Paweł Ciszewski: Piłka ręczna dla każdego z nas jest cząstką życia

0

Po historycznym awansie GKS Żukowo do I ligi o samopoczuciu, nastrojach przed nowym sezonem i początkach przygody ze szczypiorniakiem z Pawłem Ciszewskim, rozgrywającym GKS Żukowo rozmawia Piotr Chistowski.

Piotr Chistowski: Udało się! Macie upragniony awans. Dalej panuje wielki entuzjazm, czy już emocje opadły?

Paweł Ciszewski: Nareszcie! Cel założony na ten sezon został zrealizowany. Kiedy jest czas na świętowanie to świętujemy. Jesteśmy tylko ludźmi ale nie zapominamy, że mamy inne obowiązki związane z życiem codziennym. Uczelnia, praca…

Weekend po awansie był pełen entuzjazmu, ale wróciliśmy na ziemię.

P.CH: GKS Żukowo to zespół na 1 ligę? Czy ten awans to szczyt i trzeba będzie wielu zmian w przerwie aby dać radę na wyższym szczeblu rozgrywkowym?

P.C: Nie czujemy się gorsi od zespołów pierwszo ligowych, co pokazaliśmy w meczu barażowym. Podczas rywalizacji dwóch równorzędnych zespołów decydują niuanse a my pokazaliśmy, że potrafimy się przygotować należycie i pokonać każdego.

Patrzymy realistycznie, więc awans wyżej nam nie grozi (śmiech). Tym bardziej, że nie wiadomo jak będzie wyglądała Nasza najwyższa klasa rozgrywkowa. Co do wzmocnień to zawsze większa rywalizacja jest wskazana ale bez rewolucji. Jednak o to trzeba już pytać nie mnie… Moim zdaniem trzeba dać szansę osobom, które tego dokonały.

P.CH: Teraz Wasze poczynania oglądać i kibicować Wam będą nie tylko kibice z Żukowa i okolic, ale podejrzewam, że cały powiat kartuski a może i dalej… Presja rośnie?

P.C: Cieszy Nas coraz większe zainteresowanie piłką ręczna w powiecie kartuskim.

Zdecydowanie większą frajdą dla Nas, zawodników, jest grać dla jak największej ilości kibiców. Wiemy wtedy, że to co robimy sprawia przyjemność nie tylko nam ale i innym ludziom.

Z każdym meczem było ich coraz więcej, więc dołożyli również swoją cegiełkę do tego awansu.

P.CH: Czym wyróżnia się GKS Żukowo na tle innych ekip?

P.C: Tym, że każdy z Nas jest pasjonatom.

Piłka ręczna dla każdego z Nas nie jest tylko sportem. Piłka ręczna dla każdego z nas jest cząstką życia. Towarzyszy Nam na każdym kroku. Jest głęboko w Naszych sercach.

P.CH: A jak zaczęła się Twoja przygoda z piłką ręczną?

P.C: Moja przygoda z piłką ręczną zaczęła się dosyć późno, gdy miałem 12 lat. Z reguły szkolenie zaczynało się od 4 klasy szkoły podstawowej.

Dołączyłem do klasy sportowej w Gimnazjum nr 3 na Chełmie do drużyny UKS Conrad Gdańsk, gdzie trenerem był Tomasz Zygmunt. Dzięki współpracy klubu z Wybrzeżem Gdańsk miałem zaszczyt reprezentować jego barwy. Niestety problemy finansowe klubu doprowadziły do jego rozpadu.

Na szczęście znalazła się osoba w postaci trenera Marka Mońki, który pobierał Nas i reaktywował UKS Sokół Gdańsk. Tam z mniejszymi bądź większymi sukcesami grałem do nieszczęsnej kontuzji (zerwanie więzadeł krzyżowych). Nikomu nie życzę!

W trakcie gry w Sokole pojawiła się osoba Jurka Nowaka, Ryszarda Gaudena i innych, którzy reaktywowali Wybrzeże Gdańsk pod nazwą SHC Spójnia-Wybrzeże. Korzystając z zawodników Sokoła Gdańsk i trenera Marka Mońki wywalczyliśmy awans do 1 ligi z klubem pod nazwą właśnie SHC Spójnia-Wybrzeże Gdańsk. Niestety nie doszedłem do porozumienia z klubem i wróciłem na stare śmieci znowu do Sokoła wraz z trenerem i innymi zawodnikami. Później te krzyżówki zerwałem.

Przygoda z GKS-em Żukowo trwa od tego sezonu i mam nadzieję, że będzie trwać dalej…

P.CH: Wymarzona liga, klub w którym zawsze chciałeś zagrać?

P.C: Za stary jestem (śmiech). Realistycznie patrzę w przyszłość.

Bliżej mi do powieszenia butów na kołku niż aby marzyć o wyjeździe. Fajnie byłoby zakończyć karierę w jednym z klubów, któremu zawdzięczam najwięcej, czyli tam gdzie uczyłem się gry w piłkę ręczną.

P.CH: Dziękuję za rozmowę.

Wywiad ukazał się w wersji papierowej Głosu Kaszub 21 czerwca.

Dodaj komentarz

avatar
1500