O różnicach między trójmiejskimi a kaszubskimi parafiami, probostwem na parafii p.w. Bożego Ciała w Gdańsku i przywiązaniu do rodzinnych stron z ks. Wojciechem Chistowskim rozmawia Piotr Chistowski.

Piotr Chistowski: Od urodzenia jest ksiądz związany z Kaszubami i samymi Kartuzami, a jednak droga kapłańska zaprowadziła księdza do Trójmiasta. Nie ma ksiądz czasem tęsknoty powrotu do mniejszej, kaszubskiej parafii?

Wojciech Chistowski: Nie tęsknie, bo moje rodzinne Kartuzy odwiedzam w każdy wtorek. Tego dnia odprawiam też mszę święta w pobliskiej parafii p.w. św. Kazimierza w Kartuzach. Niemal zawsze we wtorki mogę tutaj być i staram się rodzinne strony odwiedzać. Dlatego jestem na bieżąco z wszystkimi wydarzeniami, jakie tutaj w Kartuzach i na Kaszubach mają miejsce.

P.CH: Przez te lata posługi w Trójmieście, zauważa ksiądz różnice między parafiami z tamtych stron, a naszymi?

W.CH: W parafii, w której jestem proboszczem, a więc w kościele p.w. Bożego Ciała w Gdańsku w większości są to ludzie między 40 a 60 rokiem życia, który w latach siedemdziesiątych i osiemdziesiątych przybyli do Gdańska na studia i po ich ukończeniu tu już pozostali. Zamieszkali na nowo budującym się osiedlu w Gdańsku na Morenie. Tu założyli rodziny i tu rozpoczęli budować swój kościół.

Czy różnią się Ci ludzie od Kaszubów? Muszę powiedzieć, że najbardziej  różnicę odczuwałem, gdy przez 3 lata byłem proboszczem na parafii na Matarnii w Gdańsku. Była to parafia licząca ok. 3 tys. mieszkańców. Połowa z nich składała się z mieszkańców miejskich, a połowa, z tych, którzy z dziada pradziada byli i są Kaszubami. Ci ostatni biegle władają językiem kaszubskim i kultywują tradycję. Mają  zupełnie inną mentalność.

P.CH: Mówi się, że u Kaszubów bardziej widać to przywiązanie i przykładanie szczególnej wagi do wiary i czynnego uczestnictwa w życiu Kościoła…

W.CH: Muszę przyznać, że Kaszubi są dużo większymi tradycjonalistami. To co dawne było dobre i ma być dzisiaj. Nie znaczy to, że są zamknięci na rzeczy nowe w Kościele. Są na nie otwarci.

Natomiast parafianie z Trójmiasta patrzą na Kościół inaczej. Wiele rzeczy chcieliby zmieniać, wiele im się nie podoba i w sposób wybiórczy traktuję naukę Kościoła.

Parafia Bożego Ciała w Gdańsku jest jednak otwarta na każdego. Odprawiana jest raz w miesiącu msza święta po łacinie i msza święta z kaszubską Liturgią Słowa. Są msze święte dla przedszkolaków, dzieci, młodzieży i dorosłych.

Wsłuchujemy się w oczekiwania i potrzeby Parafian i w miarę możliwości staramy się jako księża je realizować.

P.CH: Pomysł odprawiania nabożeństwa po łacinie jest trochę nietypowy. Naprawdę jest zapotrzebowanie na taki powrót do przeszłości?

W.CH: Mszę świętą po łacinie wprowadziłem już 17 lat temu, ale nie z miłości do łaciny, ale ze względu na głosy parafian, którzy takiej mszy potrzebowali.

Msza święta po łacinie jest odprawiana w każdą drugą niedzielę miesiąca o godzinie 10.30. Uświetnia tę mszę świętą nasz chór parafialny „Cantores Minores Gedanenses” gregoriańskim śpiewem. Ma ona swoich zagorzałych zwolenników i stałych uczestników.

P.CH: Często pada taka teza, że kościół nie jest atrakcyjny dla osób młodych, że Ci oddalają się. Jakie są  pomysły na przyciąganie do siebie osób młodych ?

W.CH: W mojej parafii widać naprawdę dużo osób młodych. Wiele w tym zasługi jest moich księży.

Mamy bardzo mocno rozwinięte duszpasterstwa dziecięce i młodzieżowe. Przy naszej parafii działa największy szczep harcerski w Gdańsku, który zrzesza ok. 400 młodych ludzi. Mamy scholę dziecięcią, zespół muzyczny, specjalne msze dla dzieci, dla przedszkolaków, dla młodzieży.  Organizujemy dla dzieci i młodzieży nabożeństwa, spotkania, wycieczki, pielgrzymki, zawody, koncerty i wiele innych akcji, które sprawiają, że widać życie parafii. Wielu młodych przychodzi do kościoła w dzień powszedni, a to dobry znak.

P.CH: Obalamy pewien mit. Pokazały to także Światowe Dni Młodzieży, gdzie zobaczyliśmy prawdziwe rzesze młodych…

W.CH: Przy kościele musi się coś dziać. Jeżeli odbywa się wiele wydarzeń, działa wiele grup, otwieramy się na młodych to oni przychodzą. Sama msza święta to za mało, oni potrzebują więcej.

W niedzielę, ostatnia msza święta o 19.30, to msza święta dla młodzieży. Trwa aż do godz. 21, a młodzi chętnie na nią przychodzą. Wytworzył się niesamowity klimat tej mszy świętej, tak cudowny, że przychodzi do nas bardzo dużo osób spoza naszej parafii. Ważna jest obecność i otwartość na młodzież księdza. Nie znaczy to, że wszyscy młodzi ludzie do nas lgną. Nasz kościół jednak jest na tyle „atrakcyjny” dla młodych, że do nas przychodzą. Czasami zauważam, że dużo z nich przychodzi na codzienną mszę świętą. Nie jest to obowiązek, a jednak są, bo mają taką potrzebę. To mówi bardzo wiele.

Tutaj najważniejszą sprawą jest to, że księża muszą chcieć pracować z młodzieżą. To od nich najwięcej zależy. To wielka odpowiedzialność.

P.CH: Posługa kapłańska to jedno, a co innego to zarządzanie z jakim ksiądz na pewno mierzy się jako proboszcz…

W.CH: Gdy niedawno otwierałem rok harcerski to mówiłem, że nie używam słowa problem, ja mówię – zadania. Te zadania trzeba wykonać.

Czuję się odpowiedzialny zarówno za duchową stronę, jak i zewnętrzne aspekty życia parafii. Kościół pw. Bożego Ciała to młody, ciągle budujący się przybytek. No, ale ze względu na swoją wielkość tych zadań jest bardzo dużo.

Poza tym jeszcze staramy się, jak najlepiej umiemy, działać charytatywnie. Codziennie wydajemy gorące posiłki dla potrzebujących. Prowadzimy świetlicę „Promyk nadziei” dla dzieci i młodzieży z dysfunkcyjnych rodzin. Przy parafii działa gimnazjum i liceum katolickie.

Łącznie przy parafii jest ok. 40 różnych wspólnot i grup. Parafia składa się z kościoła górnego, dolnego i trzech kaplic. Każdy znajdzie tutaj swoje miejsce i ma możliwość zadziałać przy kościele. To tak rozległy przekrój działalności, że naprawdę każdy może się tutaj realizować.

Teraz jesteśmy w trakcie prac przy budowie organów do wnętrza naszego kościoła. To wielkie przedsięwzięcie. Mają być najlepsze, jakie tylko mogą być i prawdopodobnie nawet przyćmią  organy oliwskie.

Tym samym od świtu do nocy jest bardzo zajęty i te wtorkowy wizyty w Kartuzach są dla mnie świetną odskocznią i możliwością „naładowania akumulatorów”.

Dodatkowo wspomnę, że nasz kościół jest jednym z najpiękniejszych na Pomorzu. Jego wnętrza wykonuje niesamowity człowiek, artysta Mariusz Drapikowski. Często powtarzam, że my odejdziemy a te dzieła pozostaną. Kto przychodzi do naszego kościoła nie chce od niego odejść. Serdecznie zapraszam do odwiedzenia parafii pw.  Bożego Ciała w Gdańsku, bo myślę, że naprawdę warto.

P.CH: Dziękuję za rozmowę.

parafia-pw-bozecia-ciala-w-gdansku-2016-glos-kaszub

Dodaj komentarz

avatar
1500