Są pieniądze, ale nie ma pracowników. Kartuski szpital zmaga się z brakami kadrowymi

0
Fot. archiwum

Nawet 20 etatów pielęgniarskich, 7 położnych oraz niewystarczająca ilość stanowisk lekarskich – z takimi brakami musi zmagać się kartuski szpital. Niedobory kadrowe były jednym z głównych tematów piątkowego spotkania z Elżbietą Rucińską-Kulesz – dyrektorem pomorskiego oddziału Narodowego Funduszu Zdrowia.

 

W debacie w siedzibie Starostwa Powiatowego w Kartuzach uczestniczyli także starosta – Janina Kwiecień, jej zastępca – Bogdan Łapa oraz prezes Powiatowego Centrum Zdrowia w Kartuzach oraz ordynator kartuskiego SOR-u Paweł Witkowski.

Jak podkreślała szefowa pomorskich struktur NFZ, nasze województwo, podobnie jak inne w całej Polsce, boryka się z brakami kadrowymi. Mówimy tutaj zarówno o etatach pielęgniarskich, położnych, jak i lekarskich. Niestety najtrudniej znaleźć jest pracownika właśnie szpitalom powiatowym.

– Szpitale powiatowe mają dużo większą trudność w zdobyciu lekarzy do wykonywania świadczeń, niż szpitale specjalistyczne w dużych miastach. Każdy lekarz w powiecie paradoksalnie kosztuje więcej, niż każdy lekarz w mieście, a wartość finansowa szpitala jest mniejsza, niż szpitali specjalistycznych. Im dalej od miejsca klinicznego, tym trudniej o zatrudnienie lekarza i tym drożej on kosztuje – tłumaczyła podczas spotkania Elżbieta Rucińska-Kulesz i dodała, że taki stan rzeczy spowodowany jest także starzeniem się kadr.

Problemy o których mówiła dyrektor pomorskiego NFZ-u, nie omijają też kartuskiego szpitala. Szczególnie trudne do obsadzenia są dyżury w Szpitalnym Oddziale Ratunkowym, który łączy w sobie wiele zadań. Jest z jednej strony komórką ratującą ludzkie życie, ale również pełni funkcje nocnej i świątecznej opieki medycznej, aż po elementy podstawowej opieki zdrowotnej.

– Taki dyżur to już nie jest kwestia finansowa, ale siły i wytrzymałości. Często jako Narodowy Fundusz Zdrowia chcielibyśmy zapłacić, ale niestety nie mamy komu – zaznacza Elżbieta Rucińska Kulesz. – Jest to dzisiaj rzeczywiście bardzo duży problem. Wszyscy prezesi i dyrektorzy szpitali definiują go jako największy – stwierdza dyrektor pomorskiego NFZ-u.

Elżbieta Rucińska Kulesz zapewniła też, że już teraz trwają prace nad dostosowaniem systemu w taki sposób, aby kryteria wykonywania świadczeń były bliższe realiom kadrowym. Zmiany mają być widoczne już 2019 roku. Jedną z takich form miałaby być częściowa liberalizacja przepisów dotyczących warunków zatrudnienia. To prezesi i dyrektorzy szpitali mieliby częściowo decydować o zwiększeniu etatów na danym oddziale.

– Jesteśmy na takiej równoważni. Po jednej stronie mamy jakość usług i oczekiwania naszych pacjentów, a po drugiej są nasze możliwości. Taka liberalizacja dałaby mi możliwość uzupełnienia kadry – podkreślał prezes kartuskiego szpitala, Paweł Witkowski.

Brakuje pielęgniarek, położnych oraz lekarzy

– Braki kadrowe są i nie da się tego ukryć. Kiedyś mówiliśmy o permanentnym braku środków inwestycyjnych, dzisiaj pieniądze schodzą na drugi plan, brakuje nam kadr. Pieniądze łatwiej jest zdobyć , niż człowieka. Nie jest to kwestia rozwiązań finansowych, a systemowych – podkreślał Paweł Witkowski.

W jaki sposób kartuski szpital radzi sobie z brakami kadrowymi? Uśredniając, lekarz w kartuskim szpitalu pracuje 270 godzin w miesiącu.

– Potrzeby są kompensowane w bardzo różny sposób. Mogę powiedzieć, że średnio lekarz w kartuskim szpitalu pracuje średnio 270 godzin w miesiącu. To są prawie dwa etaty – tłumaczy prezes Powiatowego Centrum Zdrowia w Kartuzach, a jednocześnie ordynator kartuskiego SOR-u – Paweł Witkowski.

Braki w etatach pielęgniarskich częściowo kompensowane są nadgodzinami.
– W przypadku pielęgniarek ta kompensacja odbywa się głównie poprzez nadgodziny, chociaż staramy się to zmieniać. Na dzień dzisiejszy, abyśmy mogli spełniać normy, potrzebujemy od 15 do 20 etatów pielęgniarskich, 5 do 7 etatów położnych. Brakuje też lekarzy – wyjaśniał prezes Powiatowego Centrum Zdrowia.

Kończąc dyskusję na temat zatrudnienia w służbie zdrowia, Elżbieta Rucińska-Kulesz wyraziła nadzieję na szybkie zmiany systemowe, którym sprzyjać ma Ministerstwo Zdrowia.
– Dzisiaj mamy dobry klimat i zrozumienie dla tego problemu u Ministra Zdrowia, dlatego głęboko wierzę, że one znajdą już wkrótce swoje rozwiązania – zaznaczyła dyrektor pomorskiego NFZ-u.

Dodaj komentarz

avatar
1500