Tłum ludzi ściśnięty ramię przy ramieniu w niewielkiej kaplicy. Zakonnik rozpoczyna modlitwę w śpiewnym języku hebrajskim. Kilkanaście osób osuwa się w omdleniu na podłogę. Rozlegają się przeraźliwe, iście szatańskie wrzaski. To, co dzieje się na spotkaniach w Czatachowie i w Przeprośnej Górce, przyciąga tam setki wiernych, także z gminy Przodkowo.

 

Maleńka pustelnia w Czatachowie na południu Polski oraz Sanktuarium. św. Ojca Pio na Przeprośnej Górce pod Częstochową stały się miejscem pielgrzymek setek, o ile nie tysięcy Polaków i obcokrajowców. Także mieszkańcy gminy Przodkowo oraz całego powiatu kartuskiego regularnie pokonują prawie pięćset kilometrów, by uczestniczyć w nabożeństwach odprawianych przez charyzmatycznego zakonnika ojca Daniela Galusa. Co właściwie przyciąga tam wiernych? Co takiego odnajdują oni na drugim końcu Polski, czego nie mogliby znaleźć w swoim parafialnym kościele?

– Jestem wierzącą i praktykującą katoliczką, ale od długiego czasu odczuwałam potrzebę, by pogłębiać swoją wiarę. Nie wiedziałam, jak się do tego zabrać. Czytałam Pismo Święte i książki katolickie, sporo się modliłam, ale brakowało mi jakby drogowskazu, który by mi wskazał dobrą drogę, jakiegoś przewodnika, który by mnie poprowadził we właściwą stronę. Przecież zwykłemu śmiertelnikowi trudno jest nawet samodzielnie poprawnie interpretować Pismo Święte! Niestety, z przykrością muszę stwierdzić, że nie znalazłam pomocy w żadnym kościele w naszym powiecie. Mam wrażenie, że nasi księża są zbyt zapatrzeni w spawy ziemskie. Nie przywiązują wagi do modlitwy, mają nudne i sztampowe kazania, a podczas spowiedzi prawie nie słuchają tego, co się do nich mówi. Kiedy po raz pierwszy wyjechałam na Przeprośną Górkę, przekonałam się, ile potrafi zdziałać dobry kapłan, modlitwa i wiara. Po raz pierwszy poczułam, że Jezus naprawdę istnieje! – z zapałem tłumaczy Anna, trzydziestoletnia mieszkanka Załęża, nauczycielka w przedszkolu w Żukowie.

Spotkania prowadzi ojciec Daniel Galus, zwany przez niektórych „drugim Ojcem Pio”
Fot. Daria Kaszubowska

Cuda i dziwy

Każdy, kto choć raz był w Czatachowie lub na Przeprośnej Górce podkreśla, że największe wrażenie na obecnych wywiera to, co dzieje się na tych spotkaniach. Podczas modlitw ludzie tracą przytomność – to tak zwane spoczynki w Duchu Świętym, wybuchają oczyszczającym płaczem, śmieją się w głos albo krzyczą w nieludzki sposób, a nawet zaczynają przemawiać w różnych językach. I dokonują się masowe cuda uzdrowień oraz nawróceń – dziesiątki osób zostało wyleczonych z nałogów, depresji, nowotworów i innych chorób, a na łono Kościoła powrócili najzatwardzialsi grzesznicy.
– Kiedy jest się tam, w Czatachowie, i widzi się, co się dzieje z ludźmi, słyszy się ich świadectwa, to po prostu trzeba w to uwierzyć. Kiedy pojechałam pierwszy raz, byłam po prostu oszołomiona wrażeniami. Ludzie śpiewali, klaskali, machali rękami, tańczyli, biła z nich radość, ale ja nie byłam przyzwyczajona do takiego zachowania w kościele. Trochę też przerażało mnie to, że niektórzy strasznie wrzeszczeli, jakby ich ktoś rozrywał na kawałki. Później dowiedziałam się, że to szatan przez nich wrzeszczy z wściekłości, ze został zdemaskowany i musi odejść. A gdy ojciec Daniel odprawił modlitwę uwolnienia, ja nagle osunęłam się na ziemię, czyli miałam spoczynek w Duchu Świętym. To było dziwne uczucie: niby byłam przytomna, ale nie panowałam nad własnym ciałem, jakby nie należało do mnie. Czułam wielki spokój – opowiada pani Janina z Przodkowa, która niedawno wróciła ze swojego ósmego spotkania na Przeprośnej Górce.
A jej 23-letnia córka Ania dodaje:
– Mama pojechała raz, potem drugi, trzeci. Za każdym razem opowiadała mi niesamowite historie. Na początku trochę się z niej śmiałam, bo byłam raczej sceptyczna. Ale kiedy pewnego dnia mama wróciła od lekarza i okazało się, że nie ma już boleriozy, na którą bezskutecznie leczyła się od lat, wtedy przestałam się śmiać. Następnym razem pojechałam razem z nią. Spodobał mi się tamten klimat: radość, jaka biła z ludzi, mądre kazanie, piękne pieśni… I znaki czynione przez ojca Daniela: wystarczyło, by podniósł ręce, a ludzie padali na ziemię. To było niesamowite doświadczenie – przekonuje dziewczyna.

Różaniec jak komórka

Podczas spotkań na Przeprośnej Górce niektórzy z obecnych zdobywają się na odwagę, by publicznie podzielić się ze wszystkimi świadectwami łask, których tutaj doświadczyli. Tak zrobiła też pani Edyta.
– Kiedy pierwszy raz byłam na Przeprośnej Górce, to kapłan powiedział, że jedna osoba przez całą drogę będzie mieć spoczynek w Duchu Świętym. Gdy wsiadłam do autokaru, nagle ogarnął mnie straszny – a właściwie nie taki straszny – śmiech. Poczułam wielką radość i wtedy… zasnęłam. Kiedy przyjechałam do domu, w moim małżeństwie bardzo dużo się zmieniło. Poczuliśmy moc różańca. Mąż wyjął z szuflady różaniec, założył go na szyję i do dzisiaj się na nim modli. Ja również się nie rozstaję z różańcem – dla mnie różaniec jest jak komórka dla niektórych. Zniknęły przekleństwa, zniknęły kłótnie. Na drugim spotkaniu kapłan powiedział, że po powrocie do domu jedno dziecko pobłogosławi swojego ojca. – Pani Edyta nie ukrywa łez. – W Czatachowie kupiłam różaniec dla siebie. Gdy wsiadłam do autokaru, poczułam, że muszę dać ten różaniec mojemu ojcu. Wiedziałam, że muszę to zrobić, ale nie wiedziałam, jak mam to zrobić, ponieważ mój tata się nie modli. Całą drogę modliłam się do Ducha Świętego, żeby mi pomógł. Gdy weszłam do domu, uklęknęłam przed tatą i zapytałam się, czy mogę się przy nim pomodlić. Powiedział: „Jak musisz, to się módl”. Duch Świętym mi pomógł. Zaczęłam się modlić w innych językach, po czym, gdy skończyłam, miałam spoczynek w Duchu Świętym. Tata zaczął płakać. Założyłam mu różaniec na szyję, nosi go do dzisiaj, modli się na nim razem z moją mamą. Są czterdzieści trzy lata po ślubie, a po raz pierwszy się razem modlili – kończy pani Edyta ze wzruszeniem.

Pustelnia w Czatachowej. Fot. archiwum

Drugi Ojciec Pio

Spotkania prowadzi ojciec Daniel Galus, prezbiter Kościoła katolickiego, związany z Ruchem Odnowy w Duchu Świętym. Święcenia kapłańskie otrzymał dziesięć lat temu w maju 2007 roku, a w krótkim czasie zasłynął jako uzdrowiciel i charyzmatyk. Jego rosnąca sława zaczęła przyciągać do niego coraz więcej ludzi. Ojciec Daniel prowadzi pustelnię pw. Zesłania Ducha Świętego w Czatachowej w województwie śląskim, przy której w 2010 roku powstała Wspólnota Miłość i Miłosierdzie Jezusa. Raz w miesiącu prowadzi spotkania młodych oraz spotkania otwarte w Sanktuarium św. Ojca Pio na Przeprośnej Górce pod Częstochową (można je również obejrzeć na YouTube na kanale WMiMJ). Zawsze przybywa tam taki tłum wiernych, że aby dostać miejsce siedzące na nabożeństwie rozpoczynającym się o godzinie dwunastej, wierni koczują pod zamkniętymi drzwiami kaplicy już od szóstej rano! Stali bywalcy już wiedzą, że najlepiej zabrać ze sobą własne krzesła, a zimą również koce, by nie zmarznąć podczas długich godzin czekania. Latem tłok panuje nie tylko w samej świątyni, ale również na rozległym terenie, jaki ją otacza – trudno wtedy wcisnąć choćby szpilkę. Cuda, jakie wydarzyły się za pośrednictwem ojca Daniela, sprawiły, że ludzie zaczynają go nazywać „drugim Ojcem Pio”. Chętnych do wspólnej comiesięcznej modlitwy jest tak wielu, że powstaje coraz więcej dojazdów zorganizowanych ułatwiających podróż na Przeprośną Górkę z pobliża miejsca swojego zamieszkania oraz powrót do domu. Mieszkańcy gminy Przodkowo mają do wyboru kilka takich transportów odjeżdżających m.in. z Trójmiasta, z Wejherowa, z Sierakowic. Koszt jest zazwyczaj podobny – około 130 złotych za osobę, często z noclegiem w Częstochowie.
– We wrześniu ubiegłego roku minęło pięć lat, odkąd organizujemy wyjazdy do Czatachowy – mówi pani Elżbieta z Wielkiego Kacka w Gdyni. – Wszystko zaczęło się, gdy z ciekawości sami pojechaliśmy na pierwsze spotkanie. Na miejscu przekonaliśmy się, że to nie tylko ciekawość, że zaczyna się w nas dziać coś więcej. Już na pierwszym spotkaniu otrzymaliśmy bardzo dużo łask. W drodze powrotnej pojawiła się w nas chęć pokazania tego ludziom, by także mogli odmienić swoje życie. Dlatego postanowiliśmy organizować wyjazdy na spotkania. Bywają różne momenty, i te lepsze, i te gorsze, kryzysowe, bo niełatwo jest przekonać ludzi, dlaczego warto jechać. Ale z Bożą pomocą dajemy radę – stwierdza z uśmiechem.

Info i foto: Daria Kaszubowska
Tekst ukazał się w wydaniu papierowym tygodnika “Głos Kaszub” 7.02.2017

40
Dodaj komentarz

avatar
1500
18 Comment threads
22 Thread replies
0 Followers
 
Most reacted comment
Hottest comment thread
25 Comment authors
gośćGośćNina2dagagość Recent comment authors
najnowszy najstarszy oceniany
Dorota
Gość
Dorota

To wszystko prawda. To jest miejsce do którego chcesz jak najszybciej wrócić. Ja wracam zawsze bardzo naladowana pozytywną energią. Też miałam spoczynek. Już się nie mogę doczekać kiedy znowu tam pojadę.

olek
Gość
olek

a nasze kościoły są gorsze tu w Przodkowie,Pomieczynie Kartuzach….??

gość
Gość
gość

Dokładnie….niepokojące jest to co pisze Dorota.

Katolik
Gość
Katolik

Dokładnie .

Katolik
Gość
Katolik

Czytam ten artykuł, ba nawet o tym kiedyś słyszałem…. I powiem tak. Dla mnie to jest taki zabobon. Ludzie jeżdżą tam jakby u Nas na Kaszubach nie było sanktuariów. Nasze najpiękniejsze sanktuarium w Sianowie, Swarzewie, kalwaria Wielewska, Wejherowska.itd. I nie mówcie mi że w Czatachowie czy gdzie indziej jest inny Bóg? Bóg jest wszędzie taki sam, czy będziesz modlił się w Gdańsku, Kartuzach,Pomieczynie Sianowie innym miejscu to Bóg jest ten sam. A jeśli ktoś musi jechać do Czatachowa to zobaczcie jakim musi być grzesznikiem, aby wrzeszcec , tańczyć, śpiewać czy jak kolwiek to nazwać. Ludzie ,Bóg jest jeden, i tak… Czytaj więcej »

ELA
Gość
ELA

Po spotkaniach wyżej opisanych , większość z nas uczestniczy codziennie we Mszy św. w swoich parafiach. Bo na spotkaniach na nowo odkrywa Boga, czuje Jego obecność, czuje dotyk miłości i tęskni i biegnie do najbliższego kościoła, by spotkać się z NIM w EUCHARYSTII. Rozumie pan fenomen tych spotkań? Zapraszamy na spotkanie do Czatachowy i na Przeprośną Górkę a doświadczy Pan tego w swoim sercu. Niech Pana Bóg prowadzi i strzeże. Amen

Beata
Gość
Beata

Potwierdzam,po tych spotkaniach codziennie chodzę na Mszę Świętą w swojej parafi,czego wcześniej nie było.Jest to niesamowite,tyle łask spływa codziennie do mnie i mojej rodziny.Jadąc na Przeprośną Górkę nigdy o nic nie proszę dla siebie,a Pan wie czego nam potrzeba i rozdaje za darmo.Cuda niepojęte.Ładnie Pani to napisała,dotyk miłości,tak jest to dotyk miłości.Pierwszy raz jak pojechałam na spotkanie pierwsze co poczułam to miłość,jechałam zlękniona,przerażona a teraz moje źycie się odmieniło,bez modlitwy różańcowej nie umiem żyć,codziennie odmawiam.Życie z Jezusem jest piękne.❤️❤️❤️

Anna
Gość
Anna

Ktoś nie rozumie słowa zabobon.

Grzesznikiem?? J 8, 7 …”Kto z was jest bez grzechu, niech pierwszy rzuci w nią kamieniem”.

Proszę czytać ze zrozumieniem, relacje ludzi odwiedzających to miejsce. One są również ich świadectwami, że Jezus jest Żywy w naszym życiu.

Anonimowo
Gość
Anonimowo

Drogi katoliku , tam nie ma lepszego Boga tylko lepszy ksiadz , ktory uczy nas jak sie modlic i cieszyc sie miłascia Boga

barbara
Gość
barbara

Nie wiesz co piszesz, od zawsze Pan Bóg wybierał sobie ludzi np. Ojca Pio do którego też zjeżdżali się z całego świata. Tacy ludzie mają szczególne dary, choćby wzbudzania wiary, czynienia cudów itp. Jak wytłumaczysz że tam ludzie trwają na modlitwie nawet kilka godzin a w innych parafiach nawet tych u was jak ksiądz w niedzielę przedłuży Mszę o 5 min to ludzie kręcą nosem albo wychodzą przed błogosławieństwem.

ona
Gość
ona

Nie zgodze sie z pania tylko moge potwierdzic ze wszedzie jest Bog ale nie wszedzie ludzie idac do kosciola czy bedac w nim wiedza po co tam sa. Wieksza polowa nie potrafi sie na mszy skupic bo mysla o codziennosci o problemach i jeszcze w dodatku czesto ksieza albo nie potrafia przekazac kazania albo odpychaja soba ludzi. A u Ojca Daniela spotkania sa charyzmatyczne ludzie wierza mocno wychwalaja Boga spiewajac klaszczac i to jest taka naturalna radosc z robienia tego takie prawdziwe oddanie holdu dla Boga i Maryi i dlatego to miejsce jest wyjatkowe bo kazdy sie modli nawet najbardziej… Czytaj więcej »

Katolik
Gość
Katolik

Artykuł swietny. Czytałem go ,i zastanawiałem sie czy ja nie pojadac do Czatachowy jestem innym Katolikiem niz Pani? Czytajac powyższy komentarz “ONA” , mam wrazenie ze modlac sie w “Naszych” kosciołach nie mozemy skupic sie na naszej wierze. Pisze Pani ze po spotkaniu z ojcem Danielem , “Wasza” wiara staje sie inna. Tylko ze ja jesli ide do koscioła to nie dla ksiedza który tą msze prowadzi, tylko dla Boga. Ja mam wewnetrzna chce spotkania sie z Bogiem poprzez uczestnictwo ,ewentualne przyjecie Bozego ciała , i nie interesuje mnie to czy z rąk Ksiedza z Pomieczyna, Przodkowa czy z Czatachowy.… Czytaj więcej »

barbara
Gość
barbara

Jakby zacząć tak analizować co piszesz to nasuwa mi się jaka Pani Sianowska? Jest jedna Matka Boża i tyle. Takie tytuły są trochę niepoważne w odniesieniu do Maryi. To tak samo po co pielgrzymować do Częstochowy, do Fatimy? Przecież Matka Boża jest jedna wszędzie. Chodzi o to, że Ty pielęgnując swoją wiarę, sam ze sobą bądź cały czas w otoczeniu tych samych kapłanów możesz nie wiedzieć, że może być coś więcej, głębiej. I ci ludzie którzy jeżdżą akurat do Czatochowy czy gdzie indziej, czy idą na pielgrzymkę odkryli że Kościół jest różnorodny i nie trzeba przez całe życie tkwić w… Czytaj więcej »

mirek
Gość
mirek

Kościoły inne nie są gorsze,to domy Boże,a w Czatachowej naprawde niesamowicie działa Duch Święty Boży!sam dostałem tam uzdrowienia!

Katolik
Gość
Katolik

BOG JEST JEDEN, i tego zawsze bede sie trzymał. To czy pójde na modlitwe do kosciola , czy odmówie wieczorne Ojcze Nasz…, to czy przy przydrożnej kapliczce badz krzyzu uczynie znak Krzyza, to moja Wiara ZAWSZE bedzie taka sama. I nie ma Tu zadnego znaczenia czy znak Krzyza oraz ta sama modlitwe Ojcze Nasz… odmówie w Czestochowie, to i tak modle sie do tego samego Boga. A pisanie ze tylko ksiadz Daniel otwiera w Was prawdziwą chęć modlitwy, oddawania Hołdu Maryi jest chyba nie zgodne z byciem prawdziwym katolikiem. Moze Wasza wiara jest tak mała ze musicie Tylko tam jezdzic,… Czytaj więcej »

Weronika
Gość
Weronika

Tutaj chodzi o to, że w Czatachowie dzieją się cuda, uzdrowienia itp. Wszędzie tak może się stać ale tam jest szczególny nacisk na to. Poza tym tam są inne modlitwy w innych intencjach. Nie tradycyjna msza tylko jest w niej np modlitwa o uzdrowienie i dlatego dzieją się takie przeróżne rzeczy

bomba
Gość
bomba

ten artykuł mnie przeraża ….i ci ludzie też…nie musze jeździć 500km ażeby się pomodlić i co to za katolicy tam są?jeżdzą??którzy wszystko krytykują,wszystko jest złe, we wszystkim widza diabła.Ci najwięksi grzesznicy tam jeżdżą się nawracać

BOBI
Gość
BOBI

TO JEST ODŁAMEK RELIGII.JA MAM SWOJEGO KSIĘDZA W SWOJEJ PARAFII I NIE POTRZEBUJE PRZEJECHAĆ PÓŁ POLSKI.MAM SWOJEGO BOGA W SERCU

Beata
Gość
Beata

Też mam swojego księdza i chodzę codziennie na Mszę Świętą w swoim kościólku i ksiądz wie że raz w miesiącu jeżdżę i nie ma nic przeciwko.Nawet na kazaniach często mówi o tej wspólnocie,trzeba wiele zrozumieć,jak Pan Bog przychodzi poprzez takich charyzmatyków jak Ojciec Daniel.Na spotkania przyjeżdża wiele księży i nic złego się nie dzieje.

Anna
Gość
Anna

Czatachowa to idealne miejsce dla wilków w owczej skórze, oderwani od rzeczywistości, którzy dowartościowują się wsród swoich i ludzi poranionych, zagubionych , szukających pomocy.

Beata
Gość
Beata

Brak słów,pozostawię to bez komentarza.

Anna
Gość
Anna

“Zastanawia mnie skąd w tych ludziach taka pewność, że wszystko co czynią, mówią i głoszą, wynika bezpośrednio z natchnienia Ducha Świętego. Zero spokojnej refleksji, jakiegokolwiek rozeznania. Coś mi się tam wydaje, więc to na pewno Duch Święty przeze mnie przemawia.

Przychodzi mi tutaj na myśl niezwykle trafna ale i smutna diagnoza, którą, w szerszym kontekście oczywiście, postawił był niegdyś abp Fulton J. Sheen. “Żyjemy w epoce emocji. Nie kierujemy się już wiarą, nie kierujemy się już rozumem. Kierujemy się emocjami.”

Staś
Gość
Staś

Zalecam daleko idącą ostrożność. Nasza wiara w Boga musi zawsze mieć odzwierciedlenie w relacji do drugiego człowieka. Jeżeli kochasz Boga – kochasz człowieka, szanujesz go, nawet jeśli jest inny. Trzeba zawsze bardzo mocno przyglądać się wszystkim wspólnotom. Ostrożnie z tymi uwolnieniami, spoczynkami w Duchu św. ostrożność. Patrzmy na owoce.

monika
Gość
monika

Trzeba to przeżyć, kto doświadczył spoczynku ,nie ma już wątpliwości .Spróbuj może też tego doświadczysz?

Anna
Gość
Anna

Czytam komentarze i nie wierze, ilu jest ludzi podających się za katolików, a tak zatwardziałych i nie wierzących w cuda. W to, że do Pana Boga można przytulić się, oddać się Jemu, bo On jeden wie co dla nas najlepsze. Opiniują i osadzają, choć nie doświadczyli tego co inni. Wyjeżdżając na pielgrzymkę, nie ważne gdzie, nie jesteś turystą lecz pielgrzymem. Robisz to dla Boga, ofiarowujesz swój czas, trud, troski, zmartwienia Jemu. Jesteś tam tylko ty i Pan Bóg. Ja nie raz doświadczyłam obecności mojego Anioła Stróża. Zawsze modliłam się tak jak umiałam najlepiej. W Czatachowie nie doznałam niczego szczególnego (zaśnięcia,… Czytaj więcej »

kasia
Gość
kasia

„Podnieś tutaj swój palec i zobacz moje ręce. Podnieś rękę i włóż ją do mego boku, i nie bądź niedowiarkiem, lecz wierzącym”. „Uwierzyłeś, bo Mnie ujrzałeś; błogosławieni, którzy nie widzieli, a uwierzyli”. Ja doznaję cudu każdego dnia chociażby wtedy gdy słyszę słowo MAMO ,MAMUSI … a nigdy nie prosiłam Boga o dowód jego istnienia ,po prostu wierzę że jest i czuwa nade mną i moją rodziną i nie potrzebne są mi do tego wizyty w Czatachowej.

kasia
Gość
kasia

Byłam tam i szczerze mówiąc uważam że to zwykłe pranie mózgów
.

Gość
Gość
Gość

Też tak myślę, że tam niezłe pranie mózgów robią. Dobra manipulacja.A ludzie mam wrażenie tam są nieźle porąbani, nawiedzeni a może i coś biorą 😉

Nowy
Gość
Nowy

Urodziłem się na nowo , zostałem uzdrowiony z choroby , dostąpiłem łaski przebaczenia i teraz wiem kim jestem i dla kogo.
Kiedyś będąc na mszy św. czekałem kiedy się skończy to nudne gadanie aby wyjść jak najszybciej do kolegów na papierosa , nie pamiętałem ze mszy nic.
Udział w nabożeństwach z O.Danielem dał mi nowe życie w kościele wielbię pana całym sobą (nawet w moim wiejskim kościele , nawet księży słucham którzy może i czasami ględzą) ale TERAZ wiem że kocham Jezusa.Chwała panu.

Katolik
Gość
Katolik

Też kocham Jezusa. Chodzę na mszę św i nie czekam tylko na to aby się skończyła, bo mi koledzy uciekną. Słucham słowa Bożego, kazania wygłoszonego przez księży. Rozwazam te słowa. I czy ja, nie chodząc codziennie na mszę świętą jestem gorszym katolikiem niż Wy? Jeżeli Wy Prawdziwi katolicy którzy nie widzicie ,bądź nie widzieliście sensu swojej wiary bez wizyty w Czatachowie będąc codziennie na mszy świętej przyjmujecie ciało Chrystusa także codziennie? Czujecie się lepsi ? Może w ten sposób nie stajecie się grzesznikami? Ostatnio jedna z takich osób jak Wy , szczególnie oswieconych mówi mi że ona co niedzielę chodzi… Czytaj więcej »

Nina2
Gość
Nina2

To ze “lepsi” to twoja ocena subiektywna. (“Nie zazdrosc”.) Ale ze sa szczesliwsi to od razu widac.

Agi
Gość
Agi

To nie chodzi o to, czy ktoś jest lepszy czy gorszy, wszyscy jesteśmy dziećmi jednego Boga, a więc jesteśmy równi w Jego oczach, kocha każdego z nas. Tak też powinniśmy patrzeć na ludzi wokół nas. Jeśli chodzi o spotkania prowadzone przez ojca Daniela, zaczęłam na nie jeździć w bardzo trudnym dla mnie okresie i to była bardzo dobra decyzja. Moja wiara stala się głębsza, mocniejsza, zaufałam Bogu tak naprawdę, otworzyłam się na działanie Ducha Świętego, inaczej patrzę na świat, a znajomi mówią że zmieniłam się (na lepsze :). Oczywiście podstawą wszystkiego jest wiara, bez niej można sobie jeździć na tysiące… Czytaj więcej »

Beata
Gość
Beata

Kochani proszę o kontakt do osoby organizującej wyjazd…Beata

Nowy
Gość
Nowy

Proszę zajrzeć na stronę MIMJ.PL jest tam zakładka dojazd są tam wymienieni wszyscy organizatorzy wyjazdów

Jerzy
Gość
Jerzy

Dla tradycyjnego katolika te spotkania są fenomenem. Rzeczywiście Duch Święty działa tam ożywiając ich wiarę. Nie mozna ani nie doceniać posługi o.Daniela, bo otrzymał od Boga dar przemiany serc. Ale też nie przeceniać go i nie robić z niego “nowego Ojca Pio”. Wbrew pozorom takich księży jest w Polsce i na świecie sporo. Także takich duchowych przebudzeń jest sporo. Zaczynając od Ruchu światło-Życie, przez Odnowę w Duchu Świętym, Szkołe Nowej Ewangelizacji innych wspólnot – dzieje się to samo co w Czatochowie. W wielu miastach są Wieczory Uwielbienia – tam też Duch Boży wieje nieźle. Dlaczego nie ma tego w codziennej… Czytaj więcej »

Katolik
Gość
Katolik

Do osoby Jerzy~
Jedyną sensowna odpowiedź.
No może jeszcze pod ADI się podpisze