Stanowisko GOPS-u kontra nowe fakty w sprawie nieprawidłowości. Czy to mobbing?

5
Fot. mat. własne

Dyrektor kartuskiego GOPS-u wydaje oświadczenie, w którym więcej jest pytań, niż odpowiedzi. Argumenty są naciągane, albo po prostu mijają się z prawdą. Tymczasem do naszej Redakcji zgłaszają się kolejne osoby, które nie tylko potwierdzają zmuszanie klientów GOPS-u do udziału w projektach, ale mówią wręcz o dyktaturze Mirosławy Gruba. Sami podopieczni są wyzywani i publicznie szkalowani.

Otrzymane od Jana Mazura (dyrektora Gminnego Ośrodka Pomocy Społecznej w Kartuzach) stanowisko w sprawie listu Czytelnika, który donosi o licznych nieprawidłowościach w tej instytucji, stawia więcej pytań, niż odpowiedzi. Ciężko zgodzić się także z argumentami przywoływanymi przez dyrektora. W wielu przypadkach są one naciągane, albo po prostu mijają się z prawdą.

Należy z całą mocą powiedzieć, że w sprawie nie chodzi o masową krytykę GOPS-u, jako instytucji działającej źle i wymagającej kompletnej przebudowy. Gminny Ośrodek Pomocy Społecznej podejmuje szereg działań, które faktycznie przynoszą efekty i nikt nie ma zamiaru ich negować, ani krytykować (o czym zresztą w swoim stanowisku wspomina dyrektor tej instytucji).

Pozostałe argumenty, dotyczące zmuszania podopiecznych do udziału w projektach i złego traktowania pracowników, niestety nie są wystarczające, a nawet mogą uchodzić na przekłamania.

Pracownicy socjalni są kompetentni. Ale czy to w ich zachowaniu leży problem?

Jan Mazur w swoim oświadczeniu przekonuje, że pracownicy socjalni są kompetentni i postępują według etyki zawodowej.

– Chciałby zapewnić, że wszyscy pracownicy socjalni posiadają kwalifikacje zawodowe uprawniające do wykonywania zawodu oraz doświadczenie zawodowe. Jestem przekonany, że pracownicy socjalni z zaangażowaniem i zgodnie z zasadami etyki zawodowej wykonują swoje obowiązki służbowe. Posiadają wiedzę i kompetencje w zakresie swoich uprawnień, obowiązków i rzetelnie zgodnie z przepisami prawa wykonują swoje obowiązki – czytamy w oświadczeniu.

Należy jednak zauważyć, że w liście nie padają żadne oskarżenia pod adresem pracowników socjalnych. Nie zarzuca się im braku wiedzy, chęci, kwalifikacji, czy niestosowania etyki zawodowej. Oskarżenia padają wyłącznie w kierunku kierownictwa GOPS-u, a więc samego dyrektora, jak i (a może przede wszystkim) Mirosławy Gruba.

Jak dalej tłumaczy Jan Mazur:

– Niewiarygodne zatem jest, aby pracownik socjalny, nie wiedział jak wygląda rekrutacja do projektu, odmówił wnioskowania o posiłki dla dzieci (nigdy nie wydano decyzji odmownej na posiłki osobom kwalifikującym się na podstawie kryterium dochodowego określonego ustawa o pomocy społecznej) lub był zmuszany do wykonywania swoich obowiązków służbowych – przekonuje.

Kolejny błąd. W liście nie ma mowy o wydaniu odmownej decyzji odnośnie świadczenia, tylko o zmuszaniu klientów kartuskiego GOPS-u do udziału w projektach pod groźbą ich nieotrzymania. Przypomnijmy fragment listu, poruszający tę kwestię.

– Zmuszają nas do udziału w projektach bo inaczej nie otrzymam dożywiania dla dziecka w szkole, Pracownicy socjalni tłumaczą nam że że kierownictwo inaczej cofnie wywiad jak nie będzie tam ankiety – czytamy w liście Czytelnika.

List nie jest anonimowy

– Trudno odnosić się do anonimu pod którym nie zostały wskazane osoby, pracownicy socjalni ani też nikt nie podpisał się z imienia i nazwiska – czytamy dalej w oświadczeniu.

Pan dyrektor Gminnego Ośrodka Pomocy Społecznej zdaje sobie sprawę z faktu (ponieważ list czytał), że padają w nim dwa konkretne nazwiska: jego własne oraz Mirosławy Gruba.

Wypadałoby zwrócić uwagę na jeszcze jedną kwestię, a mianowicie używanie sformułowania „anonim”. List został skierowany drogą mailową do kilku kartuskich redakcji oraz na skrzynkę gminy Kartuzy. Natomiast sam adres mailowy zawiera zarówno imię, jak i nazwisko osoby poszkodowanej. Z przyczyn oczywistych pozostaje ono do wiadomości Redakcji. Czy możemy zatem mówić o anonimie?

Kontrola wśród pracowników, nie wśród kierowników, czyli GOPS skontroluje sam siebie

Dalej w oświadczeniu czytamy, że dyrektor zapoznał się z funkcjonowaniem Działu Pomocy Środowiskowej GOPS w Kartuzach w zakresie Ustawy o pomocy społecznej, a także wysłuchał wyjaśnień Kierownika Gminnego Ośrodka Pomocy Społecznej w Kartuzach oraz Pani Mirosławy Gruba Kierownika Działu Pomocy Środowiskowej GOPS. Po czym stwierdził, że, wszelkie czynności podejmowane są zgodnie z przepisami obowiązującego prawa, a informacje zawarte w anonimie są nieprawdziwe i krzywdzące dla osób tak bardzo zaangażowanych i oddanych swojej pracy.

I zaraz dodaje:

– Mając jednak na uwadze informacje z anonimu dotyczące pracowników socjalnych zalecono dokonanie w ramach kontroli zarządczej oceny okresowej pracowników w Dziale Pomocy Środowiskowej oraz rozeznanie potrzeb pracowników socjalnych i pilne wdrożenie działań naprawczych w dziale poprzez szkolenia wewnętrzne w zakresie zadań pomocy społecznej – czytamy w oświadczeniu.

Czyli skontrolowani zostaną pracownicy socjalni, pod adresem których (przypomnijmy raz jeszcze) nie padają żadne oskarżenia. Jak czytamy w liście Czytelnika:

– Pracownicy socjalni tłumaczą nam że kierownictwo inaczej cofnie wywiad jak nie będzie tam ankiety – pisze Czytelnik.

Wynika więc z tego, że pracownicy wykonują jedynie polecenia służbowe swoich kierowników.

Nowe głosy w sprawie

Oczywiście można w tym miejscu powiedzieć po raz kolejny, że jeden list (anonim, czy nie) o niczym nie świadczy. Jednak po publikacji jego treści na łamach naszego portalu, do Redakcji zaczęły zgłaszać się nie podopieczni, czy klienci GOPS-u w Kartuzach, a jego byli pracownicy, bądź osoby uczestniczące w jego projektach.

Osoby te nie tylko potwierdzają zarzuty kierowane w liście, ale rzucają nowe światło na sposób, w jaki traktowani są zarówno interesanci, jak i sami pracownicy. I nie są to osoby anonimowe, ich imię i nazwisko pozostają do wiadomości Redakcji.

„Tutaj chodzi o statystyki, kwoty”

– To, co obecnie dzieje się w kartuskim GOPS-ie jest przerażające – mówi Głosowi Kaszub były uczestnik projektu, realizowanego przez instytucję. – Organizacja projektu można powiedzieć, że nie istnieje. Nikt nic nie wie. Nikt nie potrafi pomóc – przekonuje.
Dalej tłumaczy, że uczestnicy projektu traktowani są przedmiotowo, a liczą się wyłącznie pieniądze przyznane GOPS-owi za projekt.

– Tutaj chodzi o statystyki, kwoty. Ludzie traktowani są jak cyferki i mierzeni tylko pieniędzmi, jakie GOPS otrzymał na projekt – argumentuje były uczestnik projektu.

Jak przekonuje nasz informator, świadczeniobiorcy są traktowani jako osoby nieporadne życiowo. Zdarzały się także sytuację, w których byli publicznie znieważani i wyzywani.

– Osoby, które korzystają ze świadczeń GOPS-u, a będący uczestnikami projektu, traktowani są „z góry”. Traktowani, jak dzieci, które nie potrafią sobie poradzić z niczym i potrzebują niani. Oczerniani, nazywani „alkoholikami” i „osobami ze środowisk patologicznych” na publicznych spotkaniach i wyjazdach – opisuje osoba.

– Wszystko to przy środkach przymusu i gróźb. Do wyboru wykarmić rodzinę, albo nie zapisać się do projektu – relacjonuje nam jeden z uczestników projektu.
Pracownicy są kontrolowani i ograniczani na każdym kroku

Była pracownica: To dyktatura Pani Gruba

Kolejną osobą, która zgłosiła się do nas w tej sprawie jest była pracownica GOPS i Biura Projektów, która podzieliła się z nami informacjami odnośnie traktowania pracowników przez Mirosławę Gruba. Niestety w tym przypadku padają już oskarżenia o mobbing. Mowa jest o dyktaturze, ograniczeniu, kontrolowaniu i presji wywieranej na pracownikach GOPS-u.

– Sama nie raz byłam pod wielką presją i z płaczem wychodziłam z pokoju Pani Mirosławy. Pracownicy są kontrolowani i ograniczani na każdym kroku – przekonuje była pracownica.

Jednocześnie nasze źródło potwierdza zarzuty o zmuszaniu podopiecznych do udziału w projektach, ponieważ właśnie takie wytyczne otrzymują od M. Gruba.

– Kierownik zawsze był dobrym człowiekiem, jednak wszystkie nieprawidłowości i złe traktowanie klientów GOPS jest zasługą Pani Mirosławy. Pracownik obowiązkowo musi zmuszać podopiecznych do udziału w projektach. Nie ma wyboru i nie może samodzielnie podejmować decyzji. Praca polega tam nad podporządkowaniu się dyktaturze Pani M. Gruba – tłumaczy.

Była pracownica kartuskiego GOPS-u przyznaje, że pracujący w tym miejscu ludzie boją się cokolwiek uczynić z tą sytuacją w obawie przed utratą pracy.

- Pracownicy boją się sprzeciwić lub powiedzieć co naprawdę myślą w obawie o utratę pracy. A przecież sami mają rodziny na utrzymaniu, kredyty i nie mogą wyjść przed szeregi – dodaje.
Nasze źródło podkreśla również fakt, że w GOPS-ie pracują miłe i empatyczne osoby, które są gotowe do niesienia pomocy, jednak jednocześnie zostają ograniczane.

Co dalej?

Wciąż czekamy na stanowisko gminy Kartuzy, która jest jednostką prowadzącą Gminnego Ośrodka Pomocy Społecznej. Póki co wiemy tylko, że GOPS przeprowadzi kontrolę samego GOPS-u. Oświadczenie dyrektora Jana Mazura z pewnością nie zamyka całej sprawy. Dyrektor w ogóle nie odniósł się do zarzutów dotyczących złego traktowania pracowników. Być może kwestię nieprawidłowości wyjaśniłby Urząd Marszałkowski, który przyznaje dotacje europejskie na różne programy, także te realizowane przez ośrodki pomocy.

Jednocześnie apelujemy do wszystkich Czytelników: klientów, pracowników, uczestników projektów organizowanych przez GOPS w Kartuzach, aby dzielili się swoimi spostrzeżeniami dotyczącymi funkcjonowania tej instytucji (mailowo, telefonicznie, czy poprzez Facebook). Gwarantujemy anonimowość i ochronę źródeł dziennikarskich.
O rozwoju sprawy będziemy informować.

5
Dodaj komentarz

avatar
1500
4 Comment threads
1 Thread replies
0 Followers
 
Most reacted comment
Hottest comment thread
4 Comment authors
SzokDarekAnonimowo@anonimowo Recent comment authors
najnowszy najstarszy oceniany
Anonimowo
Gość
Anonimowo

Niby merytorycznie, ale jednak również na tym portalu brak konkretów. O czym niby pracownicy chcą decydować samodzielnie? Czemu nie chcą ludzi wysyłać na te “projekty”? Jest kasa, trzeba ją wziąć. Czy to taki problem dla ludzi, którzy przeważnie wykazują, że są bezrobotni? Nie mają czasu, bo do pracy idą?

@anonimowo
Gość
@anonimowo

Nie chodzi o to, że pracownicy nie chcą wysyłać bezrobotnych na projekty, tylko o to, że muszą ich do nich zmuszać i to wszystko na polecenie tej kierowniczki.
Chyba redakcja nie zauważyła jednej jeszcze bardzo ważnej sprawie. Gmina i GOPS chyba najbpoerw starają się o jakieś projekty z Unii, a kiedy dostaną pieniądze, to dopiero wtedy się martwią jak je wykorzystać. I jeszcze jedno. Czy Kartuzy potrzebują jeszcze większej likwidacji bezrobocia, skoro maja najniższe od 20 lat?
Pozdrawiam.

Anonimowo
Gość
Anonimowo

Skoro nie ma bezrobotnych, to po co jest GOPS? GOPS powinien dawać nie tylko rybę, ale przede wszystkim wędkę. Człowiek nie powinien, poza wyjątkowymi sytuacjami, przez wiele lat być na utrzymaniu GOPS-u.

Darek
Gość
Darek

Właśnie chodzi nie o bezrobotnych, bo tacy teoretycznie chętni do podjęcia się pracy, rejestrują się w urzędzie pracy. Gops ma za zadanie pomóc tym, którzy niekoniecznie chcą pracować, a niejednokrotnie oczekują tylko zasiłku. To właśnie udział w projektach ma im uzmysłowić, że praca w życiu człowieka jest wartościowa i nie chodzi tylko o kasę, ale o samowystarczalność. Brawo dla tych pracowników socjalnych, którzy rozumieją swoje zadanie i nie tracą wiary w ludzi, że każdego człowieka można wyprowadzić na prostą, a nie dać kasę i więcej się nie interesować. Brawo dla kierownictwa, że potrafią zmotywować swych pracowników do rzetelnej pracy. Jeżeli… Czytaj więcej »

Szok
Gość
Szok

Co wy pierniczy cie. Mowa w owym liście była o tym ze podopieczni są zmuszeni do np projektu. Co ma zrobić osoba nie zdolna do pracy z powodu choroby gdy potrzebuje pomocy nie koniecznie finansowej. Która nagle stracila dochody bo pracowała na umowę zlecenie. Co ma zrobić człowiek który jest zmuszony do czegoś jeśli nie jest zdolny do poruszania się, czy chociażby do samodzielnej obsługi. Co ma do tego asystent czy projekt. Raczej asystent czy projekt chorego nie obsłuży,. Chodzi tu o to ze podopieczni są szantażowala pod przykrywką słowa zapraszamy z naciskiem na słowo zapraszam. A teraz tu w… Czytaj więcej »