– Państwo, które chce się rozwijać – a przecież rząd pana premiera Mateusza Morawieckiego wciąż podkreśla, jak ważną rolę odgrywa rozwój – musi dbać o infrastrukturę drogową – komentuje Burmistrz Gminy Żukowo – Wojciech Kankowski sprawę powstania Obwodnicy Metropolitalnej Trójmiasta i Obwodnicy Żukowa. W rozmowie z Kariną Cierocką przekonuje, też że problemy Banina i okolicznych miejscowości nie wynikają z braku strategii, a z błędów poprzedniej kadencji. Kończący kadencję włodarz, podsumowuje też minione cztery lata.

 

Karina Cierocka: Ostatnie miesiące przyniosły gminie Żukowo bardzo dobre wiadomości: z jednej strony pozytywną decyzję dotyczącą Obwodnicy Żukowa, z drugiej remont kolei przez Starą Piłę…

Wojciech Kankowski: Faktycznie, nie zostaniemy odcięci od kolei. To była wspólna akcja samorządów, dziennikarzy, którzy poprzez swoje akcje angażowali do działania mieszkańców. Już na etapie koncepcji przebudowy linii 201 Gdynia – Kościerzyna zaznaczałem, że nie wyobrażam sobie zastępczego ruchu autobusowego przez Żukowo. To zostało zauważone, ale także jest to zgodne z logiką. Jeżeli pasażera zmusi się do przesiadki na autobus, to niestety nie da się go szybko z powrotem przekonać do kolei. To wszystko faktycznie się udało, decyzje zapadły i wkrótce ruszy realizacja tego zadania.

Drugie bardzo ważne zadanie, ze względu na permanentne zakorkowanie Żukowa ruchem samochodowym i tranzytowym, to oczywiście Obwodnica Metropolitalna Trójmiasta (OMT) wraz z Obwodnicą Żukowa, jako element niezbędny. Wspólnie z całym urzędem, radą miejską w każdym momencie i na każdym etapie bardzo naciskaliśmy i zabiegaliśmy o przyspieszenie działań w tej sprawie. Na tę chwilę mamy bardzo dobre wiadomości, bo jest to inwestycja wpisana na pierwsze miejsce wśród zadań z partnerstwa publiczno-prywatnego. Wszyscy mamy nadzieję, że Sąd Administracyjny już niedługo odrzuci w całości złożoną skargę kasacyjną. Jest to ostatnia przeszkoda z prawnego punktu widzenia.
W oddziale gdańskim Generalnej Dyrekcji Dróg Krajowych i Autostrad powołany został specjalny zespół, który zajmuje się realizacją OMT wraz z Obwodnicą Żukowa.

Fot. archiwum

Poseł Stanisław Lamczyk w rozmowie z nami także zwrócił uwagę na fakt, że mieszkańcy ponownie wnieśli skargę, już teraz w formie kasacji. Jednak w tej sprawie nie miały pojawić się żadne nowe okoliczności, ani argumenty.

Skargę wniosły jedynie dwie osoby i faktycznie nie pojawiły się żadne nowe elementy, które mogłyby wstrzymać realizację tej inwestycji. Już pierwsza instancja uznała, że skargi te nie wnoszą niczego nowego, a sprawy które podnoszą, dotyczą jedynie zagadnień czysto technicznych, które rozstrzyga się na etapie wydawania pozwolenia na budowę.
Jest to ważne zadanie, więc myślę, że nikt logicznie myślący o transporcie, nie wyobraża sobie przebudowy czy remontu istniejącej już obwodnicy, która niemalże jest u kresu swojego drogowego życia, bez jakiejś alternatywy transportowej. To nie jest kwestia sympatii i antypatii względem któregoś regionu, jak to niektórzy próbują przedstawiać, a kwestia strategiczna dla całego państwa. Drogi tego typu to krwiobieg gospodarki. Państwo, które chce się rozwijać – a przecież rząd pana premiera Mateusza Morawieckiego wciąż podkreśla, jak ważną rolę odgrywa rozwój – musi dbać o infrastrukturę drogową.

Również w wywiadzie dla nas poseł Lamczyk podkreślał, że czuje się inicjatorem sukcesu OMT. Czy Pan czuje się jego ojcem?

Zawsze jest tak, że sukces ma wielu ojców, natomiast porażka zawsze jest sierotą. Jest to zadanie tak ważne dla nas, że rolą moją, radnych gminnych i powiatowych było walczyć do końca, aby ta inwestycja został zrealizowana.
Bardzo ważną rolę w całym przedsięwzięciu odegrał były wiceminister infrastruktury i budownictwa Kazimierz Smoliński, który już na początku swojej kadencji zaznaczał, że ta inwestycja, bez względu na różne głosy polityczne, jest dla niego niezwykle istotna. Ważne było też pozytywne nastawienie gdańskiego oddziału GDDKiA z dyrektorem oddziału – panem Radosławem Kantakiem. Także Wojewoda Pomorski – Dariusz Drelich podkreśla, że dostrzega potrzebę budowy tej drogi. Posłowie wszystkich opcji również postrzegali to zadnie jako ważne.

Czytaj też: „Za 7 lat przez Kartuzy co 15 minut będzie przejeżdżał pociąg”. Rozmowa z posłem Stanisławem Lamczykiem

W centrum miasta zachodzą obecnie duże zmiany. Rewitalizacja starego centrum Żukowa dotyczyć będzie jednak nie tylko konkretnych miejsc, ale także ma sprzyjać integracji społecznej.

Idea rewitalizacji polega właśnie na tym, by oprócz widocznej infrastruktury, tworzy
miejsca społecznej integracji.

Ta widoczna infrastruktura, w naszym przypadku, to między innymi park, rekultywacja dawnej fosy wraz z całym otoczeniem – ławkami, oświetleniem, altaną. Niektórzy już mówią, że nasz most będzie miejscem spotkań zakochanych w Żukowie. Już teraz możemy zaobserwować, że jest to atrakcyjne miejsce chociażby pod kątem sesji ślubnych i o to właśnie chodzi – aby stworzyć miejsce, które będzie ważne dla wielu mieszkańców Żukowa.
Przy zespole poklasztornym, także w ramach tego zadania, dokończyliśmy parkingi wraz z drogą dojazdową od strony drogi krajowej.

Kolejnym etapem jest rewitalizacja starego spichlerza, który będzie miejscem integrującym społeczność tej części miasta. Oprócz sali konferencyjno-teatralnej, znajdą się tam także miejsca poświęcone osobom doświadczającym różnych problemów. Nazwaliśmy tę inicjatywę Gminnym Centrum Aktywności Rodzin. W tym miejscu odnajdą się także osoby starsze, samotne czy niepełnosprawne. Czekać będzie na nich wsparcie zarówno społeczne, jak i psychologiczne.

Fot. UG w Żukowie

Warto podkreślić, że działania związane ze społecznością już były. Wcześniej mieszkańcy angażowali się w konsultacje, teraz mamy konkurs dotyczący zagospodarowania zielenią powstałego parku. Modernizowana będzie również ulica 3 Maja aż do mostu na Raduni. Na wszystkie działania rewitalizacyjne otrzymaliśmy dofinansowanie wynoszące 7 mln zł. Jestem pod ogromnym wrażeniem moich pracowników, którzy nadzorują cały proces rewitalizacyjny. Zespołem kieruje moja zastępczyni Sylwia Laskowska-Bobula. Myślę, że kieruje nim doskonale, bo mimo że na początku nie zostaliśmy ujęci w programie dofinansowania, to między innymi dzięki jej działaniom, udało się do niego wejść w późniejszym czasie i tym samym pozyskać dodatkowe środki.

Należy również wspomnieć o inwestycji, która co prawda nie jest elementem rewitalizacji centrum Żukowa, ale dobrze wpisuje się w całość podejmowanych działań – czyli budowa przystani kajakowej z programu Pomorskie Szlaki Kajakowe, na który otrzymaliśmy 85% dofinansowania z Unii Europejskiej.

Jeżeli już mówimy o inwestycjach, to mieszkańców z pewnością interesuje budowa węzła integracyjnego w Żukowie Wschodnim…

Węzeł miał powstać jeszcze w tym roku, ale ze względów formalnych, a mowa tu o braku pozwolenia na budowę, na którą czekamy od marca 2018 roku, nie uda się obecnie zrealizować tego zadania. Pod koniec lutego urząd złożył wniosek do Wód Polskich, które są instytucją opiniującą szczególnie tam, gdzie mamy do czynienia z szeroko pojętą gospodarką wodną. Brak decyzji uniemożliwił Starostwu Powiatowemu w Kartuzach wydanie pozwolenia na budowę. Do tego dochodzą uzgodnienia z zarządcami dróg. W niektórych miejscach musi dojść do wywłaszczeń pasów pod ścieżki rowerowe. To z kolei wymaga uzyskania odpowiednich upoważnień.

Te elementy złożyły się na to, że węzłów nie uda się zrealizować w tym roku. Mam jednak nadzieję, że uda się przeprowadzić procedurę przetargową. Na to zadanie również otrzymaliśmy dofinansowanie, a do węzła Żukowo udało się pozyskać dodatkowe 2,1 mln zł z programu RPO, co daje nam blisko 6 mln zł.

Przy Żukowie Wschodnim chcemy wybudować parking, który znajdzie się na zakończeniu ulicy Tuwima, którą również czeka kompleksowy remont. Poza tym, do Żukowa mają prowadzić ścieżki rowerowe m.in z Glincza oraz wzdłuż drogi krajowej od Małkowa, tak aby ruch rowerowy mógł bezpiecznie dotrzeć do punktu, którym jest przystanek kolei metropolitalnej.

W Żukowie Wschodnim powstać na węzeł komunikacyjny Fot. UG w Żukowie

Pod koniec lipca mieszkańcy Chwaszczyna dowiedzieli się, że w sąsiedztwie ich domów jednorodzinnych powstać ma duży zakład produkujący listwy przypodłogowe. Część z nich zaczęła obwiniać za bierność Urząd Gminy w Żukowie oraz Starostwo Powiatowe, które wydało inwestorowi pozwolenie na budowę. Na jakim etapie znajduje się ta sprawa obecnie?

Problem pojawia się dlatego, że część planów zagospodarowania przestrzennego w naszej gminie jest już dość stara. Na tym terenie mamy do czynienia z planem zagospodarowania przestrzennego, mającym bardzo szeroki zapis możliwości zabudowy. Dopuszczalna jest tam zabudowa mieszkaniowa jednorodzinna, wielorodzinna, usługi oraz produkcja. Wynika to z tego, że na początku lat 2000 zainteresowanie tymi terenami było różnorakie. Rada Miejska przyjęła wówczas taki plan, który był zgodny z tym, czego oczekiwali mieszkańcy. Funkcją dominującą oczywiście był bardziej przemysł i usługi, a wynikało to z bliskości drogi krajowej czy mającego powstać węzła Chwaszczyno.

Korzystając z takiego planu zagospodarowania, inwestor kupił kilka działek i wystąpił do Starostwa Powiatowego w Kartuzach o pozwolenie na budowę zakładu przy wskazaniu wszystkich parametrów. Wykazał również, że całość będzie opalana biomasą. Dysponując takimi szczegółami uznano, zgodnie z opinią Regionalnej Dyrekcji Ochrony Środowiska, że nie ma potrzeby opracowania raportu oddziaływania na środowisko. Mieszkańcy uznali natomiast, że planowana zabudowa będzie znajdować się w pobliżu ich domów jednorodzinnych i spalane będą odpady, które wcale nie są biomasą – stąd ich obawy, że inwestycja ta może być dla nich groźna. Jednak niepodważalny jest fakt, że plan zagospodarowania jest taki, a nie inny i mieszkańcy powinni być świadomi tego, że za ich płotami wcale nie musi pojawić się dom jednorodzinny.

W trakcie mojego spotkania z mieszkańcami zadeklarowałem, że plan należałoby zmienić. Przystąpiliśmy już do jego zmiany i to na całym obszarze. W przyszłości chcielibyśmy uniknąć tego tupu konfliktów i bardziej dookreślać, na jakich obszarach jakiego typu zagospodarowanie powinno obowiązywać. Jesteśmy świadomi, że przenikanie intensywnej produkcji, czy też usług z funkcjami mieszkaniowymi jest niezdrowe. Funkcjonujemy na takim etapie rozwoju, że powinno to zostać oddzielone. Dodatkowo, mieszkańcy zlecili ocenę czy firma powinna przeprowadzić raport oddziaływania na środowisko i prawdopodobnie inwestor taki raport wykona. Przypuszczalnie jest to związane także z chęcią uspokojenia sąsiadów oraz zabezpieczeniem przyszłego funkcjonowania zakładu.
Co do wydania pozwolenia na budowę, to właściwym organem jest Starostwo Powiatowe w Kartuzach i to ono powinno zbadać wszystkie za i przeciw. Jest to kontrowersyjna budowla, jednak wykorzystująca obecny stan faktyczny i prawny.

Czyli najprawdopodobniej mieszkańcom nie uda się wstrzymać tej inwestycji.

Podejrzewam, że nie. Plan zagospodarowania funkcjonował na tym obszarze od kilkunastu lat i przewidywał możliwość takich rozwiązań.

Nie powinno to też nikogo dziwić. Chwaszczyno jest miejscowością, która łączy przemysł i zabudowania mieszkalne.

Oczywiście, że tak. Droga między Chwaszczynem i Żukowem traktowana jest od dawna jako Korytarz Inwestycyjny. Musimy się liczyć z tym, że oprócz mieszkalnictwa w naszej gminie, przede wszystkim w tym rejonie, rozwija się przemysł i usługi, a także hale, składy i logistyka, które sprzyjają jej rozwojowi.

Jeszcze w sierpniu Spółka Komunalna Żukowo oświadczyła, że wstrzymuje wydawanie zapewnień oraz warunków technicznych dostawy wody dla podłączeń nowych nieruchomości. Mieszkańcy przyjęli tę decyzję z zadowoleniem, pytanie – czemu zdecydowano się na ten krok tak późno.

Ponieważ nie jest najlepsze rozwiązanie. Najlepiej byłoby, gdyby Spółka Komunalna Żukowo była w stanie zapewnić dostawy wody dla każdego. Patrzmy jednak na realia. Banino rozwija się szybciej, niż niejedno 100 000 miasto, jeżeli chodzi o przyrost mieszkańców. Infrastruktura tej miejscowości w momencie kiedy obejmowałem urząd burmistrza, była w rękach prywatnego przedsiębiorstwa. Wspólnie z Radą Miejską przyjęliśmy strategię dla systemu wodno-kanalizacyjnego, zgodnie z którą system musi przejąć Gminna Spółka, ponieważ już w poprzedniej kadencji nie działało to dobrze. Na obszarach rozwijających się już wówczas dochodziło do zaników lub braków wody. Przypomnę, że w ubiegłej kadencji nie zbudowano żadnej sieci wodociągowej, żadnej też gruntowanie nie zmodernizowano.

Po przeprowadzeniu audytu okazało się, że stan całej sieci jest kiepski. Wówczas zleciłem projektowanie rozbudowy stacji w zakresie zbiorników retencyjnych i modernizację tych stacji, które już są w najgorszym stanie.

Mieszkańcy Banina i okolicznych miejscowości zorganizowali pod koniec czerwca spotkanie z władzami gminy Żukowo. Fot. archiwum

Stacje w Baninie, Skrzeszewie, Chwaszczynie, Leźnie, a nawet Żukowo zostały zmodernizowane i zapatrzone w zbiorniki retencyjne. Od początku mojej kadencji zbudowano zbiorniki zdolne zaopatrzyć mieszkańców w wodę pitną w kwocie 1650 m3, a więc jest to 1 650 000 litrów wody. Zużycie dzienne na jednego mieszkańca wynosi ok. 100 litrów.

W Baninie pojawił się jeszcze problem dotyczący przekroju sieci, która nie jest w stanie dostarczyć do wszystkich osiedli odpowiednio dużej ilości wody tak, aby ciśnienie mogło spełniać parametry.

Co więcej, warunki techniczne przyłączenia się do sieci wydawało również prywatne przedsiębiorstwo, które jednocześnie było operatorem. A więc Gmina jako instytucja w ogóle nie miała kontroli nad tym procederem.
Po przeanalizowaniu istotnych spraw, czyli zapewnienia obecnym mieszkańcom wody, czy ryzykowania, że wody będzie brakowało, Spółka, po konsultacji ze mną, wydała taki komunikat. Być może sprawi to, że inwestor zwartej zabudowy zacznie się zastanawiać, albo uzna to za pilne i zbuduje własne ujęcie.

Nie oznacza to, że wspólnie ze Spółką Komunalną wycofujemy się z dalszej modernizacji. Bynajmniej. W rejonie Miszewka, gdzie powstać ma nowe ujęcie, intensywnie prowadzone są badania geologiczne po to, aby upewnić się, że ujęcie będzie wydajne. Potrzebujemy takiej studni, która jest w stanie dać na godzinę odpowiednio dużą ilość wody, czyli ok. 70 m3. Oprócz tego przeprowadzamy modernizację sieci w zakresie przepustowości.
Przypomnę, że Spółka, pomimo tego, że jest młoda, przy naszym wsparciu uzyskała ogromne dofinansowanie, którego w historii gminy Żukowo jeszcze nie mieliśmy, czyli kwotę 45,5 mln zł na sieć wodno-kanalizacyjną i modernizację stacji oraz budowę sieci kanalizacyjnych tam, gdzie występuje największa zwartość zabudowy.

Narastające niezadowolenie mieszkańców sołectw takich jak Banino czy Chwaszczyno zaowocowało zawiązaniem się nowego komitetu wyborczego – Otwarte Kaszuby. Pana kontrkandydat – Krystian Gachewicz w rozmowie z nami stwierdził, że problemy Banina wynikają z braku planowania i strategii rozwoju.

Można wszystko zrzucać na strategie, albo jej brak. My mamy strategię gminy. Jest już ona na ukończeniu. Przymiarki do kolejnego etapu programowania środków unijnych już są. Oczywiście, strategia zawsze musi brać pod uwagę po pierwsze głos mieszkańców, po drugie przewidywania i prognozy. Przypomnę – planowano, że w 2020 roku gmina będzie miała 30 000 mieszkańców. Taka była perspektywa. To, że rozwój Banina poszedł tak gwałtownie, spowodowała zmiana rodzaju zabudowy. W planach zagospodarowania przestrzennego przewidywano duże obszary na budownictwo, ale z nastawieniem na budownictwo jednorodzinne. W Banino uderzyli deweloperzy i nie chcę palcem wskazywać czyja jest to wina, niedopatrzenie czy przyzwolenie. Można przecież zbadać, kiedy wydawano warunki zabudowy. Sytuacja w Baninie wynika po pierwsze z intensywności zabudowy, po drugie bliskości Trójmiasta, po trzecie intensywnej promocji i niskiej ceny. Nic więc dziwnego, że w pewnym momencie wszystko wybuchło.

Tutaj warto przywołać jeszcze jeden przykład – szkoły. Mój poprzednik wyrzucił projekt, który przygotowaliśmy. Zakładał on pewną segmentowość, pozwalał na ewentualną rozbudowę. Szkoła została wybudowana niestety inaczej i już jest niewystarczająca. Tak samo z halą sportową. Zdecydowaliśmy się na widownię, chociaż wielu mówiło „po co”. Dziś wiadomo, że była to dobra decyzja. Proszę zauważyć, wszystko powstawało zgodnie ze strategią.

“W Banino uderzyli deweloperzy
i nie chcę palcem wskazywać czyja jest to wina, niedopatrzenie czy przyzwolenie”

Proszę zwrócić uwagę na Osowę, jedną z dzielnic Gdańska, w której mieszkańcy do dzisiaj borykają się z takimi samymi problemami jak Chwaszczyno czy Banino – a ile lat minęło od tego bumu inwestycyjnego w tym terenie.

Nie mamy niemieckiego systemu, w którym najpierw teren musi być uzbrojony przez inwestora, a dopiero później można ruszać z budową. U nas wystarczy dostęp do jakiejkolwiek drogi. Jako samorząd dajemy bardzo duże pieniądze na poprawę tej infrastruktury tak, aby mieszkańcom żyło się lepiej.

I wielu mieszkańców Banina angażuje się w te wspólne sprawy. Bardzo aktywnie współpracują w zakresie modernizacji dróg, oświetlenia. Wielu z nich rozumie, że kupiło taniej dom i nie mogą liczyć natychmiast na wszystko to, co jest w mieście. Dostrzegają fakt, że infrastruktura ulega poprawie.

To ostatnie tygodnie mijającej kadencji samorządowej 2014-2018, a także Pana na stanowisku Burmistrza Gminy Żukowo. Jak podsumowałby Pan ten czas.

Funkcjonowanie w samorządzie nie jest dla mnie niczym nowym. Znałem realia oraz kierunki, w które chcę pójść. Wiele zadań udało się zrealizować w stopniu wyższym, niż zakładałem, ale są też obszary, w których nie udało się zrobić tego, co sobie założyłem.
Bardzo istotną sprawą dla mnie było trzymanie dyscypliny finansowej. Jest to na tyle istotne, że stan finansów Gminy zawsze decyduje o tym, czy samorząd może realizować inwestycje oraz czy może, tak jak jest to w przypadku oświaty, dofinansowywać jakiś obszar. Stan budżetu jaki zastałem w 2014 roku to było nieco ponad 111 mln zł po stronie dochodów. Budżet na zamknięcie kadencji w 2018 roku po stronie dochodów to około 200 mln zł. Stan inwestycji, które zrealizujemy na poziomie roku 2018, to jest plan w granicach niemal 70 mln zł. W 2014 budżet inwestycyjny wynosił ponad 30 mln zł. Poziom zadłużenia, jaki zastałem, był na poziomie 42%, a teraz niewiele ponad 20%. Również kwotowo jest to mniej, niż w 2014 roku.

Jeżeli chodzi o współpracę z Radą Miejską, to jestem pod ogromnym wrażeniem wszystkich radnych. Mimo że spieramy się na komisjach, możemy mieć różne zdania, to ich ocena zawsze była wyjątkowo merytoryczna. Wyjątkowa byłą również zgoda. Na tym polu osiągnąłem więcej, niż zakładałem, bo zawsze chciałem, aby do sporów dochodziło najwyżej w okresie wyborczym, a po nim skupiamy się na wspólnej pracy. Dlatego uważam, że każdy sukces jest sukcesem moim i Rady, która jest przecież organem uchwałodawczym, dającym przyzwolenie na podjęcie działań.

Ogromnym sukcesem dla mnie jest budowa od podstaw Spółki Komunalnej. Przypomnę, że ta Spółka była obrazem rozpaczy: funkcjonowała w wynajmowanych pomieszczeniach, posiadała mało sprzętu. Dzisiaj jest poważnym przedsiębiorstwem, które odpowiada w pełni za system wodno-kanalizacyjny, co więcej wykonuje mnóstwo prac dla naszych mieszkańców. Może nie jest perfekcyjnie, ale mam zamiar wciąż ją doposażać tak, aby mogła skuteczniej i szybciej realizować to, co jest dla mieszkańców najbardziej istotne, a więc sieć dróg. Myślę, że tę kadencję mogę podsumować pozytywnie.

Dziękuję za rozmowę.

Dodaj komentarz

avatar
1500