O kaszubskich korzeniach, dzieciństwie wypełnionym muzyką, sławie i rozpoznawalności z Natalią Szroeder rozmawia Aleksandra Woźniak

Aleksandra Woźniak:  Od dzieciństwa związana jesteś z muzyką. Kto „zaszczepił” w Tobie tą pasję? 

Natalia Szroeder: Mój dom od zawsze wypełniała muzyka. Wychowywałam się otoczona pięknymi dźwiękami. Grali i śpiewali rodzice, dziadkowie, wujkowie.. wszyscy. Więc i ja, zupełnie naturalnie, po prostu nie wyobrażam sobie życia bez tego. Rodzice z uśmiechem wspominają, ze śpiewałam, zanim jeszcze potrafiłam mówić.

A.W: Swój debiut zawdzięczasz konkursowi Kaszubski Idol. Co spowodowało, że postanowiłaś wziąć w nim udział? Spodziewałaś się takiego wyniku? 

N.SZ: Nie był to mój debiut, ani też nie wygrałam Kaszubskiego Idola. Otrzymałam nagrodę JURY, ale go nie wygrałam. Udział w tego typu przeglądach i festiwalach był dla mnie przede wszystkim niesamowicie inspirującym doświadczeniem. Możliwość obcowania ze sceną, poznawania nowych ludzi, sprawdzenia siebie.. no i naprawdę dobra zabawa, zawsze czerpałam z tego wielką frajdę.

A.W:Duet  nagrany z Liberem, pt. „Wszystkiego na raz” odniósł sukces. To właśnie ta piosenka sprawiła, że stałaś się rozpoznawalna. Czy trudno było Ci przywyknąć do tej rozpoznawalności? 

N.SZ: Nie, do tej pory nie mam z tym problemu, bo nie jest to męcząca rozpoznawalność.
Zdarza się oczywiście, że ludzie podchodzą, proszą o zdjęcie czy autograf, ale to jest bardzo miłe, oni mają w sobie zawsze dużo pozytywnych emocji. Często mówią, że trzymają kciuki, że kibicują… Dobrze jest czuć, że ma się takie wsparcie. Bardzo to sobie cenię.

A.W: Pochodzisz z małej miejscowości na Kaszubach. W niewielkim czasie odniosłaś ogromny sukces. Jak odnajdujesz się w show-biznesie? Co było dla Ciebie najtrudniejsze do zaakceptowania?

N.SZ: Teraz już odnajduję się bez problemu. To świat, który rządzi się swoimi prawami i trzeba mieć twardą skórę. A ja przez ostatnich kilka lat chyba ją sobie zbudowałam, więc  jest mi tu dobrze.

 

 

Natalia Szroeder
Natalia Szroeder podczas występu na Nocy pod Gwiazdami w Sierakowicach fot.A.W

 

A.W: Czy bywają momenty, w których chciałabyś pozostać anonimowa i wrócić do swojego dawnego życia, gdzie byłaś nie tak znaną Natalią Szroeder? 

N.SZ:Nie ma takich momentów. Gdy nie chcę wzbudzać większego zainteresowania, to
dobrze wiem, w jakie miejsce się udać. Mam swój azyl. Dzięki temu naprawdę
stabilnie stoję na nogach.

A.W:W tym roku wzięłaś udział w polskich preselekcjach do Eurowizji z piosenką „Lustra”. Nie udało Ci się wygrać. Czy za rok również będziesz próbowała swoich sił? 

N.SZ: Gdyby zadano mi to pytanie rok temu, w życiu bym nie przypuszczała, że spróbuję swoich sił w tych eliminacjach. Moje życie to ciągłe zaskoczenia, zwroty akcji, niespodziewane rozwiązania. Na pewno priorytetem jest pisanie muzyki, nagrywanie nowych piosenek, wydanie płyty, koncertowanie… Co przyniosą kolejne dni, miesiące…? Nie mam pojęcia. Ale jestem gotowa, by pójść w to nieznane.

A.W: Dziękuję za rozmowę.

Dodaj komentarz

avatar
1500