Faktycznie udało się zrobić coś dobrego ponad podziałami politycznymi, we współpracy z obecnym rządem. Ale nie chwaląc się byłem inicjatorem tej współpracy – komentuje sprawę obwodnicy Żukowa Poseł na Sejm RP Stanisław Lamczyk. W rozmowie z Kariną Cierocką opowiada o kartuskim bajpasie przez Starą Piłę, kolejnym etapie Obwodnicy Kartuz, modernizacji ulicy Gdańskiej, szansach na powrót kolei do Sierakowic oraz nadchodzących wyborach samorządowych.

 

Karina Cierocka:  Ostatnie tygodnie przyniosły mieszkańcom powiatu dwie bardzo dobre infrastrukturalne wiadomości. Ta ostatnia dotyczy budowy tzw. kartuskiego bajpasu kolejowego przez Starą Piłę…

Poseł Stanisław Lamczyk: To istotnie bardzo dobre wiadomości dla naszych mieszkańców. Podczas obrad podkomisji ds. kolejnictwa odbyła się dyskusja w sprawie objazdu kolejowego przez Starą Piłę. Prezes PKP PLK Ireneusz Merchel już wcześniej sygnalizował mi, że może zabraknąć środków na modernizację linii 201 Gdynia – Kościerzyna, ponieważ okazało się, że przetargi portowe są dużo droższe, niż zakładano. Była to zatrważająca informacja, że PKP zostało tylko 400 mln złotych. Prezes Merchel zapewnił jednak, że brakujące środki na kartuski bajpas otrzyma bezpośrednio od rządu. Centrum Obsługi Projektów Transportowych zapewniło jednak, że może sfinansować zadanie z Programu Operacyjnego Infrastruktura i Środowisko. I tak też się stało. 25 lipca prezes PKP PLK złożył stosowny wniosek dotyczący sfinansowania projektu.

Tak zwany kartuski bajpas realizowany ma być w drugim etapie rozbudowy linii 201. Pierwszy dotyczy odcinka Kościerzyna-Glincz, drugi etap dotyczy odcinka Gdynia – Osowa. Wtedy też ruszą prace przy kartuskim bajpasie, czyli Żukowo Zachodnie – Kokoszki – Gdańsk Kiełpinek. Warto podkreślić, że 1,5-kilometrowy odcinek znajdujący się pomiędzy Kokoszkami a Kiełpinkiem ma zostać sfinansowany przez Urząd Marszałkowski Województwa Pomorskiego.

Fot. PKM

Jest to wyjątkowo trudny odcinek i wymaga użycia specjalistycznej technologii. W tym miejscu występują bagna, tereny podmokłe, a więc konieczne będzie wykonanie palowania. Szacuje się, że koszt tego odcinka wynieść może 30 mln złotych. Marszałek słowa dotrzymał, bo jak wielokrotnie podkreślał, istotne jest, aby ludzi nie zniechęcić do kolei, aby nie musieli się z powrotem przesiadać do autobusów. Poza tym 1,5-kilometrowy odcinek posłuży nie tylko Kartuzom, ale także Sierakowicom w przypadku uruchomienia połączenia do Lęborka. Będzie to jednak wersja spalinowa.

Sama modernizacja linii 201 powinna również być bardzo atrakcyjna dla Kartuz. Po wielu latach miasto z powrotem zyska połączenie z Kościerzyną przez Somonino. Według szacunków za 7 lat przez Kartuzy co 15 minut będzie przejeżdżał pociąg. Atrakcyjność tego regionu powinna więc wzrosnąć, jak to miało miejsce w przeszłości w przypadku Wejherowa, czy też Pruszcza Gdańskiego.

Jeżeli do tego czasu nie zostanie zmodernizowana ulica Gdańska, to Kartuzy będą mogły tylko pomarzyć o płynnym ruchu komunikacyjnym…

Ale na szczęście ulicę Gdańską czeka przebudowa. Udało się przekonać Burmistrza Kartuz, że warto poczekać z remontem nawierzchni, aby móc skupić się na zaprojektowaniu i późniejszym wybudowaniu bezkolizyjnego przejazdu kolejowego na ulicy Gdańskiej. W tym momencie trzeba powiedzieć, ze ogłoszony już został przetarg na stworzenie dokumentacji technicznej inwestycji.

Zgodnie z przyjętą koncepcją ruch samochodowy odbywać się będzie górą – przez wiadukt, na którym znajdować się będzie rondo. Pociągi natomiast pojadą w taki sam sposób, jak dotychczas Zdecydowano się na taką opcję, ponieważ grunt, na jakim zbudowane są Kartuzy, jest podłożem wyjątkowo trudnym.

Koncepcja zagospodarowania ulicy Gdańskiej w Kartuzach Fot. UM w Kartuzach

Inwestycja musi zostać wykonana, bo już w tym momencie szlabany w godzinach szczytu skutecznie tamują ruch, a za kilka lat najpewniej sparaliżowałyby funkcjonowanie miasta.
Dokumentacja wraz z projektem ma być gotowa do końca kwietnia przyszłego roku, później czekają nas przetargi, więc procedury powinny zamknąć się w 2019 roku.

Wspomniał Pan już o Sierakowicach, kontynuujmy ten wątek. Co za śmielej mówi się o uruchomieniu połączenia kolejowego do Sierakowic. Kiedy mieszkańcy tej gminy będą mogli wsiąść do pociągu?

W tej chwili Marszałek Województwa Pomorskiego wziął tę inwestycję w swoje ręce. Stwierdził, że Polskie Linie Kolejowe mają obecnie ważniejsze i większe zadania infrastrukturalne. Marszałek, po otrzymaniu zgody Komisji Europejskiej, we własnym zakresie zlecił wykonanie przetargów m.in. na linię do Sierakowic, ale też wszystkie inne, które potrzebne są do zrealizowania wcześniej przyjętej koncepcji transportu publicznego na Pomorzu. Na takich samych zasadach zrealizowane mają być projekty w Bytowie, te dotyczące kolei żuławskiej i udrożniona ma zostać przepustowość ruchu na Hel. We wrześniu tego roku mija termin związany z ofertami na wykonanie dokumentacji technicznej inwestycji w Sierakowicach. Dzięki temu Samorząd Województwa Pomorskiego odciąży finansowo PKP PLK, projekty będą już gotowe. Wystarczy wtedy ogłosić przetarg.

We wrześniu mija termin na wykonanie dokumentacji dla kolei w Sierakowicach Fot. archiwum

Kolejną ważną inwestycją będzie budowa Obwodnicy Żukowa. To bez wątpienia milowa inwestycja dla całego regionu, ale także doskonały przykład współpracy ponad podziałami, także tymi politycznymi…

Faktycznie udało się przekonać Naczelny Sąd Administracyjny (NSA), że należy przychylić się do przyspieszenia procesu odwoławczego o ponad 1,5 roku, które były decydujące dla całej inwestycji. Wówczas zarówno zarząd powiatu kartuskiego ze starostą na czele, jak też władze gminy Żukowo z burmistrzem Wojciechem Kankowskim wystosowały pismo z apelem do Prezesa NSA z prośbą o przyspieszenie procesów. Odbyły się dwie rozprawy w sądzie, podczas których orzeczono, że inwestycję należy wykonać. Wówczas pojawił się problem finansowania. Jedyną opcją pozostawało partnerstwo publiczno-prywatne. Rząd z premierem Morawieckim na czele bal się takiej formy, ale my jako Pomorze mamy największe doświadczenie w tej dziedzinie. W taki sposób powstawała chociażby autostrada A1, której poszczególne odcinki były oddawane nawet z rocznym wyprzedzeniem.
Udało mi się zorganizować spotkanie z wykonawcą autostrady najpierw z ministrem Adamczykiem, później z Generalną Dyrekcją Dróg Krajowych i Autostrad. Uzyskaliśmy także bardzo dobrą ofertę od Europejskiego Banku Inwestycyjnego, dzięki czemu inwestycja nie obciąży w żaden sposób budżetu państwa. Trasa z założenia ma finansować się sama – poprzez zwroty z systemu viaTOLL.

W tym momencie opracowywane są szczegóły dotyczące harmonogramu. Wszyscy zgodni są co do jednego – inwestycja musi rozpocząć się najpóźniej w styczniu 2019 roku. Jest to dobry czas także ze względu okres tzw. „marazmu politycznego”. Wszelkie działania inwestycyjne związane z parlamentarną kampanią wyborczą ruszą najszybciej wiosną 2019 roku. Liczymy więc, że duże firmy chętniej zgłoszą się do realizacji tak dużego projektu.
Partnerami tej inwestycji będą wspomniany już przeze mnie Europejski Bank Inwestycyjny oraz Fundusz Norweski.

Co prawda grupa niezadowolonych z inwestycji mieszkańców ponownie wniosła sprzeciw, ale teraz pozostaje im tylko droga sądowa. Nie pojawiły się także żadne nowe argumenty, mające przyznać im rację.

Faktycznie udało się zrobić coś dobrego ponad podziałami politycznymi, we współpracy z obecnym rządem. Ale nie chwaląc się byłem inicjatorem tej współpracy.

Przebieg Obwodnicy Metropolitalnej Trójmiasta z uwzględnieniem Obwodnicy Żukowa Fot. UG w Żukowie

To były dwie bardzo dobre wiadomości, ale niestety jest także i zła. Dowiedzieliśmy się o tym, że nie ma szans na kolejny etap obwodnicy Kartuz, a na tej skorzystaliby wszyscy mieszkańcy powiatu, szczególnie z okolic Sierakowic.

Ja mimo wszystko wierzę, że wciąż jest szansa na realizację tej inwestycji. Ministerstwo Infrastruktury z ramienia rządu realizuje projekt, w którym można skorzystać z dofinansowań na realizację wiaduktów i dróg dojazdowych. Wiadukt prowadzący do Sierakowic można by wybudować w Grzybnie, do tego ponad kilometr drogi i takim sposobem już bylibyśmy w Prokowie. Na takie rozwiązanie dostalibyśmy dofinansowanie w 50%. Nie jest to jednak takie proste, ponieważ w tym przypadku w grę wchodzą wywłaszczenia – ziemie są prywatne, a na rekompensaty pieniędzy nie będzie. Brakujące środki mógłby dołożyć marszałek, o co z pewnością będę zabiegał.

Porozmawiajmy o zbliżających się wyborach samorządowych, które odbędą się już w zmienionej formule. Czeka nas dwukadencyjność wójtów, burmistrzów i prezydentów miast…

Co prawda dwukadencyjność to dziesięć lat, ale z punktu widzenia samorządu to niewiele. Niektórzy wójtowie, czy burmistrzowie będą musieli mentalnie się przestawić, że kadencja którą być może zaczną w październiku będzie ich przedostatnią, bądź ostatnią. To wiąże się także z odpowiednim rozplanowaniem chociażby inwestycji. Zakładam, że większość z nich pierwszych pięć lat poświęci na plany, a kolejnych na ich realizację. Pytanie, czy będą planować na kolejne kadencje, skoro nie będą włodarzami.

Z drugiej strony mamy obniżkę pensji dla wójtów, burmistrzów i prezydentów miast. To może realnie ograniczyć liczbę chętnych do ubiegania się o najwyższe stanowisko w samorządzie. A jest to przecież praca od rana do wieczora, w tygodniu, w weekendy i w święta. Nie jest to prosta decyzja, a obniżenie uposażenia z pewnością nie zachęci potencjalnych kandydatów do startu w nadchodzących wyborach.
Tak samo było swego czasu w Niemczech i w Kanadzie i te warianty się nie sprawdziły – po pewnym czasie wrócono to poprzedniej ordynacji.

Niektórzy wójtowie, czy burmistrzowie będą musieli mentalnie się przestawić, że kadencja którą być może zaczną w październiku będzie ich przedostatnią, bądź ostatnią

Obecne wybory z pewnością ciekawie wpłyną na nasz powiat. Zarówno komitety wyborcze wyborców, jak też partie polityczne już teraz dzielą mandaty. Co bardzo mnie cieszy, uaktywniły się lokalne środowiska, które zgłaszają się także do nas, do biur poselskich i deklarują, że chcą pracować w komisjach obwodowych, chcą być mężami zaufania.
Szczególnie ciekawie zapowiada się lista Koalicji Obywatelskiej do powiatu. Zgłaszają się do nas autorytety lokalne, poważane osobistości, które nie chcą dopuścić do tego, aby władzę w powiecie kartuskim zdobył PiS.

Jaki jest sens we wprowadzaniu reformy samorządów, skoro według danych GUS te cieszą się zaufaniem na poziomie ponad 60%.

Wydaje mi się, że nowa ordynacja wyborcza jest trochę oderwana do naszej rzeczywistości. Cała Europa przyznaje, że spośród wszystkich reform wprowadzanych w Polsce pod 1989 roku, samorządność udała się nam najlepiej. Gminy, zwłaszcza na Pomorzu, rozwijają się niezwykle dynamicznie. To dzięki temu, że nacisk kładzie się nie tylko na wielkie ośrodki miejskie, takie jak Trójmiasto, w naszym przypadku, ale też na metropolie – gminy ościenne.

Jestem więc bardzo zdziwiony, że wprowadzono nową ordynację. Obecna władza niestety chce zawładnąć każdą instytucją.

Poseł Horała w rozmowie z nami stwierdził, że jeżeli lokalne władze notują tak kosmiczne wyniki, wręcz albańskie, to znaczy, że w takim miejscu nie ma realnej debaty publicznej…

Debaty są wszędzie. Praca w samorządzie opiera się na rozmowach, bo bez nich nic w gminie nie będzie się działo. Na podstawie mojej działalności politycznej mogę powiedzieć, że to PiS właśnie nigdy nie przychodził na debaty, organizowane czy to przez nas, czy przez prezydenta Komorowskiego, czy nawet na komisje. Teraz, po trzech latach od dojścia do władzy, członkowie PiS zauważają, że jednak mieliśmy rację. Ich nieobecność powodowała to, że nie mieli wpływu na podejmowane decyzje i teraz to dostrzegają. Proszę zauważyć, że nawet prezes Jarosław Kaczyński nigdy nie przychodził nawet na posiedzenia Rady Bezpieczeństwa Narodowego. A przykład idzie z góry.

Teraz dochodzi do tak przykrych sytuacji, jak niezapraszanie polityków opozycji na różnego rodzaju święta służb mundurowych na wyższych szczeblach. Politycy PiS nie robią tego, bo boją się dyskusji.

Nie można łudzić się, że dwukadencyjność przyczyni się do wzmożonej dyskusji publicznej. Ten kto sądzi inaczej, niech spojrzy na to, co obecnie dzieje się w sejmie.

Prawo i Sprawiedliwość oficjalnie poparło kandydaturę Tomasza Belgraua na burmistrza Kartuz, czy Platforma Obywatelska wespół z .Nowoczesną również planują poparcie, albo wystawienie kandydata w wyborach samorządowych w Kartuzach?

Z informacji, które posiadam, wynika, że Koalicja Obywatelska nie wystawi żadnego kandydata na wójta, czy też burmistrza. Z pewnością będziemy udzielać poparcia w II turze wyborów, jeżeli w którejś z gmin do takiej dojdzie.

Dziękuję za rozmowę.

Dodaj komentarz

avatar
1500