O jubileuszu 60-lecia Zrzeszenia Kaszubsko-Pomorskiego, rozwoju Kaszub i przywiązaniu do regionu z Prezesem Zrzeszenia Kaszubsko-Pomorskiego Łukaszem Grzędzickim rozmawia Piotr Chistowski

Piotr Chistowski: W tym roku Zrzeszenie Kaszubsko-Pomorskie świętuje jubileusz 60-lecia. Jak można podsumować ten czas działalności organizacji?

Łukasz Grzędzicki: Zrzeszenie powstało na fali odwilży popaździernikowej w 1956 r. z potrzeby Kaszubów do ochrony własnej kultury, tradycji, obyczajów i aby reprezentować interesy tej społeczności. Było to zaraz po traumatycznym okresie hitleryzmu i stalinizmu. Wówczas to grupa przedstawicieli ocalałej inteligencji wykorzystując moment słabości reżimu komunistycznego zawiązała Zrzeszenie. A byli to ludzie z rożnych regionów Kaszub – wówczas rozbitych na trzy województwa – o odmiennych doświadczeniach życiowych i poglądach politycznych. Jednak połączyła ich wspólna idea działania na rzecz wszechstronnego rozwoju społecznego, kulturalnego i gospodarczego Kaszub i całego Pomorza. Zależało im aby rodzima ludność tego regionu – Kaszubi byli pełnoprawnymi obywatelami.

Zrzeszenie to przede wszystkim szkoła pozytywistycznej konsekwentnej pracy. Zmieniała i zmienia ona Pomorze a ten model działania wypracowany w Zrzeszeniu jest skuteczny. Dziś Kaszuby to dobry adres do zamieszkania, przyjezdni szybko dostrzegają, że ten region jest inny – ciekawy i warty poznania. Duch Kaszub – duch Pomorza żyje, a w 1956 r. perspektywa była szara. 60 lat Zrzeszenia to 60 lat olbrzymiego zaangażowania i pracy rzeszy społeczników i pasjonatów – mogą mieć satysfakcję ze swoich wspólnych osiągnięć. Ale patrzmy w przyszłość.

P.CH: Jak są obecne problemy i cele do realizowania przez organizację?

Ł.G: Zrzeszenie to organizacja bazująca na społecznym zaangażowaniu członków. W czasach kiedy dla wielu liczy się tylko kasa a poświęcenie swojego czasu i sił dla działalności której nie da się przeliczyć na prywatne korzyści często uważane jest za wariactwo.

Jednak jeśli chcemy aby ta idea regionalna żyła i się rozwijała to potrzebujemy ciągle dopływu autentycznych społeczników, nie nastawionych koniunkturalnie, którzy potrafią wytrwale działać w zespole.

Jeśli ktoś chce udzielać się w ZKP dla pieniędzy to pomylił adresy – tutaj wynagrodzeniem może być co najwyżej satysfakcja z owoców pracy. Cele ZKP nie zmieniły się od 60 lat ale świat i okoliczności w których działamy ciągle się zmieniają. Celem jest wszechstronny rozwój Kaszub i Pomorza. Zależy nam m.in. na wzmocnieniu edukacji w tym dalszym rozwoju nauczania języka kaszubskiego, a warto wspomnieć że w ciągu ostatnich sześciu lat liczba dzieci uczących się tego języka i historii wzrosła dwukrotnie z niespełna dziewięciu tysięcy do dwudziestu. Jest to przedmiot tylko dla chętnych, dobrowolny – uczniowie mają wiedzieć skąd pochodzą, jaka jest historia i tradycja tego regionu itp. Obszarów w które można się społecznie zaangażować dla nikogo nie zabraknie.

P.CH: Jak zaczęła się Pana przygoda z ZK-P?

Ł.G: Tego nie pamiętam.

Gdy żyje się na Kaszubach to ludzie Zrzeszenia, to środowisko, rezultaty działalności o których nawet nie zdajemy sobie sprawy są zawsze blisko.

Przez całą edukację szkolną od podstawówki w Szymbarku, poprzez kartuski ogólniak po studnia na Uniwersytecie Gdańskim jakoś uczestniczyło się w przedsięwzięciach realizowanych przez Zrzeszenie.

Formalnie kiedy byłem na II roku prawa zadzwonił do mnie prof. Brunon Synak i powiedział że potrzebują mnie w Zrzeszeniu. I od tego czasu ściśle związany jestem z tym wyjątkowym stowarzyszeniem.

P.CH: Czym są dla Pana Kaszuby? 

Ł.G: Miejscem gdzie żyli moi przodkowie, gdzie dorastałem i się wychowałem i gdzie chciałbym aby dalej żyła moja rodzina: dzieci a potem wnuki…

To jest miejsce zadane przez Boga, o które trzeba dbać, urządzać rozsądnie zgodnie z potrzebami mieszkańców. Stąd jestem i to moje miejsce na ziemi.

P.CH: Czego życzyć na 60-lecie ZK-P?

Ł.G: Mądrych ludzi, szczerze oddanych idei kaszubsko-pomorskiej liderów i członków, wielu trafnie zaadresowanych przedsięwzięć i sił do działania, a także aby otoczenie i okoliczności zewnętrzne sprzyjały Kaszubom i Pomorzu. Żeby ta sztafeta pokoleń mogła biec dalej.

P.CH: Dziękuję za rozmowę.

Wywiad ukazał się w wydaniu papierowym Głosu Kaszub, 27 września. 

Dodaj komentarz

avatar
1500