Śpiewamy je od setek lat, ale wciąż niewiele osób wie, że ich historia sięga czasów przed narodzeniem Chrystusa. Muzykę do nich tworzyli najwięksi polscy kompozytorzy, a śpiewali i na królewskich dworach i pod chłopską strzechą. Polskie kolędy są ewenementem na skalę światową, a o ich niezwykłej historii rozmawiamy z organistą Sanktuarium Matki Bożej Królowej Kaszub w Sianowie – Mateuszem Białk.  

Karina Cierocka: Przed nami Święta Bożego Narodzenia. Dla nas jednym z najważniejszych symboli tych nadchodzących dni jest śpiewanie kolęd. Niewiele osób zdaje sobie jednak sprawę z faktu, że historia kolęd sięga czasów jeszcze przed narodzinami Chrystusa.

Mateusz Białk: To prawda. Z historycznego punktu widzenia pierwsze kolędy śpiewano za czasów rzymskich. Sama nazwa kolęda pochodzi z łacińskiego calendae i oznacza pierwszy dzień miesiąca. To odwołanie do pierwszego dnia miesiąca, w którym rzymscy konsulowie obejmowali swój urząd. Z czasem za oficjalny początek roku, także administracyjnego, uznano 1 stycznia. Data ta była wyjątkowa dla Rzymian. Z tej okazji odwiedzano się, obdarowywano podarkami, a w trakcie takich wizyt właśnie śpiewano pieśni. Można więc powiedzieć, że w pierwszym znaczeniu kolęda była pieśnią powitalną oraz pochwalną na część gospodarzy. Przekazywała życzenia szczęścia i pomyślności. Z czasem ten zwyczaj przejęło chrześcijaństwo i połączyło z okresem Bożego Narodzenia.

Karina Cierocka: Kiedy narodziła się kolęda w rozumieniu pieśni religijnej związanej z narodzinami Chrystusa?

Mateusz Białk: Pierwsze kolędy zaczęły pojawiać się wraz z umacnianiem i rozwojem chrześcijaństwa. Ich twórcy czerpali z dwóch Ewangelii według św. Mateusza i św. Łukasza. To właśnie w tej drugiej znajduje się pierwsza wzmianka o śpiewie w dniu narodzin Jezusa. Z biegiem czasu inspiracji zaczęto szukać w tradycji ludowej. Natomiast według legendy autorem pierwszej kolędy był św. Franciszek z Asyżu. Miano ją zaśpiewać w zorganizowanej przez niego szopce.

Karina Cierocka: Co wiemy o pierwszej polskiej kolędzie?

Mateusz Białk: Najstarsza zachowana polska kolęda pochodzi z 1424 roku. Zaczyna się od słów „Zdrów bądź, Królu Anielski”. Była prawdopodobnie tłumaczeniem z czeskiego oryginału. Taką praktykę stosowano powszechnie na początku XV wieku. Na język polski tłumaczono przede wszystkim śpiewniki czeskich braci zakonnych.
Powszechnie kolędy zaczęto śpiewać na przełomie XVII i XVIII wieku. Wtedy też zaczęto stosować sam termin „kolęda” w takim znaczeniu, jakim do dzisiaj jest nam znany. Mniej więcej w tym okresie powstała jedna z najbardziej znanych polskich kolęd, czyli „W żłobie leży”. Jej tekst przypisywany jest Piotrowi Skardze, a melodia nawiązuje do poloneza koronacyjnego króla Władysława IV Wazy.

Najstarsza zachowana polska kolęda pochodzi z 1424 roku. Zaczyna się od słów „Zdrów bądź,
Królu Anielski”

Karina Cierocka: Wspomniałeś o autorach polskich kolęd. Komu zawdzięczamy możliwość ich śpiewania?

Mateusz Białk: Na przykład jedną z najpiękniejszych polskich kolęd „Bóg się rodzi” napisał Franciszek Karpiński. Co ciekawe, jej prawdziwy tytuł to „Pieśń o Narodzeniu Pańskim”. Powstała na zamówienie Izabeli Lubomirskiej z Czartoryskich. Po raz pierwszy zagrano ją w 1792 roku w kościele w Białymstoku.
Poza tym twórcami polskich kolędy byli poeci: Mikołaj Sęp-Szarzyński, czy Andrzej Morsztyn. W XIX wieku kolędy komponowali Feliks Nowowiejski, czy Zygmunt Nowakowski. Co ciekawe, z kolęd czerpał także Fryderyk Chopin. W środkowej części swojej scherzo h-moll op. 20 zawarł wyraźnie kolędę „Lulajże Jezuniu”. Współczesne kolędy komponował także Witold Lutosławski.
Polska jest w ogóle ewenementem na skalę światową, jeśli chodzi o kolędy. W polskim dorobku kulturalnym zachowało się ich razem z pastorałkami ponad 500.

Karina Cierocka: Polacy jednak śpiewają nie tylko polskie kolędy…

Mateusz Bialk: Zgadza się. Warto przypomnieć, że autorem słów chyba najbardziej popularnej na świecie kolędy „Cicha noc” był austriacki ksiądz Joseph Mohr. Melodię do niej ułożył jego organista Franz Gruber. Na język polski przetłumaczono ją dopiero w 1930 roku.
Kolejnym takim utworem jest „Adeste Fideles”, czyli „Przybądźcie wierni”. To wyjątkowo stary hymn bożonarodzeniowy. Datuje się go na okres średniowiecza. Wykonywany jest podczas pasterki papieskiej w Watykanie. Ale zdecydowanie bardziej popularny jest w języku angielski, niż polskim.

Karina Cierocka: Zostawmy historię. Organistą w Sianowie był także Twój ojciec. To już drugie pokolenie rodziny Białk, które zasiada przy sianowiskich organach.

Mateusz Białk: Zgadza się. Organistą także w Sianowie był mój ojciec. Kiedy zmarł, śp. ks. Waldemar Piepiórka zaproponował mi, abym objął tę funkcję po tacie. Początkowo miałem być organistą w Sianowie na zastępstwo, dopóki ks. Piepiórka nie znajdzie kogoś na moje miejsce. Jednak stało się tak, że jestem nim już od 17 lat. Od dziecka muzyka rozbrzmiewała w naszym domu. Soboty oraz wszystkie święta spędzaliśmy na wspólnym graniu i śpiewaniu.

Karina Cierocka: Czy z Twojej perspektywy, najpierw słuchacza i ucznia, a potem organisty, dzisiaj kolędy śpiewa się inaczej, niż kiedyś?

Mateusz Białk: Wciąż najchętniej śpiewamy te tradycyjne, polskie kolędy. Zwłaszcza podczas pierwszej Mszy Świętej, która rozpoczyna Święta Bożego Narodzenia, czyli pasterki. Wtedy też wykonujemy „Bóg się rodzi”, „Cicha noc”, w „Żłobie leży”, czy „Anioł pasterzom mówił”. To także w rozumieniu organistów tzw. kolędy główne. Później, w kolejne niedziele dokłada się także pastorałki. To ze względu na ich bardziej świecki charakter. Pastorałki opowiadają raczej o życiu codziennym. Kolędy mają zdecydowanie bardziej dostojny wymiar.
Tak jak wspomniałem wcześniej, Polska jest światowym ewenementem, jeśli chodzi o kolędy. Pewnie dlatego śpiewamy je aż do 2 lutego, czyli święta Matki Boskiej Gronmicznej.

Wciąż najchętniej śpiewamy te tradycyjne, polskie kolędy. Zwłaszcza podczas pierwszej Mszy Świętej, która rozpoczyna Święta Bożego Narodzenia

Karina Cierocka: A co w ich melodią?

Mateusz Białk: Zwłaszcza starsze kolędy, takie jak „Bóg się rodzi”, czy „Cicha noc” były wielokrotnie przepisywane z czyichś rękopisów. Przy tych zabiegach zmieniała się także ich linia melodyczna. Dokonywano wielu poprawek, ulepszeń. Kolejną kwestią jest tłumaczenie. Kolęda będzie brzmieć inaczej w języku, w którym została napisana, a inaczej po tłumaczeniu. Aby nadać jej odpowiednie brzmienie czasami trzeba poprzestawiać niektóre z dźwięków. Tak więc faktycznie w niektórych przypadkach dzisiaj daną kolędę śpiewa się inaczej, niż zakładał jej autor.

Karina Cierocka: Zwłaszcza podczas pasterki kolędy wykonywane są w bardzo energiczny i głośny sposób. Z czego wynika taki sposób grania?

Mateusz Białk: Adwent, który poprzedza Święta Bożego Narodzenia, jest okresem wyciszenia. Nawet organy kościelne pełnią wtedy bardzo ograniczoną funkcję – mają jedynie podtrzymywać śpiew wiernych. Podczas adwentu nie powinno grać się żadnych preludiów, ani głośniejszych przygrywek. Dlatego też podczas pasterki, kiedy rozpoczyna się radość z narodzin Pana Jezusa, organy swoim graniem podkreślają wagę tego wydarzenia. Każdy muzyk czuje także, że także, że tak dostojne wydarzenie należy podkreślić poprzez wydobywanie odpowiednych dźwięków ze swojego instrumentu.
Tak samo obywa się to w okresie wielkanocnym. Wielki Post jest czasem, kiedy organy są bardzo wycofane, wyciszone. Rozbrzmiewają dopiero w Niedzielę Wielkanocną na uroczyste Alleluja.
Jak mawiali moi profesorowie, organy są królem wszystkich instrumentów. Za ich pośrednictwem, za pomocą muzyki, jaką się z nich wydobywa, także można chwalić Pana.

Karina Cierocka: Jako organista z wieloletnim doświadczeniem obserwujesz to, że ludzie chętniej i głośniej śpiewają właśnie kolędy, w porównaniu do pozostałych pieśni kościelnych wykonywanych w ciągu roku?

Mateusz Białk: To prawda. Kolędy to wyjątkowe utwory. Nie sposób nie śpiewać ich radośnie, z energią. Po części wynika to pewnie także z faktu, że kolędy śpiewamy także w domu, podczas wigilii, w trakcie wizyty duszpasterskiej.

Kolędy to wyjątkowe utwory.
Nie sposób
nie śpiewać ich radośnie, z energią

Karina Cierocka: Jaka jest ulubiona kolęda sianowskiego organisty?

Mateusz Białk: Trudno mi wyobrazić sobie piękniejszą kolędę niż “Bóg się rodzi”. Te kolęda ma nie tylko piękną melodię poloneza, ale także bogaty tekst. Mamy tutaj pięć zwrotek, każda z nich posiada osiem ośmiozgłoskowych wersów. W tekście występują też oksymorony, które podkreślają to niezwykłe wydarzenie opisywane w kolędzie, czyli cud Narodzenia Pańskiego. Poza tym to jedna z niewielu kolęd, która odwołuje się do narodu w słowach: „Podnieś rękę Boże Dziecię, błogosław Ojczyznę miłą”. Według niektórych źródeł melodia tej kolędy to polonez koronacyjny jeszcze z czasów króla Stefana Batorego. Trudno znaleźć piękniejszą i bogatszą kolędę niż „Bóg się rodzi”.

Karina Cierocka: Dziękuję za rozmowę i życzę rozśpiewanych Świąt Bożego Narodzenia.

Dodaj komentarz

avatar
1500