Kultura polityczna najwyższych (nie)lotów

1

Zaczynając swoją przygodę z dziennikarstwem nie sądziłem, że stereotypy mówiące o polityce, jako o bagnie są aż tak prawdziwe. Nie sądziłem, że pytając o konkrety, czy też, jak niektórzy to określają, zadając niewygodne pytania spotkam się z taką odpowiedzią osób z wyższej półki. Gdzie podziała się kultura polityczna? Czy ktoś o niej tutaj słyszał?

Na samym początku podkreślę, że pisząc to nie piszę o każdym samorządzie i o każdej zaangażowanej w samorząd osobie. Na co dzień mam styczność w wieloma kompetentnymi i otwartymi na media osobami. Zdarzają się jednak nagminnie (i to chyba odpowiednie słowo) osoby, które kulturę polityczną zostawiły w domu, jeżeli w ogóle kiedykolwiek ją miały.

„Jeszcze się taki nie urodził, co by każdemu dogodził…”, powiedzenie, które chyba każdy zna. Wielu z pewnością też okrutnie przekonało się, jak jest ono prawdziwe. Niestety każda wypowiedziana opinia niesie za sobą taką samą liczbę zwolenników wyrażonego zdania, co przeciwników. To samo tyczy się dziennikarstwa, a nawet jest w tej dziedzinie bardziej okrutne.

Gazeta musi się sprzedać, portal musi mieć wyświetlenia, radio musi mieć słuchaczy, a telewizja widzów. Prosta zasada, jaka panuje w mediach, jest oczywiście czysto analogiczna do zasad panujących w każdym biznesie. Do czego zmierzam? Do tego, że piszemy dla czytelników, nie dla władzy. Ta jednak ma z tym problem.

Przedstawię więc parę zasad, jakie ustalili sobie niektórzy samorządowcy (choć nie tylko) w Polsce, wobec nas – dziennikarzy.

ZASADA 1 – Zadawaj pytania, które mi pasują

Odnoszę wrażenie, że przez ostatnie lata wielokrotnie samorządowcy byli wręcz „zagłaskiwani” aż do przesady. Mówię wielokrotnie, bo media często stawały na wysokości zadania, jakim jest „patrzenie władzy na ręce”. Przeglądając jednak kalejdoskop wydarzeń minionych nie sposób nie zauważyć, że każda krytyka pojawiała się w nawiązaniu do konkretnego wydarzenia. Media krytykowały decyzję władz często, tylko wtedy, kiedy dla przykładu któryś z radnych zarzucił coś włodarzowi na obradach sesji. Potrzeba jednak jest szerszego zrozumienia zadania, jakim jest to obserwowanie rąk samorządowców.

Doskonałym przykładem jest wywiad. Forma dziennikarska ukazująca nie tylko ciekawe informacje, ale także przedstawiająca osobę w innym, często nieznanym dla czytelnika świetle. Gdy zaczynałem moją przygodę dziennikarską w powiecie kartuskim postanowiłem zadawać konkretne pytanie, na które uzyskiwałbym konkretną odpowiedź. Tutaj jednak zostałem zaskoczony, niestety bardzo niemile. Najczęściej pytanie oczywiste, okazywało się dla rozmówcy niewygodnym i w rezultacie zostawałem odesłany z kwitkiem, albo krytyką.

Natomiast gdy znalazł się „odważny”, który odpowiadał na każde zadane pytanie i nie bał się odważnych odpowiedzi to rykoszetem obrywał dziennikarz. W końcu skoro zadawał pytania takie, a nie inne to znaczy, że robił to umyślnie. A jeszcze jeżeli rozmówca krytykował kogoś poczynania to znaczy, że cały wywiad miał na celu jedynie kogoś zaatakować.

No i jeszcze autoryzacja wywiadów. Polskie prawo prasowe nakazuje, aby autoryzacja obowiązywała, jednak jak wiadomo wyraźnie dotyczy to wypowiedzi rozmówcy, nie dziennikarza. Jednak ”nasi samorządowcy” nie do końca to rozumieją. W rezultacie wysłany do autoryzacji wywiad wraca z nowymi pytaniami dziennikarza. Subtelna inwigilacja w pracę mediów.

Każde działanie ma swój rezultat. W dziedzinie wywiadów też tak jest. Rozmówca kogoś krytykuje, a osoba krytykowana obwinia dziennikarza. Ten bogu ducha winny „obrywa” za swoją powinność. W końcu dziennikarz pyta.

Odniosę to też do kultury politycznej. Dziennikarz spyta raz, spyta drugi, spyta trzeci to za czwartym dostaje w odpowiedzi focha. Polityk zasiądzie na swoim fotelu, odrzuci wszystkie połączenia, obgada za plecami i uśmiechnie się na festynie rodzinnym. A gdy dziennikarz zaprosi do rozmowy, albo wypowiedzi, aby może ten sprostował niektóre informacje, jeżeli są krzywdzące, to polityk odmówi. W końcu z tym dziennikarzem rozmawiać nie można. Ten już naznaczony jest.

Gdy miną cztery lata zapomni o waśniach, przyjdzie do redakcji i wykupi reklamę. Rozpoczyna się sezon na szukanie wyborców.

ZASADA 2 – Chcesz informacji? To poproś

Zadaniem mediów jest informować. Narzędziem naszej pracy jest właśnie informacja. Świadomy więc tego polityk pilnuje informacji, jak oka w głowie.

Widać to po realizowanych inwestycjach w gminach, o których mieszkaniec dowiaduje się, gdy są już gotowe. Dlaczego? Bo informacji o ich realizacji nie ma nigdzie. Strony większości gmin zapełniają się informacjami o festynach, sukcesach sportowych i wydarzeniach kulturalnych. Tylko niektóre z tych gmin zamieszczają tam też informacje bieżące o inwestycjach. Nie zawsze o wszystkich, a czasem jedynie o wybranych. Do tego momentu nie można jednak niczego samorządom zarzucać. Gdy dziennikarz zadzwoni to wielokrotnie informację uzyska, ba, nawet zdjęcia z budowy dostanie. Jednak i tutaj są wyjątki.

Niektóre gminy za nic mają telefony i maile. A gdy nawet odczytają i zmarnują dwie minuty swojego cennego urzędniczego czasu, na nędznego dziennikarzynę, to informacji udzielić nie muszą. W końcu media mediom nie równe. Dziennikarz z nie każdym dziennikarzem się równać może.

A jeszcze taki gminną inwestycję skrytykuje? Urzędnik niczemu winny dostanie manto od szefa i będzie to wina mediów. W takich samorządach dziennikarz musi o informację się starać. Musi poprosić, a jeżeli to nie pomoże to drugi raz spróbować, przyjść do urzędu, zapewnić, że artykuł będzie pozytywny, a nawet poprosić o autoryzację.

Pieniądze rządzą światem? Nic bardziej mylnego. Światem rządzi informacja. Gdy ma się informacje to można zrobić niemal wszystko. Samorządowcy nauczyli się tego bardzo szybko.

ZASADA 3 – Media? Sprzedały się!

Chcesz być obiektywnym dziennikarzem? Nie możesz!

Każdy twój artykuł, każdy rozmówca cię klasyfikuje po którejś ze stron.

Może zaprosić obóz rządzący. Wtedy opozycja powie, że „się sprzedaliśmy”, że nie jesteśmy odważni i nie potrafimy krytykować. Wtedy uznają, że włodarz to twój przyjaciel i włodarz mówi ci co masz pisać.

A gdy zaprosisz opozycję? To atakujesz władzę. To pewnie opozycja Ci za tekst zapłaciła. To pewnie jesteś po jednej ze stron.

Tutaj ważna jest też współpraca dziennikarzy. Tej niekiedy brakuje, nawet w tej samej redakcji są waśnie. Dogryzają sobie, krytykują i nic dobrego z tego nie wynika.

Zawsze będzie źle. W końcu dziennikarz nigdy nie chce dobrze. Nie wiedziałeś o tym? To polityk prawdę Ci powie.

Jak żyć Panie czytelniku? Jak żyć jako dziennikarz?

I smutne jedynie jest to, jak bardzo nieprofesjonalni są niektórzy samorządowcy.

Przecież można rozmawiać. Dziennikarz nie będzie krytykował, jak nie będzie miał czego. A skoro to robi to warto uważnie przeczytać, wysłuchać, obejrzeć. Warto przemyśleć. I jeżeli nawet wtedy polityku uznasz, że dalej nasza krytyka jest bezpodstawna to zaproś nas na rozmowę. Wyjaśnij dlaczego i sprostuj. Na pewno nie odmówimy takiej formy współpracy. Przecież nam chodzi właśnie o rzetelne przedstawianie bieżących wydarzeń.

No i szkoda, że nasze bolączki omawiamy za plecami. Dziennikarz na ulicach dowiaduje się o sobie nowych ciekawych informacji. Od przechodniów, którzy usłyszeli to niekiedy w urzędzie, albo od innych samorządowców. W końcu skoro na nich głosowaliśmy to znają nas lepiej niż my sami. Wtedy też przychodzi rzucanie mięsem, donosy, a nawet anonimy. Wtedy samorządowiec ubiera białe rękawiczki, aby nie pobrudzić dłoni i kłamie. Dziennikarz nie może w końcu być kojarzony z niczym dobrym. Wszystko to jednak polityk robi za plecami. Nie w cztery oczy, ale poprzez wielu, wielu innych. Tutaj podkreślić trzeba, że samorządowiec nie jest lepszy od żadnego z nas. Obgadywanie z plecami stało się normą krajową. Trzeba z tym żyć. Mogę jedynie polecić aby nie oceniać ludzi po ocenach innych.

Na koniec coś przypomnę. Dziennikarz, jak polityk – działa dla Was, dla społeczeństwa. Powinni więc, analogicznie, ze sobą współpracować. Niestety jest inaczej. A szkoda…

1
Dodaj komentarz

avatar
1500
1 Comment threads
0 Thread replies
0 Followers
 
Most reacted comment
Hottest comment thread
1 Comment authors
Oświecony Recent comment authors
najnowszy najstarszy oceniany
Oświecony
Gość
Oświecony

o… dopiero dotarło?