok był bardzo trudny do badań. Trudno jest określić, czy sinice nie wystąpiły w związku z tą metodą, czy z powodu złej pogody. Na pewno stan jezior się nie pogorszył, a w pewnym miejscach jest na plus.

P.CH: Jednak sobie w naszych jeziorach w najbliższym czasie nie popływamy…

M.G.G: Nie tyle, co nie popływamy. Nadal na Wyspie Łabędziej chcemy stworzyć wypożyczalnię sprzętu wodnego. Mam nadzieję, że w przyszłym roku nam się to uda.
Woda na jeziorze Klasztornym Małym, czy Dużym jest przejrzysta. Jezioro Karczemne z pewnością nie jest wskazane do kąpieli, ale na Klasztornych nie widzę żadnych przeciwwskazań, przeprowadzimy w następnym roku badania i zobaczymy jakie będą wyniki.

P.CH: Na jakim etapie jest współpraca z chińskim miastem Kaili? Odbyły się już jakieś wyjazdy, wizytacje, wymiany?

M.G.G: Na zaproszenie strony Chińskiej trzyosobowa delegacja udała się z wizytą do Kaili.
Drugi raz mieliśmy tutaj gości z Kaili, a trzeci raz spotkaliśmy się w Warszawie, gdy do Polski przyleciał Prezydent Chin Xi Jinping.
Wtedy też byliśmy jednym z przykładów, na którymi pokazywano, że nawiązywane są współprace miast polskich i chińskich.
W tej chwili wysłaliśmy zapytanie do Chin, w jakich obszarach i w jakim stopniu możemy współpracować. Na razie nie mamy odpowiedzi i czekamy.

P.CH: Chciałbym Panu zadać bardzo istotne pytanie. Czy Pana przeszłość i działalność przed 1989 rokiem jest dla mieszkańców jasna?

M.G.G: Dla mieszkańców, którzy mnie znają tak. Przypomnę, że pracę zawodową rozpocząłem w dyrekcji Lasów Państwowych gdzie zajmowałem się kontrolą przeciwpożarową terenów leśnych. Podlegały mi wszystkie jednostki wojskowe, lotniska i inne obiekty znajdujące się na obszarze lasów. Byłem jedyną osobą, która miała upoważnienie do kontroli tych terenów, a mówimy o początku lat 80-tych. Pamiętam też, że w związku z dopuszczeniem mnie do tajemnicy państwowej został mi zablokowany paszport. Nigdy nie byłem członkiem partii politycznej, nie przynależałem też do innej grupy, władzy sprzed lat 90-tych. W odrodzonej Polsce zakładałem z mieszkańcami Kartuz Komitety Obywatelskie, których historia jest do dzisiaj bardzo ciekawa.

fot. Piotr Chistowski / archiwum Instytutu Pamięci Narodowej

P.CH: Do wyborów został rok. Pana kandydatura wydaje się być pewna.

M.G.G: Jeżeli zdrowie pozwoli chciałbym dokończyć to, co w tej kadencji rozpoczęliśmy, a i wiele jest przed nami do zrobienia. Chociażby budowa sieci kanalizacyjnej dla Mirachowa, Sianowa w kierunku Kartuz, której przygotowanie koncepcji zlecimy już w przyszłym roku.
Od tego jednak zależy głosy naszych mieszkańców – wyborców.

P.CH: Dziękuję za rozmowę.

fot. Piotr Chistowski

2
Dodaj komentarz

avatar
1500
2 Comment threads
0 Thread replies
0 Followers
 
Most reacted comment
Hottest comment thread
2 Comment authors
AnonimMieszkaniec Kiełpina Recent comment authors
najnowszy najstarszy oceniany
Mieszkaniec Kiełpina
Gość
Mieszkaniec Kiełpina

„Nigdy nie byłem członkiem partii politycznej, nie przynależałem też do innej grupy, władzy sprzed lat 90-tych”.
Łatwiej tak powiedzieć, niż byłem członkiem ORMO. Ale to, co burmistrzowi przez gardło nie przejdzie bardzo łatwo przeszło Lehmanowej (polecam wywiad).

Anonim
Gość
Anonim

Najgorszy burmitrz Kartuz. juz nikt nie pamieta jakie machloje wyszly gdy skonczyl swoje kadencje. A teraz sie chwali. Smiech na sali!!