Dźwięki Organów Hammonda, saksofonu i kontrabasu. Światło świec i dopełniające wszystko światło księżyca wpadające do studia fotograficznego. Idealne warunki do rozmowy o pasji, emocjach, wyborach – rozmowy o jazzie. 

Kto nie był na Jazz Bass Day w Kartuzach niech żałuje. Wspaniali artyści na scenie, którzy wzbudzili u obecnych nieopisywalne emocje, a także zdjęcia… no właśnie, bo o zdjęciach będzie tutaj mowa.

Podczas wydarzenia oglądać mogliśmy fotografie autorstwa Sisi Cecylii, mieszkanki Chwaszczyna, która widzi jazz jak nikt inny. Jej zdjęcia przedstawiające artystów jazzowych wzbudziły u oglądających bardzo pozytywne emocje. Postanowiłem więc porozmawiać o fotografii i jazzie…

 

Studio zdjęciowe, gdzie muzyka gra…

 

– Uwielbiam jazz. To jest całe moje życie, a właściwie dzisiaj już mogę powiedzieć,że to mój sposób na życie…

Rozpoczyna Sisi, a dookoła pełno płyt, instrumentów, no i sprzętu fotograficznego. Sama trochę wzbrania się od rozmowy o niej samej, woli mówić o muzyce. Jednak jej życie od zawsze “chodziło z muzyką za rękę”. Zaczęło się już jakiś czas temu…

– Gdy miałam 13 lat dostałam od rodziców gitarę. Później grałam jeszcze na gitarze basowej, której uczył mnie wspaniały jazzman Janusz Mackiewicz. Na początku to była muzyka rockowa, bluesowa, aż w audycji Przemka Dyakowskiego w Radiu Plus usłyszałam trąbkę jazzową i w rezultacie poszłam do szkoły muzycznej na ten właśnie instrument – wspomina. – Zawsze muzyka była, jest i będzie mi bliska – dodaje.

Wszystko to jednak z obiektywem przy boku. Fotografowanie zawsze przynosiło jej wiele radości. Podczas rozmowy pokazuje nagrodę, jaką otrzymała jeszcze w szkole podstawowej właśnie w konkursie fotograficznym. Na samo słowo “fotografia” reaguje uśmiechem.

Miłości jednak były dwie, a jak przyznaje, gdy chcesz oddać czemuś całe serce to musisz wybrać i temu się poświęcić.

– To były dwie równoległe pasje. Jednak zrozumiałam, że nie można robić dwóch rzeczy “w pełni” jednocześnie. Dlatego z czasem musiałam wybrać. Padło na obiektyw, ale dalej łączę to z muzyką. To cudowne.

Wystawa prac Sisi podczas Jazz Bass Day w Kartuskim Centrum Kultury fot. Sisi Cecylia

 

Dźwięk trąbki, dalej już lawina…

 

W jej pokoju, tuż obok całego szeregu instrumentów, płyt, a także książek muzycznych jest małe studio. Tam obiektyw Sisi wychwytuje człowieka, a więc emocje, pasje i piękno.

– Na początku to była natura, portrety, aż zabrałam aparat na koncert… Później już tylko ciąg przyczynowo-skutkowy – mówi o swoich pierwszych krokach w fotografii.

To jednak dźwięki – wyszukane, subtelne, jazzowe… to one przeważyły szalę, że jak zdjęcia to przede wszystkim jazz, że jak zdjęcia to i muzyka. Jaki był pierwszy koncert? Po kogo występie Sisi “straciła się” dla jazzu?

– To był E.S.T. w klubie “Pokład” w Gdyni. To był taki pierwszy duży koncert jazzowy,  na którym byłam. Zrobił na mnie wielkie wrażenie. Chyba wtedy moja pasja do jazzu obudziła się już na dobre – wyjaśnia.

Jednak wtedy aparatu ze sobą nie miała. Choć podczas rozmowy nie kryje śmiechu i z sympatią reaguje na każde pytanie, to kiedyś, choć mi trudno w to uwierzyć, była bardzo nieśmiała.

– Zawsze byłam osobą dość nieśmiałą. Jednak przy tym uwielbiałam jazz przez co bywałam często na koncertach. Z czasem zaczęłam brać ze sobą aparat, jednak zawsze gdzieś z boku, z tyłu. Robiłam swoje zdjęcia i z czasem ktoś to dostrzegł, poznałam muzyków i jakoś to się rozwinęło – przyznaje Sisi.

Erick Allen, Gdynia fot. Sisi Cecylia

Przyjemne z pożytecznym? Można!

 

Dzisiaj polski świat jazzu zna Cecylię Sisi, a ona… tego nigdy nie planowała. Po ukończeniu matury rozpoczęła edukację w kierunku- slawistyki!

– Nie planowałam kształcić się w kierunku fotografii. Zaczynałam studiować na Uniwersytecie Gdańskim slawistykę, jednak cały czas robiłam zdjęcia i spędzałam większość czasu z muzyką. Dlatego wiedziałam, że te studia nie są chyba dla mnie i trzeba to zmienić. Rzuciłam to i już rok później byłam w szkole fotograficznej i muzycznej – opowiada Sisi. – Szkoła nie jest w fotografii konieczna, ale z pewnością ułatwia ona sprawę. Nieodzowni są jednak mentorzy, inspiracje, no i ciężka praca nad sobą.

Na co dzień ciągle obserwuje zdjęcia fotografów i przygląda się ich pracy podczas koncertów. Utwierdza w tezie, że nie wolno spocząć na laurach i cały czas trzeba pracować nad sobą.

– Oglądam pracę wielu fotografów i sama przyjaźnię się z kilkoma osobami zajmującymi się fotografią jazzową. Wymieniamy się zdjęciami. Dyskutujemy i chyba to jest w tym takie fajne. Nawet jeżeli jest rywalizacja to bardzo zdrowa. Można użyć wyświechtanego powiedzenia, że “jesteśmy rodziną” (śmiech). To bardzo wiele daje i dzięki temu rozwijamy się jeszcze bardziej – przyznaje.

Jednak przy tej odpowiedzi nie mogę odpuścić. Czy aby na pewno nie ma jakiejś małej zazdrości, rywalizacji?

– No oczywiście, jeżeli koleżanka lub kolega zrobi jakieś bardzo dobre zdjęcie to czuję lekkie ukłucie w sercu (śmiech). Jednak nie mogę powiedzieć, że to jakieś złe uczucie. Podziwiam i cieszę oko. Jestem na początku swojej drogi i wiem, że jeszcze wielu rzeczy muszę się nauczyć. Staram się korzystać z doświadczenia i wiedzy profesjonalistów i każdego dnia być lepszą od siebie, a nie od innych – odpowiada Sisi.

Leszek Możdżer, Lwów fot. Sisi Cecylia

 

Jazz to przede wszystkim ludzie, którzy go tworzą

 

Co chwilę rusza na kolejny jazzowy koncert , na tournee z zespołem, do studia nagrań, ale także zdarzają się niecodzienne dla naszej rozmówczyni koncerty. Na przykład zespołu… Bracia Figo Fagot.

– Na koncertach innych gatunków niż jazz pewnie zrobiłabym dobre technicznie zdjęcia. Byłyby ostre, pewnie w miarę dobrze skadrowane, ale wątpię, czy potrafiłabym oddać klimat i emocje tego koncertu. Niedawno miałam taką sytuację, że fotografowałam koncert zespołu Bracia Figo Fagot. Szczerze? Nie potrafiłam się odnaleźć. Nie potrafię fotografować muzyki, której nie czuję. Choć nie ukrywam… ciekawe doświadczenie – mówi Cecylia.

Sprostować trzeba jednak tutaj jedną informację. Cecylia Sisi nie słucha tylko jazzu. Otwarta jest na inne gatunki muzyczne. Na przykład podczas jazdy samochodem.

– Jadąc samochodem nie słucham prawie w ogóle jazzu. Jestem otwarta na muzykę i bardzo wielu zespołów, artystów “nie jazzowych” też słucham. Prawdą jest, że Jazz to muzyka potrzebująca zaangażowania słuchacza. Ja ją uwielbiam, a przede wszystkim ludzi, którzy ją tworzą i nie wyobrażam sobie żyć inaczej – kończy rozmowę nasza rozmówczyni, fotograf i meloman, kobieta pochodząca z Kaszub.

JAZZy Shots – FACEBOOK

fot. Piotr Chistowski

Dodaj komentarz

avatar
1500