O rodzinach wielodzietnych, idei “Perły dla Życia”, projekcie “Rodzina 500+”, a także o kształceniu zawodowym z radnym powiatu kartuskiego oraz nauczycielem Mirosławem Szutenbergiem rozmawia Piotr Chistowski.

Piotr Chistowski: Minęło już trochę czasu odkąd z Pana inicjatywy powstała idea nagród “Perła dla Życia”. To wyróżnienie dla rodzin wielodzietnych jest potrzebne w powiecie kartuskim, które nie ma problemów z przyrostem naturalnym?

Mirosław Szutenberg: Ideą “Perły dla Życia” nie jest wzrost dzietności. Główną ideą było to, aby docenić trud rodzin wielodzietnych.

Tego wyróżnienia nie ma otrzymać rodzina tylko dlatego, że ma pięcioro dzieci. W każdej gminie znaleźć chcemy tak zwane “perełki”. Rodziny wielodzietne, które swoim dzieciom tworzą warunki rozwoju, dbają o nie, a te mają sukcesy sportowe, edukacyjne, czy też z dziedziny kultury. Wszystko po to, aby przełamać stereotyp, że rodzina wielodzietna to patologia i tylko dlatego jest wielodzietna.

Chcemy pokazać wspaniałe przykłady rodzin wielodzietnych, które świetnie się realizują, gdzie rodzice poświęcają się swoim dzieciom, a te mają szansę realizacji swoich marzeń.

Pokazujemy rodziny wielodzietne, które mają stanowić wzór dla innych. Myślę, że ta idea jest słuszna, bo ten błędny stereotyp funkcjonuje w społeczeństwie i działa na szkodę wielu.

P.CH: Ważne jest chyba też to, że nagroda “Perła dla Życia” to nie po prostu pieniądze, ale vouchery na sprzęt gospodarstwa domowego, czy też karnety i bilety do różnych miejsc i instytucji…

M.SZ: Tak. Po to, aby rodzina mogła jeszcze bardziej i częściej korzystać z tego, co do zaoferowania ma nasz powiat, a także aby miała warunki do jeszcze lepszego rozwoju.

Myślę, że to wartościowa pomoc i wyróżnienie.

P.CH: Od czasu wprowadzenia “Perły dla Życia” zmieniła się władza rządowa i wprowadzono projekt “Rodzina 500+”. Pomysł dobry? Cz też jedynie sposób na danie rodzinom ryby, gdy ta potrzebuje wędki?

M.SZ: Szczerze powiem, że ja jestem samorządowcem i mnie najbardziej interesuje to, co dzieje się bezpośrednio w powiecie kartuskim.

Tutaj jest bardzo wiele przykładnych rodzin wielodzietnych. Słyniemy na tle kraju z dużej dzietności i przywiązania do tradycji, a także z czerpania z dobrych wzorców. Dlatego warto to docenić. W efekcie powstała inicjatywa “Perły dla Życia”.

Natomiast program “Rodzina 500+” to projekt rządowy i nie mi go oceniać. Mam swoje zdanie na jego temat, ale to nie ja go wprowadzałem i nie mam na niego wpływu. Mówi się, że po owocach się pozna. Musimy więc zaczekać na efekty. Oczywiście pewne rzeczy zrobiłbym inaczej. Jednak, jak już mówiłem, nie ode mnie to zależy.

Co ciekawe, moja żona jest pediatrą i niestety, nie zauważyła zwiększonej ilości zakupionych szczepionek dla dzieci. To koszt rzędu ok. 260 zł. Wcześniej argumentem były złe warunki finansowe, inne wydatki. Teraz, gdy te warunki, dzięki “Rodzina 500+” są, to tych szczepionek dalej nie zakupują. A pamiętajmy, że szczepionki to duża ochrona dla zdrowia dziecka, a w ostatecznym rozrachunku nawet oszczędność. W końcu, w przeliczeniu, więcej wydamy na leki podczas leczenia dziecka, niż jednorazowo na szczepionkę. Jednak większość rodziców, którzy otrzymali pomoc finansową z tego programu, nie korzysta z niej w ten sposób.

Bardzo podoba mi się system amerykański. Nie ma tam może takiej czysto finansowej pomocy, ale dzieci mają zapewnione drugie śniadanie, obiad, szczepionki, podręczniki. Mają tam zapewnione coś, z czego skorzysta konkretnie samo dziecko.

P.CH: Był tez pomysł wsparcia w postaci Karty Dużej Rodziny. Odnoszę wrażenie, że to pomysł nietrafiony, bo w mniejszych miejscowościach nie ma za wiele miejsc, gdzie można byłoby skorzystać z udogodnień z nią związanych…

M.SZ: To znowu projekt rządowy na który nie mam wpływu. Jeżeli będzie dobra promocja, chęć i zaangażowanie w projekt to on się sprawdzi.

Tutaj dużo zależy od inicjatywy osób zainteresowanych, instytucji, które będą chciały i mogły się w to zaangażować.

I Karta Dużej Rodziny i projekt “Rodzina 500+” to może nie są pomysły idealne, ale podoba mi się, że władza myśli o problemie rodziny. Tego wcześniej nie było. Nie widzieliśmy dowartościowania rodzin. Dzieci są najważniejszą inwestycją. To moje zdanie i cieszę się, że władza też to dostrzega.

Dlaczego właśnie dzieci? Miejmy świadomość tego, że nasz system emerytalny zależy od przyszłych pokoleń. Miejmy świadomość tego, że rozwój, na przykład powiatu kartuskiego, zależy od tego, czy będą dzieci i jaki będzie ich rozwój. Czy będą ręce do pracy, czy będą młodzi, zdolni, ambitni ludzie. Jeżeli tak, to powiat się rozwija, jeżeli nie, to zahamujemy, aż w końcu będziemy się cofać. Wtedy będziemy skazani na uchodźców, osób z zewnątrz, którzy tutaj chętnie zamieszkają i będą pracować.

P.CH: Mówimy o rządowych projektach i jednocześnie o “Perle dla Życia”, która ma zwalczać stereotyp o patologicznych rodzin wielodzietnych. Te jednak się zdarzają, a wydaje mi sie, że kolejne pomoce i zapomogi tylko je rozleniwiają i wręcz pielęgnują ich patologie…

M.SZ: Myślę, że ten kto wymyślił program “Rodzina 500+”, a więc rząd, sam powinien zdiagnozować na ile jest on skuteczny i jakie efekty ze sobą niesie.

Ostatnio słyszałem, że po uruchomieniu programu wzrosła sprzedać używanych samochodów. Nie jestem przekonany, czy o to właśnie chodziło…

Jednak diagnozę zostawiam tutaj osobom za to odpowiedzialnym i decyzyjnym.

Ja miałbym inny pomysł. Wprowadzenie karty dla rodziny wielodzietnej, którą się doładowuje i przeznaczyć z niej można pieniądze tylko na pewnego rodzaju wydatki bezpośrednio związane z rozwojem i wychowaniem dziecka.

P.CH: “Perła dla Życia” daje wzór dla innych rodzin wielodzietnych, że można więcej i lepiej… Może z pieniędzy 500+?

M.SZ: Może właśnie to da też przykład rodzinom, na co te pieniądze przeznaczyć. Czyli na dzieci, na spełnianie ich marzeń, ich edukację, rozwój. Tak aby móc stworzyć im do tego warunki i pokazać, że “mogą”.

Pamiętajmy, że aby dziecko miało szansę wyrwać się z kręgu patologii, to trzeba postawić na edukację. Jeżeli zdobędzie zawód, wykształcenie to może zacząć “inaczej”. Bez tego, będzie o to bardzo trudno… Niestety prawdopodobnie powieli wtedy wzorce swoich rodziców.

P.CH: Jest Pan od wielu lat związany z kształceniem zawodowym. Mówi się wiele o potrzebie zmian w tym zakresie. Kształcenie zawodowe jest nieatrakcyjne dla młodego człowieka?

M.SZ: Rząd zrozumiał, że szkoły zawodowe to szkoły pozytywnego wyboru. Przez wiele lat w gimnazjach panowało takie przeświadczenie, że jak się już do niczego nie nadajesz to idź lepiej do “zawodówki”.

Oczywiście było to błędne przeświadczenie. Dzisiaj te osoby mają niejednokrotnie lepszą sytuację od osób po szkole średniej.

W tej chwili to się zmienia. Zarówno rodzice, jak i sami uczniowie zauważają, że jak ma się dobry fach i zdolności to łatwiej o dobrą pracę, a co za tym idzie o dobre warunki finansowe.

Byłem niedawno na spotkaniu z pracodawcami i mówili, że wolą dać podwyżkę swoim pracownikom, aby nie wyjeżdżali na zachód? Dlaczego? Po polski pracodawca zaczyna dbać o dobrego fachowca. Jeżeli ktoś jest dobry w tym co robi i jest do tego pracowity i ambitny, to ma duże szanse na bardzo dobre warunki pracy w naszym kraju.

Współczynniki mówią same za siebie. Wzrasta liczba uczniów w szkołach zawodowych i technikach, a nieznacznie maleje w liceach ogólnokształcących. Tendencja idzie w tym kierunku, czyli w kierunku dobrej pozycji na rynku pracy.

P.CH: W powiecie kartuskim szkolnictwo zawodowe jest w dobrej kondycji?

M.SZ: Tak. To widać patrząc na wyniki egzaminów zawodowych, pozycję naszych szkół w województwie, nowe propozycje kierunków kształcenia, liczbę osób chętnych do nauki w naszych placówkach.

P.CH: Dziękuję za rozmowę. 

Wywiad ukazał się w wydaniu papierowym Głosu Kaszub, 30 sierpnia. 

Dodaj komentarz

avatar
1500