Gdy mijają ostatnie sekundy starego roku w głowie mamy już noworoczne postanowienia. Często chcemy zrzucić zbędne kilogramy, zacząć biegać, chodzić na siłownię albo po prostu poprawić swoją sylwetkę przed zbliżającymi się wakacjami. Jak podejść do tego z głową i cieszyć się z efektów podpowiada Natalia Dejk, fizjoterapeutka, terapeutka manualna, certyfikowana instruktorka aerobiku i pilates w rozmowie z Piotrem Chistowskim.

 

Piotr Chistowski: Zbliża się sylwester. Popularne są w tym czasie postanowienia noworoczne, a wśród nich bardzo często zadbanie o dobrą sylwetkę. Pytanie – jak zadbać o sylwetkę zdrowo?

Natalia Dejk: Od wielu lat wyznaję zasadę, że najlepsza jest równowaga w ciele. Nie jestem zwolenniczką radykalnych zmian w sposobie żywienia czy podejmowania zbyt intensywnych treningów bez wcześniejszego przygotowania. Gdy spotyka nas gwałtowna zmiana to często ją odrzucamy. Tak, jak to często bywa z postanowieniami noworocznymi, które porzucamy po dwóch, trzech tygodniach.

Często swoim pacjentom i osobom chodzącym na moje zajęcia doradzam, że lepiej zmienić jeden element lub dwa w swoim trybie funkcjonowania i sukcesywnie dążyć do określonych przez siebie celów. Dobrze jest wyznaczyć sobie plan działania i powoli realizować swoje założenia tak, aby wprowadzane zmiany stawały się się naturalnymi elementami naszego życia. Realizując mniejsze cele zdobywamy motywację na większe zmiany. Tym bardziej,że większość pacjentów lub klientów już po krótkim czasie zauważa poprawę w samopoczuciu, a to jest moim zdaniem najlepsza nagroda i siła napędowa kolejnych działań. Jak wiadomo apetyt rośnie w miarę jedzenia. Wraz z wprowadzaniem i akceptacją zmian trybu życia, zwiększają się też chęci i możliwości na realizację nowych celów. Małymi kroczkami można skuteczniej dojść do sukcesu.

P.CH: U tzw. „kanapowca”, czy też osoby pracującej siedząco również?

N.D: Z doświadczenia wiem, że jeżeli ktoś dotychczas prowadził siedzący tryb życia i pracuje np. za biurkiem, to wchodząc nagle w natłok zajęć, czy wprowadzając restrykcyjną dietę po niedługim czasie odczuwa zniechęcenie. Na konsultacjach fizjoterapeutycznych, czy przed podjęciem treningów doradzam takim osobom, aby zaczęły od wolniejszych, lżejszych zajęć, tak aby ich mięśnie pomału przyzwyczajały się do zwiększonej pracy oraz aby wydolność krążeniowo-oddechowa pomału rosła. To jest tym bardziej istotne jeśli w wyniku siedzącego trybu życia pojawiły się przeciążenia statyczne kręgosłupa, które dają o sobie znać w postaci dolegliwości bólowych. W takim przypadku bardzo ważną kwestią przed rozpoczęciem treningów jest rozpoznanie przyczyny bólu i jej zniwelowanie, by nie doszło do większego przeciążenia podczas ćwiczeń.

A kiedy już ciało będzie odpowiednio przygotowane, a mięśnie głębokie wzmocnione, można podnieść intensywność ćwiczeń. Nie radzę od razu wypływać na głębokie wody, ale pomału przyzwyczajać organizm do nowości.

P.CH: Zacząć zapisując się na fitness, czy na początek próbować samemu w domu?

N.D: Nie ma to na to jednej recepty. Oczywiście można zacząć już w domu. Często jednak rezultaty mogą być zgoła odmienne od zaplanowanych.

Dużo zależy od osobowości. Jeżeli ja, jako fizjoterapeutka i trener personalny zaczynam pracę z klientem to pytam się o jego tryb życia, pracy, ale też o jego zainteresowania i co lubi… Ustalamy wtedy, czy należy zacząć od ćwiczeń, które przyspieszą pracę serca i spalanie tkanki tłuszczowej, treningu wzmacniającego lub może od zajęć Pilates Zdrowy Kręgosłup. Określamy tez czy będą to zajęcia w grupie, czy też indywidualne. Czy w plenerze, czy w pomieszczeniu. Wszystko dopasowujemy do konkretnej osoby. To ona musi czuć się dobrze i akceptować wprowadzane zmiany.

Reasumując: w zależności od tego, czy dana osoba chce zrzucić wagę, czy też poprawić swoją kondycję, postawę ciała, zniwelować przeciążenia czy obniżyć poziom stresu, dopasowujemy odpowiedni trening. Ważna jest realizacja postawionych celów i dopasowanie ich do osobowości klienta.

Biorę też pod uwagę to, ile dana osoba jest w stanie poświęcić czasu na ćwiczenia. Nie chodzi o to, żeby narzucić codzienny reżim treningowy, jeśli już z góry wiadomo, że będzie on nieosiągalny. Trzeba stworzyć realny program dla konkretnej osoby.

Jeśli klient ma wątpliwości i nie chce na własną rękę podejmować wysiłku fizycznego czy wprowadzać zmian nawyków żywieniowych polecam konsultację z trenerem, dietetykiem, czy fizjoterapeutą. Taka osoba podpowie w jakim kierunku pójść.

P.CH: Powiedzmy sobie jasno: jeżeli ktoś w sylwestra postanawia, że poprawi swoją sylwetkę to myśli o najbliższych wakacjach. Jest na to szansa w takim okresie czasu?

N.D: Zależy co go satysfakcjonuje. Niektórych może ucieszyć zrzucenie 3 kg, innych 15 kg, a niektórym wystarczy tylko lepiej się poczuć czy zniwelować poziom stresu.

Ja staram się do tego podejść racjonalnie. Jeżeli widzę, że ktoś obrał sobie cel bardzo trudny do osiągnięcia, który też często może wiązać się z negatywnymi konsekwencjami dla zdrowia, to staram się uświadomić o tym mojego pacjenta czy klienta i stworzyć wspólnie realny, zdrowy plan. Ważne jest przede wszystkim to, żeby sobie nie szkodzić.

Nasza psychika lubi sukces. Jeżeli zaczynamy od mniejszych sukcesów to przygotowujemy naszą podświadomość do tych większych. Jeżeli uda nam się osiągnąć coś mniejszego to szybko dążymy do realizacji kolejnych założeń.

P.CH: Ludzie częściej przychodzą, żeby poprawić formę, czy sylwetkę?

N.D: Teraz dużo częściej po formę, czyli według mnie po lepszą wydolność, wysmuklenie ciała, poprawę postawy ciała i komfortu życia.

W przeciągu minionych lat zapanował taki szał na chudnięcie. Wszyscy chcieli być szczupli. To była duża zasługa mediów, które propagowały często niezdrową chudość. Teraz na szczęście powoli zmienia się nasza świadomość na temat ciała i zdrowia i zamiast restrykcyjnie zrzucać kilogramy, wolimy wzmacniać ciało i dochodzić do odpowiednich dla nas proporcji.

Powraca się do prozdrowotnego trybu życia. Dzisiaj ludzie chcą przede wszystkim dobrze się czuć. Ćwiczenia czy też zabiegi fizjoterapeutyczne poprawiają naszą samoocenę, pozwalają obniżyć poziom hormonów stresowych i co najważniejsze sprawiają, że bardziej lubimy siebie. A to prowadzi do pozytywnych zmian w wielu aspektach naszego życia.

P.CH: Aż chce się zapytać – masa, czy rzeźba?

N.D: (śmiech) Podobno, żeby mieć rzeźbę, najpierw trzeba mieć masę. Z siłownią jednak nie mam dużo wspólnego.

Jestem zwolenniczką wszystkiego po trochu. Zajmuję się Pilatesem i Fitnessem, ale przede wszystkim jestem fizjoterapeutką więc wolę rozwijać wszystkie partie mięśniowe równolegle, tak aby zniwelować przeciążenia jakie gromadzą się w naszym ciele w wyniku trybu życia i zminimalizować dysproporcje w napięciach mięśniowych.

P.CH: Lepsze zajęcia grupowe, czy indywidualne?

N.D: Na zajęciach grupowych jest taka „fajna energia”. Jest dużo osób więc każdy daje coś od siebie całej grupie. Każdy jest inny i może bardzo wiele wnieść.

Natomiast jeżeli chodzi o trening indywidualny to dostosowuję go do konkretnej osoby. Bardzo często panowie są zniechęceni do zajęć grupowych, bo panuje mylne przeświadczenie, że Pilates, czy zdrowy kręgosłup to zajęcia skierowane jedynie do pań. Dlatego właśnie oni zgłaszają się najczęściej na zajęcia indywidualne. Mamy niepotrzebne bariery w swoich głowach i myślę, że warto je przełamywać.

P.CH: Z trenerem jest jak z psychologiem? Jeżeli nie ma tej „chemii” między trenerem a pacjentem to nie będzie efektów?

N.D: To kwestia olbrzymiej pracy trenera, który w mniejszym, czy większym stopniu pełni też funkcję psychologa. Jako fizjoterapeuci na studiach uczymy się interakcji z drugim człowiekiem, wrażliwości na jego potrzeby jak również akceptacji. To pomaga w dobrym wykonywaniu zawodu.

Trzeba wiedzieć kiedy motywować daną osobę, a kiedy dać jej swobodę działania. Charaktery są różne, ale naszym zadaniem jest spowodować aby te różnice nie były przeszkodą.

P.CH: Płeć trenera odgrywa tutaj duże znaczenie dla pacjenta?

N.D: Trudno powiedzieć.

Często panowie trenerzy trzymają bardzo wysoki poziom i nie popuszczają. W końcu jest ten testosteron i adrenalina. (śmiech) Oczywiście to samo tyczy się wielu pań trenerek. Też potrafią być wymagające.

To też kwestia osobowości i swobody pacjenta czy klienta. Niektórzy swobodniej czują się gdy współpracują z kobietą, a inni z mężczyznami. To indywidualna sprawa każdego z nas.

P.CH: Dziękuję za rozmowę.

Wywiad ukazał się w wydaniu papierowym tygodnika „Głos Kaszub”, 20 grudnia.

Dodaj komentarz

avatar
1500