Otylia Swim Camp w tym roku, już po raz czwarty zawitał na Kaszuby. Obóz stacjonował w gospodarstwie agroturystycznym „u Sochy” na Ramlejach, a zajęcia z pływania odbywały się w kartuskim Neczku. Tam też udało nam się porozmawiać z samą Otylią Jędrzejczak. Rozmawialiśmy o obozie, o jej wrażeniach z pobytu na Kaszubach, a także o tym, kiedy najlepiej zapisać dziecko na lekcje pływania.

 

Michalina Markowska: Otylia Swim Camp już po raz czwarty stacjonuje na Kaszubach. Czy chętnie do nas wracacie?

Otylia Jędrzejczak: Tak, rzeczywiście bardzo chętnie tu wracamy. Stacjonujemy w gospodarstwie agroturystycznym Pana Sochy w Ramlejach i korzystamy z pływalni w Kartuzach. Dzieci, które przyjeżdżają na nasze obozy z całej Polski mają szansę poznać tę część kraju, w którą rodzice niestety rzadko się zagłębiają, bo często jadą nad morze i do Gdańska, ale na Kaszuby już rzadziej. Kaszuby bardzo nam się spodobały, dlatego jesteśmy tu już czwarty rok z rzędu. Mamy bardzo dobre jedzenie, ale akurat chleba ze smalcem dzieciom nie dajemy. Muszę przyznać, że przez cały rok tęsknię za tym miejscem i tą przestrzenią, którą tu mamy, którą możemy wykorzystać i po prostu odpocząć i pooddychać świeżym powietrzem. W tym roku również pogoda nam sprzyja.

No właśnie, Wasze obozy to przecież nie tylko pływanie.

Oczywiście, na naszych obozach stawiamy na treningi i doskonalenie techniki pływania, ale są też dzieci, które dopiero uczą się pływać. To nie jest tak, że ktoś, kto tu przyjeżdża musi świetnie pływać. Staramy się tak dopasować trenerów i grupy, żeby każdy z tego obozu skorzystał. Prowadzimy różne zajęcia, trochę w wodzie, trochę na lądzie, trochę połączenia. Ci młodzi ludzie poza tym, że mają szansę spotkać mnie, jako autorytet w pływaniu dla nich, mają też szansę popracować z moimi trenerami, których wiem, że wiedza i doświadczenie jest na wysokim poziomie. Wiem, że wiedza, którą im przekazują jest doskonała. Poza tym to, co dla mnie zawsze było bardzo ważne to to, żeby ci młodzi ludzie się tu rozwijali, żeby poznawali różne części kraju, żeby mieli okazję pozwiedzać, zobaczyć nowe miejsca. Byliśmy już w Szymbarku, gdzie poznawaliśmy Kaszubską muzykę, widziałam że niektóre dzieci jeszcze później sobie śpiewały. Są to takie rzeczy, które zostaną im na lata i będą temu towarzyszyły bardzo fajne wspomnienia. Była tez wycieczka na wydmy. Tak więc poza zajęciami w wodzie korzystamy z okolicznych atrakcji, a Kaszuby są piękne. Również samo miejsce, w którym stacjonujemy jest bardzo ciekawe, bo mamy tam mnóstwo swojej przestrzeni. Są boiska, korty, gdzie mogą spędzać czas. Bawiliśmy się z nimi także w podchody, których współczesne dzieci często nie znają. Staramy się każdą naszą wolną chwilę spędzić na aktywności zewnętrznej i komunikacji międzyludzkiej, czyli człowiek – człowiek, a nie telefon – telefon. To jest dla nas bardzo istotne. W czasie obozu mamy ściśle określone reguły, których się trzymamy i zgodnie z którymi funkcjonujemy. Myślę, że jest to też rzecz, którą cenią sobie głównie rodzice. Przykładowo, nikt nie może po godzinie 22 korzystać z telefonu komórkowego, to jest czas snu i regeneracji. Dla mnie ważne jest też to, że oni sami ścielą łóżka, czy wynoszą śmieci. Jest to kilka podstawowych zajęć, przy których moim zdaniem powinni pomagać w domu, nie tylko jako przyszli sportowcy, ale też jako ludzie. To w pewien sposób uczy ich szacunku do innych i do siebie. Oczywiście są też żarty, ale to co ma być na poważnie – jest na poważnie. A dyscyplina w sporcie jest potrzebna.

Fot. Otylia Swim Camp / Facebook

Co myśli Pani o Kaszubach, jako o ludziach?

Ja ich postrzegam jako ludzi bardzo otwartych i gościnnych. Kogokolwiek nie spotkamy, pyta się co słychać, co to za grupa itd. Spotykamy się z tą pozytywną stroną ich osobowości. Wiem, ze mówi, się , że Kaszubi są uparci. Ja wychowałam się na śląsku i tam przekonałam się, że jak ktoś jest uparty to bynajmniej do czegoś dąży. Więc moim zdaniem jest to pozytywna cecha. Ja sama też zawsze byłam uparta.

Jak wiemy, całkiem niedawno urodziła Pani córkę. Czy ona już uczy się pływać? Kiedy jest najlepszy moment na to, by rozpocząć taką naukę?

Moja córka ma dopiero 14 miesięcy więc na razie ma adaptację z wodą, czyli etap jaki powinno przejść dziecko do momentu nauki pływania. Uważam, że stricte na naukę pływania powinno się wysłać dziecko wtedy, kiedy jest kontaktowe, czyli kiedy instruktor mówi do dziecka, ono go rozumie i odpowiada. Wtedy jest dobry moment. Jeżeli ktoś zaczyna lekcje pływania wcześniej musi liczyć się z tym, że dziecko będzie się tego uczyło długo, ponieważ często jest jeszcze rozkojarzone i nie potrafi się skoncentrować. Wtenczas to bywa monotonna praca. Uważam, że wcześniej powinno się przeprowadzać adaptację z wodą, bawić się nią, uczyć się położenia na wodzie, uczyć się tego nieobawiania się wody, natomiast stricte naukę pływania stylów powinniśmy zacząć w momencie, kiedy dziecko rozumie co do niego mówimy. Zajęcia adaptacyjne są bardzo dobre, również ze względu na komunikację rodzic – dziecko, bo wtedy wytwarza się między nimi jeszcze silniejsza więź. Moja córka poszła na basen, kiedy miała 14 miesięcy, dużo osób mówiło, że to późno, ale dla mnie to było akurat. Ja sama miałam 6 lat kiedy nauczyłam się pływać. Nie róbmy nic na siłę, bo często to rodzić bardziej chce niż dziecko, mówi, że obawia się, że później nie nauczy się pływać. Nie ma takiej możliwości, że się nie nauczy pływać, albo będzie się bało wody. Dziecko boi się wody, kiedy wyczuje, że to rodzic boi się wody. Wszystko inne jesteśmy w stanie spokojnie wypracować w późniejszych latach.

Zanim dołączyła Pani do tegorocznego Campu, była Pani w Glasgow, gdzie komentowała starty naszych rodaków w Mistrzostwach Europy. Startował tam też kartuzianin Jakub Skierka. Nie poszło mu zbyt dobrze, zajął bowiem 13 miejsce, sam zresztą na swoim profilu społecznościowym pisał, że przeprasza i że jest mu wstyd.

Rzeczywiście jego wyniki okazały się odbiegające od jego rekordu. Jego trener, Miciul przed startem mówił, że jest przygotowany, żeby pływać na poziomie dwóch sekund szybciej, niż popłynął. Myślę, że to nie jest moment, żeby pocieszać, bo im bardziej będziemy pocieszać, tym bardziej dajemy do zrozumienia, że nic się nie stało. A tu, jeżeli sam zawodnik widzi, że to nie jest to, co powinno być to bardzo ważne jest przekazać mu wszystkie dobre elementy, które wykonał. Możliwe, że dobrze wykonał start, dobrze płynął w czasie dystansu, czy dobrze wykonał nawrót. Wiem, że w czasie pierwszego startu wpłynął na linę, a to jest element, którego tak doświadczony zawodnik nie powinien wykonać, ale wszystko się zdarza. To jest atmosfera, nerwy, kwestia poznana obiektu, bo wystarczy, że światło inaczej pada i wszystko się zmienia, a to jest szczególnie ważne w stylu grzbietowym. Jeżeli nie masz odniesienia na suficie to musisz to znaleźć w innym punkcie na basenie. Ja bym nie mówiła, że jest tragicznie, może nie było tak, jak by tego oczekiwał zawodnik i trener. Bo tak naprawdę najważniejsza jest opinia ich dwóch. Każda osoba z zewnątrz może powiedzieć, że jest beznadziejnie, ale tak naprawdę nie znamy programu treningowego. Nie znamy programu i założeń renera Miciula ani założeń Jakuba. Z tego co wiem, przygotowany był lepiej, więc przypuszczam, że pewne elementy nie wypaliły na samych już zawodach. Albo za bardzo się spiął, zdenerwował, albo nie wyspał się, nie odpoczął tak, jak powinien, a może zjadł coś ciężkostrawnego. Na tym poziomie pływania znaczenie ma wszystko, każdy szczegół, a na te często młodzi zawodnicy nie zwracają uwagi. Widać, że w zawodach ogólnopolskich Jakub czuje się pewnie, choć rywalizacja też jest spora. Ale musi jeszcze poszukać wewnętrznej motywacji i nie poddawać się. Każdy ma porażki, a jeżeli on potrafił się przyznać, że nie był to start o jakim marzył, nie musi nikogo przepraszać, może jedynie siebie samego lub trenera. Nie pozostaje mu nic innego jak wziąć się do roboty. Jest jeszcze młody i jeszcze wiele przed nim. Ja trzymam kciuki za to, że na bazie zdobytego doświadczenia, czy to negatywnego czy pozytywnego będzie silniejszy za rok.

Dziękuję bardzo za rozmowę!

Fot. Otylia Swim Camp / Facebook

Dodaj komentarz

avatar
1500