O początkach swojej działalności, osiąganych sukcesach i realizowanych projektach, a także o tradycji i przygotowaniach świątecznych, w sympatycznej atmosferze z paniami z Koła Gospodyń Wiejskich w Sławkach rozmawia Wojciech Serkowski.

Wojciech Serkowski: Zacznijmy od Waszych początków. Koło Gospodyń Wiejskich w Sławkach powstało stosunkowo niedawno…

KGW Sławki: Koło założyłyśmy 2 lutego tego roku, więc działamy zaledwie 10 miesięcy. Niedługo będziemy obchodzić nasza pierwszą rocznicę. W kole działa około 19 pań, z czego 17 takich bardzo aktywnych, udzielających się. Chciałyśmy, żeby coś w naszej miejscowości się działo, bo wcześniej nie wyglądało to za dobrze. Padło hasło i natychmiast spotkało się z żywym odzewem, momentalnie znalazło się dużo chętnych osób. Spotykamy się w miarę regularnie i prowadzimy tą inicjatywę zarówno dla siebie, ale i na rzecz lokalnej społeczności. W pierwszej kolejności działamy na terenie sołectwa, ale bierzemy już także udział w przedsięwzięciach gminnych i powiatowych. Warto zaznaczyć, że jesteśmy pierwszym i na razie jedynym takim kołem w Gminie Somonino.

W.S: Rozumiem, że inicjatywa była oddolna?

KGW Sławki: Dokładnie. Hasło zostało rzucone i już na pierwsze spotkanie przyszło 21 osób, co jest naprawdę imponujące. Wcześniej odbyło się takie praspotkanie u jednej z pań, na którym rozmawiałyśmy o szansach przedsięwzięcia. Problem jest jednak z miejscem. Jesteśmy jednym z niewielu sołectw w gminie, które nie ma swojego lokalu i musimy korzystać z gościnności państwa Bystroń, którzy udostępniają nam swoją Rybaczówkę. Latem sołtys udostępnił nam stodołę, a jak są jakieś doraźne, mniejsze spotkania, to gromadzimy się w naszych domach.

W.S: A gmina nie pomoże w tej kwestii?

KGW Sławki: Apelowaliśmy do gminy, ale niestety nie ma na to funduszy. A nam przydałoby się nam miejsce, w którym mogłybyśmy się spotykać i działać. Gmina ma do zaoferowania nam jedynie lokale poza nasza miejscowością, a niestety nie wszystkie z nas mają możliwość dojazdu a poza tym mija się to z celem. Niestety w naszym sołectwie nie mamy żadnej remizy, świetlicy czy starej szkoły, która można by wykorzystać na takie spotkania. A my swoją działalnością, poprzez czynny udział w wielu imprezach cały czas promujemy nie tylko nasze sołectwo, ale i także całą gminę. W Sławkach mamy salę bankietową Do Rëna, którą można by wynająć, jednak wiąże się to z finansami.

W.S: Takie spotkania odbywają się często?

KGW Sławki: W zależności od potrzeby. Jak tylko mamy coś do zrobienia, a jest tego sporo. W czasie organizacji jakieś imprezy czy prowadzenia inicjatywy widujemy się częściej. W sezonie było tego sporo. Myślałyśmy, że teraz lato się skończyło i będziemy miały trochę spokoju, ale cały czas coś się dzieje, co oczywiście odbieramy pozytywnie.

W.S: Na czym skupiacie się w swojej działalności?

KGW Sławki: Naszym debiutem było reprezentowanie gminy na powiatowym turnieju KGW w Żukowie. Tam zadebiutowałyśmy i zdobyłyśmy nagrodę za tablicę: Pokolenia, która była jedną z pięciu wchodzących w skład turnieju konkurencji. W tym samym czasie zajęłyśmy 1 miejsce w konkursie organizowanym przez KRUS: „Bezpieczne Gospodarstwo Rolne”. Dalej ostrzycki konkurs kulinarny Kaszebsczi Jestku, który również wygrałyśmy w kategorii Kół Gospodyń, zdobywając złotą łyżkę. Również w Ostrzycach brałyśmy udział w gotowaniu na plaży, promując nasz region. Miałyśmy przyjemność przyrządzać potrawy z mistrzem Krzysztofem Szulborskim, w programie TVP3: „Pomorze na weekend”. Pomagałyśmy przy tworzeniu wieńca dożynkowego i kulinarnie wspieraliśmy same Dożynki a także corocznie organizowaną zabawę sobótkową w Sławkach. Naszym sukcesem było także otrzymanie 2 miejsca i wyróżnienia na Festiwalu Nalewek w Muzeum Kaszubskim w Kartuzach. Wyróżniona została nalewka wytrawna a 2 miejsce zdobyła słodka. Obie nalewki przygotowałyśmy z aronii. Na pewno od samego początku było bardzo intensywnie. Mamy też koleżankę, która zajmuje się dzieciakami. Można by powiedzieć, że przygotowuje nam przyszłe kadry.

W.S: A czym zajmują się panie aktualnie?

KGW Sławki: Teraz organizujemy spotkanie dla seniorów, wspólnie z sołtysem, radnym i radą sołecką. Odbędzie się ono na sali Do Rëna 16.12, w sobotę. Przewidziany jest poczęstunek oraz występy artystyczne dzieci oraz kabaret przygotowany przez Sołtysa i jego brata. Będzie to okazja do spotkania się i integracji dla naszych seniorów. Przygotowujemy się także do kiermaszu w szkole w Goręczynie. Pieczemy też ciasta na kolejny kiermasz w sali bankietowej do Rëna, gdzie będzie można także nabyć wyroby ceramiczne przygotowane przez uczestników fundacji Sprawni Inaczej.

W.S: A jeśli chodzi o plany na przyszłość?

KGW Sławki: Przyszły rok będzie na pewno bardzo intensywny. Myślimy już o turnieju Kół Gospodyń Wiejskich, który odbędzie się w marcu. W tym roku potraktowane zostałyśmy ulgowo, bo na przygotowania miałyśmy zaledwie 3 tygodnie, ale teraz trzeba juz do tego podejść całkowicie poważnie. Turniej składa się z 5 konkurencji: tablicy, kreacji, konkursu kulinarnego, piosenki kabaretowej oraz tańca dowolnego. Złożyłyśmy również wniosek do LGR Kaszub w celu pozyskania środków na planowany przez nas projekt. Fundusze dostaniemy, jeszcze tylko Urząd Marszałkowski formalnie musi przejrzeć dokumenty, ale wstępna weryfikacja już za nami. Będziemy realizować projekt „Międzypokoleniowe warsztaty kulinarne” prowadzone w języku kaszubskim, plus wydanie w języku kaszubskim i polskim publikacji z autorskimi przepisami wypracowanymi na warsztatach kulinarnych. Warsztaty te będą w tym sensie międzypokoleniowe, że udział wezmą zarówno dorośli, jak i dzieci oraz młodzież. Przed każdym warsztatem odbędą się lekcje języka kaszubskiego, gdzie uczestnicy będą uczyć się poszczególnych słów i zwrotów, potrzebnych do gotowania, min.: takich jak nazwy konkretnych potraw. Odbędą się cztery spotkania, w różnych miejscowościach naszej gminy oraz jedno spotkanie wyjazdowe do miejscowości Kluki – do muzeum, aby poznać kulturę słowińską, z której wywodzi sie kaszubszczyzna. Na warsztatach będą trzy grupy i każda z nich będzie miała za zadanie przygotować danie główne oraz deser z tych samych głównych składników lecz w różnych odsłonach. Każde spotkanie odbędzie się z motywem przewodnim, jakieś wybrane mięso np. drób, albo wybrane warzywo oraz odpowiednio dopasowany owoc. Oczywiście wszystko ustalimy tak, żeby do siebie pasowało smakowo. Na warsztatach będzie profesjonalny fotograf, uwiecznimy więc zarówno potrawy, jak i uczestników.

W.S: Przygotowania do realizacji projektu będą musiały panie zacząć dużo wcześniej?

KGW Sławki: Oczywiście. Wszystko trzeba zaplanować i rozpisać tak żeby w pełni móc zrealizować projekt. Naszym wkładem własnym będzie prowadzenie warsztatów, do których same musimy się odpowiednio przygotować.
Na przełomie lutego/marca pewnie nastąpi podpisanie umowy. Założyłyśmy, że projekt ruszy gdy będzie cieplej, zaczniemy w kwietniu/maju, a wszystko skończy się w okolicach lipca. Będzie trzeba odpowiednio to rozplanować, dopasować, zebrać grupy.
Trzeba już pomyśleć o przepisach, które potem będą zawarte w wydanej publikacji. Chcemy w tej kwestii powrócić do tradycji. Znamy już jeden przepis, który już wiemy, że na pewno sie pojawi: to rogaliki pani Marysi, które królowały na Kaszebsczi Jestku.
Udało nam się też wypromować własną potrawę, której nazwa polska to Sławkowska Pulka. Są to ziemniaki, ale gotowane w tradycyjny sposób, w wielkim parniku wiejskim. Później po odparowaniu krojone są na łódeczki i smażone na masełku z koperkiem. Do tego boczek, kiełbaska i maślaneczkę do zapicia. Tych specjałów można było spróbować między innymi na Ostrzyckim Lecie.

W.S: Czyli przepisy będą własne?

KGW Sławki: Przepisy będą typowo z tradycyjnej kaszubskiej kuchni. Będziemy starali się połączyć stare, z nowym. Na tym ten polega projekt. Chcemy stworzyć taki most między tym co stare, tradycyjne, a tym co nowe i świeże, żeby zarazić też młodsze pokolenie. Koło Gospodyń Wiejskich młodym ludziom kojarzy się ze starszymi siedzącymi paniami, a my chcemy to zmienić. Pokazać, że jest tu fajnie i dzieją się ciekawe rzeczy.

W.S: Święta tuż, tuż, nie sposób więc nie zapytać o przygotowania. Jak wyglądają one u wzorowych gospodyń? Ile wcześniej rozpoczynają panie przygotowania?

KGW Sławki: Są czynności, które można, a nawet trzeba wykonać z dużym wyprzedzeniem: jak zakwas do buraków. Ciasto na pierniki robimy już w październiku żeby leżakowało, zaś w połowie listopada wypiekamy, żeby ciasteczka piernikowe odpowiednio zmiękły do świąt.
Można nawet powiedzieć, że pierwsze przygotowania to wyjście późnym latem na grzyby, które potem użyjemy do wigilijnych potraw, tak samo we wrześniu kisimy już kapustę. Zbieramy to co daje nam natura i gromadzimy. Większość dań robimy jednak bezpośrednio przed, bo są to dania na ciepło.

W.S: Dbają panie by potraw, jak nakazuje tradycja, było 12?

KGW Sławki: Oczywiście, często nawet trochę więcej. Jest zupa grzybowa, pierogi, barszcz z uszkami, karp, krokiety, śledzie w różnej postaci, pstrąg, jajka.
Mimo, że nie ma wymogu wstrzemięźliwości od pokarmów mięsnych, to w Wigilię ją zachowujemy i potrawy mięsne pojawiają się dopiero w samo Boże Narodzenie. Często zdarza się, że już po pasterce, któryś z domowników zagląda do lodówki w poszukiwaniu kąsków przeznaczonych na obiad.

W.S: Porównując obecne przygotowania wigilijne do przeszłości – dużo się zmieniło?

KGW Sławki: Takie rdzenne tradycje jak: rodzina przy stole, na którym znajduję się 12 potraw, sianko pod obrusem i jedno puste miejsce są te same. Większość dań też pozostała podobna. Wprowadza się nowości, ale generalnie niewiele się zmienia. Myślę, że w ogóle nasz region jest bardzo przywiązany do tradycji. Pojawiają się już trendy wyjazdów w święta na narty, czy do ciepłych krajów, ale wtedy nie można poczuć magii tych prawdziwych świąt. Te wszystkie przygotowania, ten ferror mają swój urok. Piękny jest okres radosnego oczekiwania i przygotowywania, te zapachy unoszące się w powietrzu i to radosne napięcie. Myślę, że my Kaszubi jesteśmy bardzo tradycyjni. W domach jest też ta wielopokoleniowość i dba się o to. Im jesteśmy starsi tym bardziej rodzi się w nas potrzeba przekazania czegoś następnym. Coraz częściej zauważamy, że postępujemy podobnie jak nasi rodzice, nawet w drobnych rzeczach.

W.S: A jak spędzają panie Wigilię? W szerszym, czy węższym gronie?

KGW Sławki: – Zależy z kim się mieszka. W domu wielopokoleniowym wyprawiamy to razem. Jeśli mieszkamy w rożnych domach to wigilię każdy wyprawia u siebie, a w szerszym gronie spotykamy się w pierwsze święto.
– U mnie wigilię wyprawiamy zawsze u któregoś z rodzeństwa. Kiedyś była zawsze u mamy, a teraz wymieniamy się w kwestii organizacyjnej i corocznie jest ona u kogoś innego.
– My zapraszamy rodziców na zmianę z bratem, a w pierwsze święto również spotykamy się razem.

W.S: A kiedy stroicie choinki?

KGW Sławki: Być może to już tradycja zanikająca, ale pamiętam z dzieciństwa, że zawsze w wigilijny poranek wyruszaliśmy z ojcem, aby upolować choinkę – taką świeżo ściętą. Teraz jest już większa dostępność i kupuję się, najczęściej dużo wcześniej. Kiedyś tradycyjnie mama szykowała już potrawy, a reszta wiozła, często w wielkich śniegach, na sankach choinkę. Strojenie tak samo – powinno być w Wigilię, ale w domach, w których są małe dzieci przeważnie odbywa się się już wcześniej, aby nacieszyć się drzewkiem. Teraz jesteśmy już bardziej zabiegani i staramy się to jakoś rozłożyć w czasie, ale jeśli to możliwe to staramy się zachować tradycje.
W Sławkach jest bardzo ciekawy zwyczaj Gwiazdki. Tradycja powoli już wymierająca, ale u nas cały czas aktualna. Mamy w miarę młodego sołtysa, który namawia młodzież i organizuje. Najczęściej jeśli ktoś raz pójdzie, to za rok robi to ponownie. W większości domów naszej miejscowości Gwiazdka to stały i najbardziej oczekiwany punkt wieczoru.
Oczywiście przed północą idziemy na pasterkę. Najbardziej klimatyczne jest wyjście pieszo i wspólny spacer w gronie rodziny i licznie napotykanych znajomych.

W.S: Dziękuję paniom za rozmowę, życzę wesołych świąt i powodzenia w dalszej działalności, którą na pewno będę śledził.

Dodaj komentarz

avatar
1500