O realnym wpływie obywateli na swoją najbliższą okolicę, błędach samorządowców, prawach kobiet i roli regionalnych struktur partii politycznych z Ewą Lieder, posłanką .Nowoczesnej i działaczką miejską, rozmawia Karina Cierocka.

 

Karina Cierocka: Od wielu lat związana jest Pani z ruchami miejskimi. Z jakimi problemami borykają się miasta w Polsce?

Ewa Lieder: Problemy miast w Polsce zależą od ich wielkości. Swoją działalność zaczęłam od dzielnicy, w której mieszkam – Wrzeszcza Dolnego, liczy ona ponad 25 000 mieszkańców. Zaczęliśmy od partycypacji, czyli daliśmy mieszkańcom możliwość wypowiedzenia swojego zdania w kwestii obszaru, który zamieszkują i oczywiście zaczęliśmy brać je pod uwagę.
Ale dzielnica jest tak naprawdę tylko przykładem, a takie działania mogą być skierowane do każdej miejscowości. Najważniejsze jest to, aby dać mieszkańcom realny wpływ na to, jak ma wyglądać ich dzielnica, miasto, czy wieś. Takie działania mogą zacząć się od uzgodnienia gdzie naprawić chodnik, jaka ulica wymaga remontu, a nawet kto będzie wywozić śmieci. Każda decyzja może, a nawet powinna być konsultowana z mieszkańcami. Wybierani przez obywateli w wyborach samorządowych radni, czy też prezydenci, burmistrzowie, wójtowie nie mogą o wszystkim decydować sami, nie mają pozwolenia na to, aby samodzielnie podejmować wszystkie decyzje. To przecież mieszkańcy, a większych ośrodkach np. rady dzielnic, najlepiej zdają sobie sprawę, czego ich miejsce zamieszkania najbardziej potrzebuje.
To się w Gdańsku udało. Mieszkańcy poszczególnych dzielnic mają realny wpływ na to, jak wygląda i jak zmienia się ich najbliższe otoczenie. Ale partycypację można z powodzeniem wprowadzać w każdej miejscowości, nie tylko w dużych aglomeracjach miejskich.

“Często bywa jednak tak, że w większych miastach, czy dzielnicach łatwiej znaleźć jest tzw.
liderów lokalnych, którzy nie będą bali się burmistrza, czy prezydenta. Mają odwagę
działać, bo mniej ryzykują”

K.C: W trakcie kampanii w wyborach samorządowych pojawił się pomysł, aby w Kartuzach powstały rady dzielnicowe, osiedlowe, na wzór rad sołeckich na wsiach. Czy mieszkańcy mniejszych miast rzeczywiście chcą aktywnie uczestniczyć w swoim lokalnym środowisku?

E.L: Jeżeli obywatele nie mają poczucia, że się ich słucha, a władze miasta mówią: “kochani mieszkańcy, powiedźcie proszę, czego od nas oczekujecie, to my postaramy się coś zaradzić”, a w rzeczywistości najpierw ocenimy, czy nam się ten pomysł podoba, to ludzie zaczynają odczuwać, że nie mają kompletnie na nic wpływu.
Jeżeli będziemy mieli do czynienia z sytuacją, w której faktycznie obywatele będą mieć poczucie realnego oddziaływania na swoje najbliższe środowisko, to coraz więcej osób będzie chciało zaangażować się w lokalną działalność na rzecz swojego osiedla, ulicy, wsi, czy sołectwa. Partycypacja nie musi więc dotyczyć jedynie wielkich ośrodków.
Często bywa jednak tak, że w większych miastach, czy dzielnicach łatwiej znaleźć jest tzw. liderów lokalnych, którzy nie będą bali się burmistrza, czy prezydenta. Mają odwagę działać, bo mniej ryzykują.

K.C: W końcu w mniejszych miejscowościach, wsiach każdy każdego zna…

E.L: Tak, dokładnie. Wielu obywateli związanych jest także z administracją miejską, czy też gminną i po prostu nie chce “podpaść” burmistrzowi, wójtowi. Mieszkańcy nie chcą utracić swojej pracy, a także dobrych relacji z samorządem.
Jednak mimo wszystko, w tym momencie coraz więcej mieszkańców jest świadomych swoich obywatelskich praw i chce mieć realny wpływ na to, jak wyglądać ma ich najbliższe otoczenie, a w dalszych etapach – miasto. Partycypacja jest nieuchronna. Jeżeli samorządowcy udają, że nie widzą realnego zainteresowania swoich mieszkańców sprawami lokalnymi, to robią ogromny błąd. Poniosą zresztą tego konsekwencje w najbliższych wyborach samorządowych.

.Nowoczesna tworzy oddział terenowy w Kartuzach Foto: K. Cierocka
.Nowoczesna tworzy oddział terenowy w Kartuzach
Foto: K. Cierocka

K.C: Jako posłanka zasiada Pani w Parlamentarnej Grupie Kobiet. Wystąpiła Pani także na gdańskiej manifestacji pod hasłem: “uSTAWKA: prawa kobiet”. Czy dzisiaj prawa kobiet w Polsce wymagają obrony?

E.L: Według mnie absolutnie tak. Działam w organizacjach kobiecych już od wielu lat, a kiedyś wchodziłam w skład Partii Kobiet. Niestety kobiety w Polsce muszą zmagać się z całym wachlarzem problemów. A zacząć można od tego, że wciąż zarabiamy w naszym kraju mniej od mężczyzn.
Kwestia przemocy wobec kobiet też wciąż pozostaje nierozwiązana i nie jest to tylko “szklany sufit” w naszych głowach, o którym mówił w trakcie VIII Kongresu Kobiet Wojciech Kaczmarczyk – pełnomocnik rządu ds. równego traktowania. To kolejny przykład kompletnego braku świadomości tego, co dzisiaj dzieje się w Polsce.
Wielu osobom mogłoby się wydawać, że prawa kobiet są czymś oczywistym, a przecież nie tak dawno temu nie miałyśmy nawet prawa głosu. Żadne prawo nie jest dane raz na zawsze i należy go bronić i ciągle o nim przypominać.
Jeśli nie będziemy głośno mówić o braku odpowiednich miejsc, w które może udać się maltretowana kobieta wraz z dziećmi, albo o tym, że finansowanie na pomoc prawną ofiar przemocy w rodzinie zostaje właśnie niemalże wstrzymane, to po prostu cofniemy się w rozwoju.

“Wielu osobom mogłoby się wydawać, że prawa kobiet są czymś oczywistym, a przecież nie tak dawno temu nie miałyśmy nawet prawa głosu. Żadne prawo nie jest dane raz na zawsze i należy go bronić i ciągle o nim przypominać”

K.C: Obecnie bardzo głośna jest sprawa aborcji, a sprawa aborcji to sprawa światopoglądowa. Często zarzuca się .Nowoczesnej, że nie potrafi ustosunkować się do kwestii związanych ze światopoglądem.

E.L: Ja prywatnie jestem osobą, która zajmuje się tymi sprawami od lat. W partii mamy różne osoby, o różnych światopoglądach. Natomiast nigdy nie pozostajemy bierni chociażby wobec naruszeń praw kobiet. Takie są założenia naszej partii i można to zobaczyć, prześledzić w wypowiedziach członków naszej partii, naszych posłów i działaczy. Zarzucanie więc .Nowoczesnej bierności w tych kwestiach jest totalnie nieuzasadnione.
Jest to sprawa także osobiście dla mnie istotna i przeze mnie pilnowana, ponieważ był to jeden z postulatów, przez który znalazłam się w sejmie.

Czytaj również: .Nowoczesna tworzy swoje struktury w Kartuzach

 

K.C: .Nowoczesna zaczyna kształtować swoje struktury również w regionach. Jakie zadania mają koła poszczególnych partii działające na poziomie regionalnym?

E.L: Jestem działaczką oddolną i dla mnie regiony są podstawą całego działania. Dlatego struktury regionalne, jak i sam proces ich tworzenia, traktujemy bardzo poważnie. Nie chodzi nam o koła, które będą spełniały swoje role podczas głosowań, ale o ludzi, którzy poprzez swoją działalność w kole, będą działać samorządowo.
Jeżeli ktoś pragnie wystartować w wyborach samorządowych, to musi zostać do tego odpowiednio przygotowany. Nie chodzi nam o działaczy, którzy nagle znikąd pojawią się na listach wyborczych, ale o ludzi, którzy wiedzą, o czym mówią, są merytorycznie przygotowani, biorą realny udział w życiu miasta, uczestniczą w komisjach, są zainteresowani problemami danej miejscowości, gminy. Nie wystarczy mieć przypiętej “.N”, aby znaleźć się na liście .Nowoczesnej. Stawiamy na kompetentnych i przygotowanych do pełnienia odpowiednich funkcji działaczy lokalnych.

K.C: Dziękuję za rozmowę.

 

- Reklama -

Dodaj komentarz

Bądź pierwszy!

avatar
1500
wpDiscuz